„Opowieści są ważne. Czasami potrafią być nawet najważniejsze. Jeśli tylko niosą ze sobą prawdę”.

Niby taka krótka
książeczka, a niosąca ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, który trudno
udźwignąć dorosłemu czytelnikowi, a co dopiero mówić o dziecku.
Siedem minut po północy
przychodzi potwór. Zakrada się przez okno do pokoju małego chłopca, ale
bynajmniej nie po to, by go przestraszyć. Niesie ze sobą ukojenie, trzy
niezwykłe opowieści i prawdę, która pomoże Conorowi oswoić śmierć. Bo to nie
jest zwyczajny potwór, a „Siedem minut po północy” nie jest zwyczajną książką.
Patrickowi Nessowi
udało się nie popaść w banał i nadmierny patetyzm, i stworzyć prostą, mądrą
opowieść o godzeniu się ze śmiercią. Ogromną rolę w odbiorze książki odgrywają
genialne ilustracje autorstwa Jima Kaya. Jest mrocznie i niepokojąco. Polskie
wydanie jest zresztą idealnie dopracowane, wydawnictwo Papierowy Księżyc
spisało się na medal.