sobota, 12 października 2013

„Wyspa skazańców(tajemnic)” Dennis Lehane, czyli jedna z moich ulubionych historii



„Czas - to nic innego jak ciąg zakładek, za pomocą których przemieszczamy się tam i z powrotem po księdze życia, powracając raz po raz do pewnych wydarzeń.”

Jedna z moich ulubionych historii tym razem poznana w wersji książkowej. Film uwielbiam i często do niego wracam, dlatego sięgając po literacki pierwowzór miałam trochę wątpliwości, czy to aby na pewno odpowiedni czas na lekturę… 

Z niekłamaną przyjemnością jednak przeniosłam się po raz kolejny na tajemniczą wyspę, na której szeryf Teddy Daniels i jego partner Chuck Aule mają odnaleźć zaginioną pacjentkę szpitala psychiatrycznego – Rachel Solando. Czytając czułam powiew wiatru na twarzy, przedzierałam się przez mrok i wszechogarniającą mgłę… Jakie jest rozwiązanie tej zagadki? 

E D W A R D   D A N I E L S    A N D R E W  L A E D D I S
R A C H E L  S O L A N D O – D O L O R E S  C H A N A L

Wyobraźcie sobie, że zrobiliście coś tak strasznego, że nigdy przenigdy nie będziecie w stanie sobie tego wybaczyć… Jak bronić się przed rozdzierającymi duszę wspomnieniami? A może by tak…

Nic więcej Wam jednak nie zdradzę, by nie psuć przyjemności Wam zapoznawania się z tą historią! 

„Wyspa skazańców” to coś więcej niż wciągająca powieść. Misterna intryga, mylne tropy, nieustające zagadki i zagubiony czytelnik, który przez cały czas tworzy sobie w głowie jakieś sensowne wyjaśnienie tego, co się dzieje, by na koniec zostać zmiażdżonym, wgniecionym w fotel, bezradnym wobec mistrzowskiego pomysłu autora. Tej historii nie sposób zapomnieć i to jeszcze na długo po zamknięciu książki czy wyłączeniu telewizora… 

Dennis Lehane całkowicie uwiódł mnie swoją powieścią: kolejne strony czytają się same, tak jakby czytelnik do tego stopnia wsiąknął w przedstawiony świat, że przez chwilę zapomniał, że jest po drugiej stronie, w ciepłym mieszkaniu, dalekim od zimnych wiatrów wyspy tajemnic…

Z tak dobrego materiału Martin Scorsese po prostu nie mógł nakręcić kiepskiego filmu. Mało tego, nie tylko udało mu się znaleźć swój sposób na opowiedzenie losów Teddy’ego Danielsa, ale też jego ekranizacja przerosła literacki pierwowzór!!! Po obejrzeniu „Wyspy tajemnic” po raz pierwszy długo nie mogłam dojść do siebie, wciąż na nowo mi się śniło, że tam jestem, szukam Rachel, idę do latarnii i…

Zobaczcie/przeczytajcie sami!

Ocena: 8,5/10.

22 komentarze:

  1. Przeczytam książkę, gdy tylko mi się uda. Ale sądzę, że ekranizację zobaczę wcześniej. A skoro historia jest tak dobra to dlaczego nie zrobić tego już dziś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie słyszałam ani o książce ani o filmie. Brzmi nawet nieźle, ale póki co brak czasu mnie męczy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o filmie, ale dopiero Twoja recezja powieści na dłużej zatrzymała moją uwagę. Książka musi być naprawdę fascynująca i z wielką chęcią ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, znakomita powieść! A ekranizacja? Dopełnia dzieła. :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam, ale mam w planach obejrzeć jej ekranizacje. Mam nadziej, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najpierw czytałam książkę, później widziałam film - obydwa świetne! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli "Wyspa skazańców" to "Wyspa tajemnic" - widziałam w chyba nawet książkę po angielsku, ale wówczas nie zwróciłam na nią większej uwagi. A mi się film podobał, ale raczej nie zachwycił.

    Ps. Myślałam na początku, że mowa tu będzie o innej "Wyspie skazańców", filmie, też podobno bardzo dobrym i strasznie się zdziwiłam widząc te anagramy i ogólnie kojarząc treść ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wpisałam na filmwebie "Wyspa skazańców", to mi trzy filmy o tym tytule wyskoczyły, ciekawa więc jestem, który masz na myśli.

      No tak. Jak film wchodził na ekrany polskich kin, dystrybutor uznał chyba, że tytuł "Wyspa tajemnic" będzie trafniejszy, podczas gdy książka była znana pod tytułem "Wyspa skazańców". Nowsze wydania chyba już jednak noszą ten sam tytuł, co ekranizacja.

      Usuń
    2. Chodziło mi o Wyspę skazańców z 2010, produkcji skandynawsko-polskiej ;D
      Nie widziałam, ale nie słyszałam o nim wiele dobrego.

      Usuń
    3. Faktycznie zapowiada się ciekawie. Trzeba będzie zrobić więc jakiś mały seansik :)

      Usuń
  8. Ależ mi narobiłaś ochoty na tę książkę, która notabene czeka na półce :-)
    Chociaż z drugiej strony cieszę się, że taka przygoda jeszcze przede mną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaję mi więc napisać: zazdroszczę:)

      Usuń
  9. Oglądałam, czytałam, byłam, jestem i będę zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Film wywarł na mnie piorunujące wrażenie, uwielbiam go po prostu i dlatego obawiam się sięgać po książkę. Ale skoro Ty jesteś zadowolona z wersji powieściowej tej historii to ja też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam film i zazwyczaj w takiej sytuacji nie mam już ochoty sięgać po literacki pierwowzór.. Myślę że i w tym przypadku wizja Scorsese mi wystarczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, film jest lepszy. Rozumiem Cię więc:) Ja musiałam przeczytać też tę historię, bo ją po prostu uwielbiam:)

      Usuń
  12. Nie słyszałam ani o książce ani o filmie. Trzeba będzie nadrobić zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Film był świetny! Koniecznie muszę nadrobić książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ponieważ książkę całkiem niedawno czytałam wiem jakie jest rozwiązanie zagadki :D Pełen szok w człowieku jak dotrwa do końca, naprawdę rewelacyjna fabuła.

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie czytam i muszę przyznać, że po angielsku jest jeszcze lepsza. Język tam też ma ogromne znaczenie.

    OdpowiedzUsuń