Pamiętacie
„Pełną chatę”, ten cudowny, ciepły serial z przełomu lat 80 i 90., w którym debiutowały
siostry Olsen? Jeśli tak, to na pewno chętnie powspominacie ze mną losy rodziny
Tannerów, a jeśli nie, może przekonam Was, że warto poświęcić chwilę i obejrzeć
tę produkcję.
Jako urodzona
pod koniec lat 80., swoje dzieciństwo przeżywałam w 90., a te były jedyne w
swoim rodzaju! Wtedy powstało wiele kultowych seriali, do których z pewnością
zaliczyć można „Przyjaciół”, „Słoneczny Patrol”, „Szkołę złamanych serc”,
„Miasteczko Twin Peaks”, „Beverly Hills 90210” czy polską „Tajemnicę Sagali”,
wtedy dla orzeźwienia piło się Frugo, słuchało Spice Girls i Backstreet boys,
jadło czekoladowe gwiazdki Milky Way, wtedy dzieciaki cały wolny czas spędzały
na dworze, grając w gumę, budując bazę czy jeżdżąc na rowerze, a szczytem
marzeń było Furby – elektroniczna, pluszowa zabawka. Tak, to były niezwykłe
czasy, o których można mówić godzinami, teraz jednak pora na powrót do tematu.
