Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Full House. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Full House. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2012

„Pełna chata”, czyli dobry, stary sitcom




Pamiętacie „Pełną chatę”, ten cudowny, ciepły serial z przełomu lat 80 i 90., w którym debiutowały siostry Olsen? Jeśli tak, to na pewno chętnie powspominacie ze mną losy rodziny Tannerów, a jeśli nie, może przekonam Was, że warto poświęcić chwilę i obejrzeć tę produkcję.

Jako urodzona pod koniec lat 80., swoje dzieciństwo przeżywałam w 90., a te były jedyne w swoim rodzaju! Wtedy powstało wiele kultowych seriali, do których z pewnością zaliczyć można „Przyjaciół”, „Słoneczny Patrol”, „Szkołę złamanych serc”, „Miasteczko Twin Peaks”, „Beverly Hills 90210” czy polską „Tajemnicę Sagali”, wtedy dla orzeźwienia piło się Frugo, słuchało Spice Girls i Backstreet boys, jadło czekoladowe gwiazdki Milky Way, wtedy dzieciaki cały wolny czas spędzały na dworze, grając w gumę, budując bazę czy jeżdżąc na rowerze, a szczytem marzeń było Furby – elektroniczna, pluszowa zabawka. Tak, to były niezwykłe czasy, o których można mówić godzinami, teraz jednak pora na powrót do tematu.