Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2013

Wspomnienie



Pamiętam ten żar, który buchnął mi w twarz po wyjściu z samolotu na lotnisku.

Pamiętam podróż do miasta i ciekawe rozglądanie się po moim pierwszym włoskim mieście.

Pamiętam pierwsze spojrzenie na mityczne Koloseum.

Pamiętam słońce, które paliło mnie w twarz, a ja cichutko je prosiłam, żeby nie świeciło aż tak mocno.

Pamiętam tłum pod Fontanną di Trevi, o każdej możliwej porze.

Pamiętam smak lodów na Piazza Navona.

Pamiętam zachód słońca i pyszną włoską kolację.

Pamiętam…nieśpieszne spacery wąskimi uliczkami, mój zachwyt na każdy kroku i energię, jaką to miasto niesie ze sobą.

Pamiętam przystojnych Włochów w garniturach, którzy pomimo 40 stopni, nie byli ani trochę spoceni czy zmęczeni. Uśmiechali się.

Pamiętam pożegnanie i obietnicę, że kiedyś tam wrócę.

Teraz…mija rok, a ja wciąż na nowo przeglądam zdjęcia i myślę, jak to możliwe, że tak bardzo zaczarowało mnie miasto, do którego było mi niespiesznie? Zawsze chciałam Paryża, nie Rzymu. Paryż zobaczyłam po Rzymie i nie zakochałam się w nim ani trochę. Może za bardzo go pragnęłam?


czwartek, 19 lipca 2012

„Moje rzymskie wakacje” Kristin Harmel - literacki powrót do Rzymu


            Pozostając wciąż zauroczona i zakochana w stolicy Włoch, chciałam raz jeszcze przeżyć „rzymskie wakacje”. Dlatego też po powrocie zdecydowałam się przeczytać książkę, której akcja dzieje się w Rzymie. Mój wybór padł na powieść Kristin Harmel, zatytułowaną „Moje rzymskie wakacje”.

Tytuł utworu (przynajmniej w polskim tłumaczeniu) nawiązuje do słynnego filmu z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem, opowiadającym o księżniczce Annie, która znudzona dworskim życiem, uciekła od obowiązków, by spędzić magiczny dzień w Rzymie. Zdarzenia z filmu powracają w książce Harmel, której bohaterka, 34-letnia Cat, przyjeżdża do stolicy Włoch, by odmienić swoje życie. Niespodziewanie na jej drodze staje przystojny nieznajomy, który zabiera ją w podróż po Wiecznym Mieście śladami księżniczki Anny.

Dodam jeszcze, że ta recenzja nie będzie w pełni obiektywna i nie ma prawa taka być – zafascynowana Rzymem chciałam za wszelką cenę znaleźć się w nim jeszcze raz, przymknęłam więc oko na ewidentne niedociągnięcia powieści Harmel, by niczym zakochana nastolatka przeżyć przygodę na miarę księżniczki Anny. Teraz, gdy już wyjaśniłam Wam, Drodzy Czytelnicy, te istotne kwestie, pozostaję mi napisać za co polubiłam „Moje rzymskie wakacje”.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Moje rzymskie wakacje


„Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca”. Ryszard Kapuściński

Rzym. Miasto marzeń, coroczny cel wycieczek milionów turystów, stolica Włoch. Rzym, majestatyczny i zachwycający, miałam okazję poznać w minionym tygodniu. 7 dni to jednak za mało, by zrozumieć Wieczne Miasto, ale wystarczający czas, by je zobaczyć i żyć jego życiem. 

Każdego ranka z hotelowego okna oglądałam krzątających się rzymian, słyszałam kłótnie włoskich kobiet i widziałam, jak miasto budzi się do życia. Pomimo afrykańskiego upału (w słońcu było ponad 40 stopni), nie zmarnowałam ani chwili, chodziłam nieśpiesznie wąskimi uliczkami i się nieustannie zachwycałam. Jednakże nie będę tu pisać tego, co wszyscy wiedzą: że fontanna di Trevi jest przepiękna, a widok Koloseum nocą zapiera dech w piersiach. Napiszę za to trochę moich własnych spostrzeżeń, które mam nadzieję się przydadzą tym, którzy udadzą się kiedyś do Rzymu.