Moje najukochańsze miejsce na Ziemi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 kwietnia 2014
niedziela, 23 czerwca 2013
Wspomnienie
Pamiętam ten żar, który
buchnął mi w twarz po wyjściu z samolotu na lotnisku.
Pamiętam podróż do
miasta i ciekawe rozglądanie się po moim pierwszym włoskim mieście.
Pamiętam pierwsze
spojrzenie na mityczne Koloseum.
Pamiętam słońce, które
paliło mnie w twarz, a ja cichutko je prosiłam, żeby nie świeciło aż tak mocno.
Pamiętam tłum pod
Fontanną di Trevi, o każdej możliwej porze.
Pamiętam smak lodów na
Piazza Navona.
Pamiętam zachód słońca
i pyszną włoską kolację.
Pamiętam…nieśpieszne
spacery wąskimi uliczkami, mój zachwyt na każdy kroku i energię, jaką to miasto
niesie ze sobą.
Pamiętam przystojnych
Włochów w garniturach, którzy pomimo 40 stopni, nie byli ani trochę spoceni czy
zmęczeni. Uśmiechali się.
Pamiętam pożegnanie i
obietnicę, że kiedyś tam wrócę.
Teraz…mija rok, a ja
wciąż na nowo przeglądam zdjęcia i myślę, jak to możliwe, że tak bardzo
zaczarowało mnie miasto, do którego było mi niespiesznie? Zawsze chciałam
Paryża, nie Rzymu. Paryż zobaczyłam po Rzymie i nie zakochałam się w nim ani trochę. Może
za bardzo go pragnęłam?
czwartek, 19 lipca 2012
„Moje rzymskie wakacje” Kristin Harmel - literacki powrót do Rzymu
Pozostając
wciąż zauroczona i zakochana w stolicy Włoch, chciałam raz jeszcze przeżyć
„rzymskie wakacje”. Dlatego też po powrocie zdecydowałam się przeczytać
książkę, której akcja dzieje się w Rzymie. Mój wybór padł na powieść Kristin
Harmel, zatytułowaną „Moje rzymskie wakacje”.
Tytuł
utworu (przynajmniej w polskim tłumaczeniu) nawiązuje do słynnego filmu z
Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem, opowiadającym o księżniczce Annie, która
znudzona dworskim życiem, uciekła od obowiązków, by spędzić magiczny dzień w
Rzymie. Zdarzenia z filmu powracają w książce Harmel, której bohaterka,
34-letnia Cat, przyjeżdża do stolicy Włoch, by odmienić swoje życie.
Niespodziewanie na jej drodze staje przystojny nieznajomy, który zabiera ją w
podróż po Wiecznym Mieście śladami księżniczki Anny.
Dodam
jeszcze, że ta recenzja nie będzie w pełni obiektywna i nie ma prawa taka być –
zafascynowana Rzymem chciałam za wszelką cenę znaleźć się w nim jeszcze raz,
przymknęłam więc oko na ewidentne niedociągnięcia powieści Harmel, by niczym
zakochana nastolatka przeżyć przygodę na miarę księżniczki Anny. Teraz, gdy już
wyjaśniłam Wam, Drodzy Czytelnicy, te istotne kwestie, pozostaję mi napisać za
co polubiłam „Moje rzymskie wakacje”.
poniedziałek, 9 lipca 2012
Moje rzymskie wakacje
„Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca”. Ryszard Kapuściński
Rzym. Miasto marzeń, coroczny
cel wycieczek milionów turystów, stolica Włoch. Rzym, majestatyczny i
zachwycający, miałam okazję poznać w minionym tygodniu. 7 dni to jednak za
mało, by zrozumieć Wieczne Miasto, ale wystarczający czas, by je zobaczyć i żyć
jego życiem.
Każdego ranka z hotelowego okna
oglądałam krzątających się rzymian, słyszałam kłótnie włoskich kobiet i
widziałam, jak miasto budzi się do życia. Pomimo afrykańskiego upału (w słońcu
było ponad 40 stopni), nie zmarnowałam ani chwili, chodziłam nieśpiesznie
wąskimi uliczkami i się nieustannie zachwycałam. Jednakże nie będę tu pisać
tego, co wszyscy wiedzą: że fontanna di Trevi jest przepiękna, a widok Koloseum
nocą zapiera dech w piersiach. Napiszę za to trochę moich własnych spostrzeżeń,
które mam nadzieję się przydadzą tym, którzy udadzą się kiedyś do Rzymu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
