Najpierw się zakochujemy, potem budujemy prawdziwy związek, bierzemy ślub i wszystko idzie po naszej myśli. Niestety często zapominamy, że za rogiem czeka szara rzeczywistość, główna przyczyna frustracji, rozczarowań i nudy. Mijają kolejne lata, pojawiają się dzieci, potem wnuki, a w nasz
związek niezauważalnie wkrada się rutyna, a co za tym idzie nuda. Czy
małżeństwo pozbawione nie tylko wspólnych marzeń, ale też bliskości i
zrozumienia, można jeszcze uratować? Na te pytania stara się odpowiedzieć film
„Dwoje do poprawki”, opowiadający o dwojgu ludzi, którzy w którymś momencie
życia pogubili się i nijak nie potrafią odnaleźć utraconej miłości.
Kay i Arnold są
małżeństwem od 31 lat. Chociaż mieszkają pod jednym dachem, ciągle się mijają i
bardziej przypominają współlokatorów niż parę. On ciągle narzeka, a ona boi się
odezwać i szczerze z nim porozmawiać. I tak żyją, a właściwie trwają, do czasu aż pewnego dnia Kay postanawia wziąć
sprawy w swoje ręce i wykupuje intensywną terapię małżeńską w małym miasteczku
na końcu świata. Oczywiście Arnold nie jest rad z decyzji żony i podczas
wyjazdu daje jej to odczuć.


