niedziela, 9 czerwca 2013

Cudowne dziecko/August Rush



„Słyszysz? Muzyka… Wszędzie ją słyszę. W wietrze… w powietrzu… w świetle. Jest wszędzie dookoła. Musisz się tylko otworzyć. Musisz tylko słuchać.”

Muzyka jest wszędzie. Wystarczy posłuchać.

August Rush ma niezwykły dar. W najmniejszym szmerze, najbardziej zwyczajnym dźwięku potrafi dostrzec piękno. Muzyka jest dla niego tym, czym dla większości z nas tlen i woda. On nie tylko nią żyje, ale ona żyje w nim, przemawia przez niego, poddaje mu się i staje się na swój sposób magiczna. Ten cudowny chłopiec gra całym swoim sercem, by nieznani rodzice usłyszeli melodię jego duszy. 12 lat wcześniej spotykają się Lyla i Louis. Ona jest utalentowaną wiolonczelistką, on wokalistą i muzykiem rockowym. Połączy ich jedna noc, muzyka i dziecko, o którego istnieniu nie mają pojęcia…

„Cudowne dziecko” to piękna filmowa baśń o miłości do drugiego człowieka, pasji tworzenia, muzyce, która łączy i daje radość. August, Lyla i Louis poprzez dźwięki wyrażają swoje uczucia i myśli. Zwłaszcza chłopiec zdaje się nie dostrzegać niczego innego poza szumami, szmerami, trzaskaniem, dzwonieniem, piszczeniem. Muzyką jest dla niego zarówno szum wiatru w drzewach, jak i dźwięk gitary. Ta frenetyczna radość jaka płynie z Augusta, gdy w ręce trzyma instrument, jego pasja tworzenia, powoduje, że także widz silnie odbiera wszelkie bodźce dźwiękowe i na nowo poznawać muzykę. W filmie jest kilka niezapomnianych scen, takich jak ta, w której August i Louis grają na gitarach, lekcja Czarodzieja o muzyce i pierwsze zetknięcie chłopca z instrumentem muzycznym. Pięknym zwieńczeniem historii jest finał, w którym podczas koncertu w Central Parku uczniowie Julliarda odgrywają rapsodię Augusta Rusha, wysyłając tym samym w świat wołanie chłopca o miłość rodziców.

Pod względem aktorskim  najlepiej wypadł wcielający się w główną postać Freddie Highmore, którego możecie znać m.in. z „Charliego i fabryki czekolady” i „Marzyciela”. Partnerujący mu Keri Russel i Jonathan Rhys Meyers wypadli jedynie przeciętnie, o ile nie kiepsko, a ich gra była wymuszona i sztuczna. Fajnie wypadł za to Robin Williams w roli czarnego charakteru.

„Cudowne dziecko” to historia mocno oderwana od rzeczywistości, bajka w stylu Disneya, która raczej nie mogłaby się naprawdę zdarzyć. Przymykam jednak oko na nieco naiwną fabułę i dziwne zbiegi okoliczności, bo przecież nie o to chodzi. Siłą tego filmu jest wszechogarniająca muzyka, piękne przesłanie i radość, płynąca prosto z serca. Dla wrażliwców i melomanów rzecz obowiązkowa.


Ocena: 8/10.

29 komentarzy:

  1. Film rzeczywiście jest nieco naiwny, ale mimo to dobrze go wspominam. Nie można przecież nieustannie oglądać niebywale realistycznych produkcji. Należy niekiedy pozwolić wtargnąć magii w klamry naszego życia. :)

    Jeżeli zaś mowa o recenzji - nieopodal Disneya w ostatnim akapicie wdarła się chyba literówka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla Jonathana Rhys Meyera chętnie bym obejrzała, ale szkoda, że sztucznie zagrał. Wydaje mi się, że "August Rush" to dobry film na takie deszczowe popołudnie jak dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może w wolnej chwili się skuszę, ale na siłę raczej tego filmu nie będę szukać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudny, wzruszający, ach!
    Też mi nie przeszkadzała ta baśniowość. Wzruszyłam się i już!

    OdpowiedzUsuń
  5. Obejrzałam kawałek i dla mnie film słabiutki. Nie pamiętam już nawet czy chodzi o tę naiwność, zbiegi okoliczności, w każdym razie ja jestem na NIE i nie polecam w związku z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, dlaczego Ci się ten film nie spodobał. Zdecydowanie może razić sposób nakręcenia, o grze aktorskiej nie wspominając. Choć tak jak pisałam: ja przymykam oko w tyn wypadku na wszelkie mankamenty, bo choćby pod względem muzycznym bardzo mi się podobało.

      Usuń
  6. Uwielbiam ten film i bardzo cenię Freddiego Highmore'a jako aktora - obserwuje, jak się rozwija z roli na rolę. Całkiem niedawno widziałam film "Sztuka dorastania" - polecam:)

    kultur-alnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten film w planach. A Freddie zapowiada się naprawdę obiecująco.

      Usuń
  7. Nie słyszałam o tym filmie, ani go też nie widziałam, ale myślę, że mógłby mi się spodobać, bo lubię takie historie :)
    P.S. W ostatnim akapicie wdarła Ci się literówka "bajka w styli Disneya"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź, już poprawiłam :)

      Usuń
  8. Uwielbiam ten film. Widziałam go setki razy i zawsze mnie wzrusza:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba trzeba mieć odpowiedni nastrój na oglądanie tego filmu. U mnie na razie zbyt nerwowo, więc pewnie zamiast się odprężyć, zirytowałabym się na nierealność fabuły. Na razie poczekam z oglądaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oglądałam ten film w deszczowy dzień i muszę przyznać, że to była idealna pora na taką magiczną, ciepłą historię.

      Usuń
  10. Dokładnie, też o tym pomyślałam - taka bajka w stylu Disney'a tylko że nieanimowana ;) Momentami trochę przesłodzona, ale mimo wszystko bardzo, bardzo fajnie się ogląda, zwłaszcza gdy np. główny bohater słucha dźwięków miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie dzięki muzyce to taki niesamowity film... Mam nieodparte wrażenie, że inaczej fabuła by się sama nie obroniła.

      Usuń
  11. Filmu nie widziałam, ale jak Tobie się podobał, to myślę, że i mi przypadnie do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam i bardzo miło wspominam :) oglądałaś serial Bates Motel? uroczy chłopczyk wyrósł na niezłego psychola :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, bo najpierw chcę "Psychozę" obejrzeć :)

      Usuń
  13. Film ten leciał chyba z 2 razy na TVP1 ale jakoś się nie skusiłam, żeby go obejrzeć do końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Że też wcześniej nie słyszałam o tym filmie. Lubię takie bajkowe i magiczne historie, więc możliwe, że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz, to się nie zawiedziesz:)

      Usuń
  15. Lepsze niż Disney, bo Freddie tam jest :D
    A tak na serio, jak już kiedyś pisałam, baaaardzo lubię. Muzyka jest magiczna, film zresztą też. I niezapomniane sceny.
    W ogóle, wróciłam do mojego wpisu o nim, a tam w komentarzu Bloggerka mi napisała, że historia podobnież oparta jest na faktach! W to jednak chyba nie jestem skłonna uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twój tekst doskonale, dzięki niemu właśnie obejrzałam ten film! Dziękuję!:)))

      Usuń
  16. Faktycznie, nie sposób odnieść się do tego filmu bez przymknięcia oka. Ale przy odrobinie dobrych chęci można obejrzeć go z wielką przyjemnością. Sam oglądałem kilkukrotnie. Fajna rola Williamsa.

    OdpowiedzUsuń