Inspiracją
do napisania „Dobrych kobiet z Chin” stała się z rozmowa autorki z pewnym
turystą, który z zapałem opowiadał, że właśnie odwiedził Chiny po raz siódmy i
że wiele wie o tym kraju. Zaciekawiona Xinran spytała go, co sądzi o sytuacji
kobiet w chińskim społeczeństwie, na co usłyszała, że panuje w nim równość. To
zdarzenie skłoniło dziennikarkę do spisania wywiadów, które przeprowadziła w
całych Chinach i pokazaniu zachodniemu czytelnikowi, jak jest naprawdę.
Na
„Dobre kobiety z Chin” składają się liczne reportaże i wywiady, które są
poukładane tematycznie. Każda z opisanych historii jest inna, a jednak
wszystkie łączy jedno: dramatyczna sytuacja dziewczynek i kobiet w Chinach.
Xinran opowiada także o tym, co spotkało jej rodzinę, nie szczędząc
czytelnikowi bolesnych szczegółów. Z bólem wspomina początki rewolucji
kulturalnej, kiedy jej poukładany świat wywrócił się do góry nogami. Jej
rodzina oskarżona o zdradę, straciła wszystko, a mała Xue była bita i
przezywana przez rówieśników w szkole. W tamtych czasach wystarczyło mieć
wyższe wykształcenie, by zostać uznanym za kontrrewolucjonistę, a masowe
czystki były równie powszechne jak gwałty na dzieciach.