poniedziałek, 14 października 2013

Vera Drake



Aborcja to jeden z tych tematów, na które ludzie zawsze mają zdanie. Zwolennicy mówią o prawie kobiety do decydowania, czy chce mieć dziecko, przeciwnicy o prawie do życia. W Polsce aborcja jest prawnie zakazana, są jednak od tej zasady trzy wyjątki. Pisząc w skrócie, kobieta może usunąć ciążę, jeśli powstała ona w wyniku gwałtu, jeśli płód stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki lub jeśli badania wykażą duże prawdopodobieństwo nieuleczalnej choroby płodu. Co jednak z tymi kobietami, których nie stać na wychowanie dziecka lub które boją się porodu, czy zwyczajnie nie nadają się na matki? Polskie prawo zakazuje aborcji w takich przypadkach, z pewnością jednak zdesperowane ciężarne znajdą sposób, by sobie poradzić… Tytułowa bohaterka filmu Mike’a Leigha jest właśnie jedną z tych osób, które pomagają kobietom pozbyć się kłopotliwego problemu...

O Verze Drake rodzina i przyjaciele mówią, że to „kobieta o złotym sercu”, nie wiedzą jednak, że ta miła i zawsze uśmiechnięta kobieta skrywa ogromny sekret… Starając się pomóc młodym dziewczętom, Vera zjawia się u nich po kryjomu ze swoim sprzętem, przeprowadza szybki zabieg i znika, mówiąc: „jutro lub pojutrze zaczną się bóle, idź wtedy do toalety i dziecka już nie będzie”. Wszystko przebiega sprawnie i po cichu, do czasu, aż jedna z pacjentek trafia do szpitala…

W jednej ze scen Vera Drake rozmawia ze znajomą o mężatce, która zdradziwszy małżonka, zaszła w ciążę. Bohaterka popijając herbatę, mówi: „trzeba pomóc”. No właśnie. Vera nigdy nie wzięła pieniędzy za swoje „usługi”. Jedyne, co miała na względzie to dobro bezradnych , pozostawionych samym sobie dziewcząt. Vera jest niczym anioł stróż i obrońca uciśnionych, mało tego, nie ma wyrzutów sumienia, bo doskonale wie, że to, co robi, jest potrzebne. 

Prawo to tylko zbiór suchych reguł, które są bardziej lub mniej użyteczne dla społeczeństwa. I tak ustawodawca chroniąc dziecko, zapomina o matce, która może nie być na nie gotowa/nie chcieć go. Powiecie, że przecież można oddać niemowlę do adopcji/domu dziecka. Owszem można. Ale spójrzmy na ten problem z drugiej strony. Przenosząc się na chwilę z Londynu w latach 50. do Polski w XXI wieku, zastanówmy się, czy kobieta, która oddaje dziecko po porodzie, nie zostanie, aby skrytykowana przez społeczność? Nie ma większego problemu w dużym mieście, ale co z mieszkankami wsi i miasteczek, gdzie wszyscy się znają i, co tu dużo mówić, wszystko o sobie wiedzą? Jak taka X po tak „haniebnym” czynie może normalnie funkcjonować w lokalnym społeczeństwie? Przecież stare plotkary zjedzą ją żywcem! Inna kwestia: czyż kobieta nie powinna mieć prawda zdecydować, czy w ogóle chce przejść przez poród? Ja mówię, że nie chcę. Sztywna ustawa nie powinna mieć mocy mi zabronić uczynienia z moim ciałem i życiem tego, co chcę.


„Vera Drake” to bardzo naturalna i realistyczna opowieść o życiu i cierpieniu. Atmosfera filmu jest przytłaczająca, a zdjęcia utrzymane w ciemnej tonacji. W ten mroczny klimat znakomicie wpisała się odtwórczyni głównej roli – Imelda Stauton, która stworzyła postać wielowymiarową, owładniętą skomplikowanymi emocjami, a jednocześni prostoduszną i miłą. Najbardziej zapadła mi w pamięć scena, w której Vera świętuje z rodziną, a do jej domu przychodzi policja. Jedna mina wystarczyła Imeldzie Stauton, by oddać całą gamę uczuć, szargających bohaterką. Aktorka za tę rolę była zresztą nominowana do Oscara i Złotego Globu. 

Do filmu podeszłam bardzo emocjonalnie i starałam się przekazać Wam moje odczucia w powyższym tekście. Nie wiem, czy mi to wyszło, ale film bez wątpienia jest godny uwagi, nawet jeśli na kwestie aborcji macie inne poglądy niż autorka niniejszego posta.

Ocena: 8/10.

19 komentarzy:

  1. Aborcja to temat bardzo kontrowersyjny i ciężko jednoznacznie się do niego ustosunkować. Jestem ciekawa, jak w filmie Mike’a Leigha ten aspekt został przedstawiony, dlatego będę miała na względzie „Vera Drake”.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie bardzo do obejrzenia tego filmu ale sam temat aborcji to niestety nie jest sprawa, do której potrafię ustosunkować się jasno tak/nie. Prawo prawem, w wielu miejscach masz rację ale w kilku bym się nie zgodziła. Tak czy inaczej film chętnie obejrzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, w których i jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Szkoda, że nie napisałaś.

      Usuń
  3. Aleś dziś kontrowersyjnie pojechała. To film oparty na faktach?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooch, mocne kino! Moje nastawienie do aborcji zmieniało się kilkakrotnie w ciągu życia (nie żeby było to poparte własnym doświadczeniem, raczej przemyśleniami) i chętnie obejrzałabym ten film, ciekawa jestem, jak ja go odbiorę. I znowu wszystko dzięki tobie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście zapowiada się mocny film... Aborcja to temat często poruszany ostatnimi czasy. Obejrzę ten film (jeżeli znajdę oczywiście czas) by zobaczyć jak to wszytko wygląda.
    Myśl o zabijaniu dziecka jest dla mnie okropna, więc nie wiem jak to zniosę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wszystko przez ustawę antyaborcyjną, która całe szczęście nie weszła w życie. Nie wyobrażam sobie nie móc decydować o tym, czy chcę urodzić chore dziecko.

      Usuń
  6. Ojej, czuję, że ten film należy do gatunku tych "mocnych". Chociaż sama jestem zagorzałą przeciwniczką aborcji, z chęcią obejrzę ten film. Jestem ciekawa jak odbiorę to, co "Vera Drake" ma przekazać widzom.

    Zapraszam: im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bardzo mam ostatnio czas na filmy, a Ty znów kusisz kompletnie mi nie znanym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podchodzę do tego tematu bardzo emocjonalnie, więc nie wiem, czy będę w stanie obejrzeć ten film. Jednakże jestem go dość ciekawa, gdyż przedstawia stanowisko znacznie różniące się od mojego.
    Jeśli kogoś interesuje tematyka aborcji, to polecam film "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni", gdzie przedstawiony jest problem nielegalnych zabiegów dokonywanych w komunistycznej Rumunii.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam obejrzeć ten film, ale w końcu zapomniałam. Dobrze więc, że o nim wspominasz:)

      Usuń
  9. Nie znam tego tytułu, ale film wywiera na pewno mocne wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się ciekawie, chociaż przyznam, że nie słyszałam o tym filmie.

    P.S. Zaczęłam oglądać Masters of Sex, ale zaczęłam z mamą :P I nie do końca jej się podobało. Osobiście wolę obecnie "American Horror Story Coven" ale to też czasem obejrzę :) Z ciekawości, co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej:) Z mamą bym tego nie obejrzała nigdy!

      Usuń
  11. Temat rzeczywiście dosyć kontrowersyjny, szczególnie w Polsce, gdzie zdania są skrajnie podzielone, a prawo i tak staje tylko po jednej stronie. Ja, tak jak i Ty, obieram jednak tę drugą postawę, a film bardzo chętnie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń