Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 października 2013

„Wyspa skazańców(tajemnic)” Dennis Lehane, czyli jedna z moich ulubionych historii



„Czas - to nic innego jak ciąg zakładek, za pomocą których przemieszczamy się tam i z powrotem po księdze życia, powracając raz po raz do pewnych wydarzeń.”

Jedna z moich ulubionych historii tym razem poznana w wersji książkowej. Film uwielbiam i często do niego wracam, dlatego sięgając po literacki pierwowzór miałam trochę wątpliwości, czy to aby na pewno odpowiedni czas na lekturę… 

Z niekłamaną przyjemnością jednak przeniosłam się po raz kolejny na tajemniczą wyspę, na której szeryf Teddy Daniels i jego partner Chuck Aule mają odnaleźć zaginioną pacjentkę szpitala psychiatrycznego – Rachel Solando. Czytając czułam powiew wiatru na twarzy, przedzierałam się przez mrok i wszechogarniającą mgłę… Jakie jest rozwiązanie tej zagadki? 

E D W A R D   D A N I E L S    A N D R E W  L A E D D I S
R A C H E L  S O L A N D O – D O L O R E S  C H A N A L

Wyobraźcie sobie, że zrobiliście coś tak strasznego, że nigdy przenigdy nie będziecie w stanie sobie tego wybaczyć… Jak bronić się przed rozdzierającymi duszę wspomnieniami? A może by tak…

wtorek, 10 września 2013

„Dziewczyny w podróży” Jennifer Bagget, Holly C. Corbett, Amanda Pressner, czyli o tym, jak odbyłam podróż dookoła świata, nie wychodząc z domu



Tytułowe „dziewczyny w podróży” zrobiły coś na co ja pewnie nigdy się nie odważę: rzuciły pracę, chłopaków, bezpieczne życie w Nowym Jorku, spakowały plecaki i ruszyły w roczną podróż dookoła świata. Na chwilę przed 30-stką poczuły, że to jest odpowiedni i być może ostatni moment, by zmienić coś w swoim życiu i zacząć wszystko od nowa, odkurzyć zapomniane marzenia, zrealizować wyznaczone cele i nader wszystko – dogadać się ze sobą. Tak rozpoczyna się pełna przygód, radości i zabawy, ale także smutku i tęsknoty,  podróż dookoła świata.

Jennifer i Amanda zaprzyjaźniły się na studiach i udały w podróż po Europie, w czasie której równie dużo zwiedzały, jak i imprezowały. Po uzyskaniu dyplomu Jen dostała pracę w telewizji, a Amanda w jednym z kobiecych pism, gdzie poznała Holly. Dziewczyny zaczęły spędzać czas we trójkę i tak odkryły, że łączy ich pasja do podróżowania. Chyba Holly pierwszy rzuciła pomysł wyprawy dookoła świata, co zgrało się w czasie z problemami Jen z chłopakiem i pomysłem Amandy na pisanie reportaży z podróży. I tak dwa lata później wsiadły w samolot do Limy i rozpoczęły przygodę swojego życia.

środa, 24 kwietnia 2013

100 książek wg BBC: „Dziwny przypadek psa nocną porą” Mark Haddon



„Ludzie mówią, że zawsze trzeba mówić prawdę. Ale nie myślą tak na serio, ponieważ nie wolno mówić starym ludziom, że są starzy, nie wolno mówić nikomu, że dziwnie pachnie, a dorosłemu, że puścił bąka. Nie wolno też nikomu mówić „Nie lubię ciebie” chyba, że ten ktoś zrobił ci coś okropnego.”

Z Zespołem Aspergera po raz pierwszy zetknęłam się kilka lat temu w czasie seansu genialnej animacji „Mary i Max”. Jako, że wcześniej nic nie wiedziałam o tej chorobie, bardzo zdziwiła mnie dosłowność umysłu Maxa i co za tym idzie jego nieumiejętność właściwego funkcjonowania w społeczeństwie. Literalne rozumienie metafor jest także problemem z którym boryka się główny bohater książki Marka Haddona. 

Christopher ma 15 lat i poważne trudności z porozumiewaniem się z rówieśnikami czy sąsiadami, nie potrafi samodzielnie podróżować komunikacją miejską i staje się agresywny, gdy ktoś próbuje go dotknąć. Jest za to świetny z matematyki i fizyki, marzy, by zostać astronautą i dostrzega wiele rzeczy, których przeciętny człowiek nie widzi. Jego poukładane od A do Z życie burzy zabicie psa imieniem Wellington, którego Christopher bardzo lubił. Widząc, że do odnalezienia mordercy jego czworonożnego przyjaciela nie kwapi się nikt, postanawia samodzielnie przeprowadzić najprawdziwsze śledztwo i rozwiązać zagadkę. 

piątek, 19 kwietnia 2013

O jednym takim, co nic nie kapował: „Poczucie kresu” Julian Barnes (Nagroda Bookera 2011)



„Jak często opowiadamy naszą własną historię życia? Jak często dopasowujemy, upiększamy, dokonujemy chytrych skrótów? Im dłużej trwa życie, tym mniej jest tych, którzy mogliby zakwestionować nasza relacje, przypomnieć nam, że nasze życie nie jest naszym życiem, lecz jedynie historią, którą o swoim życiu opowiadamy. Opowiadamy innym osobom, ale – głównie – samemu sobie”.

Sami piszemy scenariusz naszego życia i wciąż podejmujemy decyzje, które zaprowadziły nas tu, gdzie dziś jesteśmy. Ciągle stawiane są przed nami nowe pytania, na które musimy znaleźć odpowiedź. Czy wyjść za mąż, pójść na studia, wyemigrować czy zostać w kraju? Każdy z nas dokonuje własnych wyborów, które czynią go takim, a nie innym człowiekiem. Część osób podda się na starcie, rezygnując z realizacji marzeń i zadowalając się tym, co ma. Inni będą za wszelką cenę dążyć do zaspokojenia wygórowanych ambicji i nigdy nie pozwolą sobie spocząć na laurach. Rozliczenie z drogą, jaką obraliśmy przychodzi najczęściej u kresu życia. Próbując poskładać strzępki wspomnień, dopasować elementy układanki, opowiadamy sobie własną historię. Tu coś dodamy, tam coś ubarwimy, coś wyprzemy z pamięci, jakby się w ogóle nie zdarzyło… A jak było naprawdę? Jeśli świadkowie naszego życia odeszli, możemy już nigdy „nie skapować”, o co w tym wszystkim chodzi…

Główny bohater i zarazem narrator utworu Juliana Barnesa, opowiada swoją historię w oparciu o kilka szczególnie ważnych zdarzeń. Anthony Webster, stojąc u progu życia, próbuje wymazać białe plamy z pamięci i odtworzyć przeszłość. Nie wie, co jest prawdą, a co fikcją, stworzoną przez jego umysł. Po otrzymaniu w spadku pamiętnika od przyjaciela z szkolnych lat, odkrywa, że czas zniekształcił część jego wspomnień.. Próbując odtworzyć bieg wypadków, wraca pamięcią do momentu poznania Adriana i swojej pierwszej miłości – Veroniki.

wtorek, 9 kwietnia 2013

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonas Jonasson, czyli po prostu świetna zabawa



O Allanie Karlssonie można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że miał nudne życie. 

Wyobraźcie sobie staruszka, który w dniu setnych urodzin postanawia uciec z domu starców, kradnie walizkę pełną pieniędzy i wplątuje się w kryminalną aferę. Dla zwykłego człowieka może byłoby to zbyt wiele, ale nie dla Allana. On, który pił tequilę z prezydentem Trumanem, uratował życie generałowi Franco, leciał samolotem z premierem Churchillem i doprowadził do furii Stalina, miałby siedzieć bezczynnie i czekać na śmierć? O nie! Zawsze można przecież przeżyć jeszcze jedną przygodę, nie zastanawiać się nad tym, co właściwie będzie, tylko po prostu żyć i cieszyć się ze wszystkiego, co przynosi los, nawet jeśli oznacza to zesłanie na Syberię. W końcu jest tam tylko trochę zimniej niż w rodzinnej Szwecji… 

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” to zabawna, pełna absurdalnych sytuacji powieść, od której nie sposób się oderwać. Nie pamiętam, kiedy ostatnio podczas lektury śmiałam się w głos i po prostu dobrze bawiłam. Nagłe zwroty akcji, zakręceni bohaterowie, lekkie dialogi – to wszystko sprawia, że „Stulatka...” czyta się szybko i zachłannie, a pod płaszczykiem komizmu autor zwraca też uwagę na absurdy szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości. 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Kandydat do najgorszej książki roku 2013: „Kto wiatr sieje” Virginia Cleo Andrews



Czwarta część sagi o Dollangangerach w niczym nie przypomina tak lubianych i zachwalanych przez czytelników „Kwiatów na poddaszu”. Historia kazirodczej miłości Cathy i Chrisa już dawno straciła cały urok. Kolejne części czytało się jednak z mniejszą lub większą przyjemnością, bo fabuła była sprawnie poprowadzona i wciąż potrafiła zaciekawić. Inaczej rzecz się w przypadku powieści „Kto wiatr sieje”, która wydaje mi się być napisana na siłę, po to jedynie, by nie zostawić sagi niedokończonej.

Akcja książki rozpoczyna się kilkanaście lat po wydarzeniach, opisanych w poprzednim tomie. Cathy i Chris są już po pięćdziesiątce, a ich dzieci dorosły i próbują poukładać sobie życie. Jory jest tancerzem, żonatym z śliczną Melody, Bart po skończeniu z wyróżnieniem Harvardu poświęca się przywróceniu świetności Foxworth Hall, a Cindy jest trzpiotowatą szesnastolatką, poznająca smak pierwszej miłości i seksu. Szczęście rodziny jest jednak tylko pozorne. Bart nadal ma problemy psychiczne i popada w coraz większy fanatyzm religijny, który wzmaga jeszcze pojawienie się wuja Joela, cudownie ocalałego brata Corrine. 

środa, 6 marca 2013

„Kwiat śniegu i sekretny wachlarz” Lisa See - studium o kulturze XIX-wiecznych Chin



„Jesteśmy uważane za kompletnie bezużyteczne. Nawet jeżeli rodziny, w których przyszłyśmy na świat kochają nas, to jednak jesteśmy dla nich ciężarem. Potem wchodzimy w nowe rodziny, udajemy się do domu męża, którego nigdy wcześniej nie widziałyśmy, idziemy do łóżka z obcym człowiekiem i podporządkowujemy się wymaganiom teściowej. Jeżeli szczęście nam sprzyja rodzimy dzieci i umacniamy naszą pozycję w rodzinie męża. Jeżeli nie, czekają nas obraźliwe drwiny teściowych, kąśliwe uwagi konkubin męża i rozczarowane spojrzenia naszych własnych córek."

Sytuacja kobiet w XIX-wiecznych Chinach była wręcz tragiczna. Od najmłodszych lat dziewczynki były wychowywane w przekonaniu, że ich pozycja społeczna zależy od wielkości stóp i tego, czy uda im się urodzić syna. Matki krępowały stopy już 6-letnim córkom. Szacuje się, że w wyniku tego barbarzyńskiego zabiegu umierało 10% dziewcząt. 

Jak głosi legenda cesarska konkubina Yao Ning ciasno owinęła stopy jedwabiem, dzięki czemu jej ruchy nabrały gracji, a cesarz wpadł w zachwyt. Było to w X-tym wieku. Od tamtej pory, aż do początku XX wieku krępowano stopy niemalże wszystkim dzieciom płci żeńskiej. Dopiero Zygmunt Freud zauważył, że zabieg ma podtekst erotyczny i stanowi swego rodzaju fetysz. Właścicielka idealnych lilii mogła liczyć na dobre zamążpójście, nawet jeśli pochodziła z biednej rodziny.

Lilię, bohaterkę powieści Lisy See, los obdarzył nie tylko ładną buzią, ale też idealnymi stopami, co przyczyniło się do poprawy losu całej jej rodziny. „Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz” nie jest jednak opowieścią o miłości, lecz o niezwykłej przyjaźni, opierającej się na związku dwóch laotong. Lilia i Kwiat Śniegu podpisują kontrakt, na mocy którego ich przyjaźń ma trwać wiecznie. Przypieczętowaniem i symbolem ich relacji stają się listy, pisane w sekretnym języku nu shu oraz coroczne spotkania w świątyni. I tak od lat dziecięcych, poprzez młodość i dorosłość, aż do starości, poznajemy losy dwóch kobiet, które połączył związek silniejszy niż miłość małżeńska czy rodzicielska, bo jedna laotong nie może żyć bez drugiej…

poniedziałek, 21 stycznia 2013

„Dziennik norymberski” G.M. Gilbert, czyli zapis procesu nazistów



„Ribbentrop był całkowicie obezwładniony głosem i postacią Hitlera. Łkał niczym dziecko nad przywróconym do życia ojcem: „Czy nie czujecie niesamowitej siły jego osobowości? Czy nie rozumiecie, jak szturmem zdobywał serca ludzi? Nie wiem, czy możecie, ale my możemy to poczuć. To jest wstrząsające”.

G.M. Gilbert, psycholog sądowy, odsłania kulisy jednej z najgłośniejszych rozpraw w historii. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze osądził 22 zbrodniarzy nazistowskich w czasie trwającego ponad 10 miesięcy procesu. Orzeczono 12 wyroków śmierci i 3 uniewinnienia, pozostali zaś zostali skazani na dożywocie lub długie lata więzienia. 

„Dziennik norymberski” stanowi nie tylko zapis przebiegu procesu, ale też skupia się na reakcjach oskarżonych na przedstawione zarzuty, a także ich stosunku do Hitlera i ideologii nazistowskiej. Dzięki skrupulatnym notatkom Gilberta, można sporo dowiedzieć się o motywacjach i psychice nazistów. Książka, napisana jest beznamiętnym i pozbawionym emocji tonem, autor wiernie przedstawia rozmowy, jakie przeprowadził z oskarżonymi, nie atakując ich jednak. Zadaje niewygodne pytania i cierpliwie czeka na odpowiedź. Słucha kłamstw i wykrętów, i zapisuje wszystko, nawet to, co najbardziej nieprawdopodobne.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

„Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Mary Ann Shaffer, Annie Barrows, czyli pochwała literatury



„Właśnie to uwielbiam w czytaniu - w każdej książce odkrywam jakiś drobiazg, który skłania do przeczytania następnej pozycji, a tam znów jest coś, co prowadzi do kolejnej. I tak w postępie geometrycznym - bez końca i żadnej innej motywacji prócz czystej przyjemności.”


Nie wiem, co mnie bardziej skłoniło do przeczytania tej książki: czy to, że będzie ekranizacja z Kate Winslet w roli głównej, czy też intrygujący tytuł. Gdy usłyszałam o „Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek”, pomyślałam tylko: „ciekawe, o co właściwie chodzi”. I ta ciekawość właśnie, silniejsza z dnia na dzień, zawiodła mnie do półki w bibliotece, gdzie pod literką S spoczywała spokojnie ta książka, nieprzeczuwająca jeszcze, że już za chwilę porwę ją ze sobą i nie dam chwili wytchnienia, dopóki nie przeczytam. Cóż to bowiem jest dwieście kilka stron dla mola książkowego? Zwłaszcza, gdy czyta się o tak idyllicznym miejscu jak Guernsey, ludziach tak dobrych jak Elzabeth czy Dawsey i jedynym takim Stowarzyszeniu Miłośników Literatury na świecie…

W parę miesięcy po zakończeniu II Wojny Światowej początkująca pisarka Juliet dostaje list z prośbą o pomoc w odnalezieniu książki. Tak rozpoczyna się korespondencja Juliet z mieszkańcami Guernsey, którzy opowiadają jej o okupacji wyspy przez hitlerowców i niezwykłym stowarzyszeniu, którego powstanie uratowało jego członków pod wieloma względami. Bo jedynie czytanie mogło przynieść ukojenie, gdy nie było, co do garnka włożyć i za najmniejsze przewinienie można było trafić do obozu koncentracyjnego. Akcja utworu obejmuje kilka miesięcy 1946 roku. Niby niedługi to czas, ale wystarczający, by na zawsze odmienić życie Juliet, Isoli, Kit, Dawseya, Bookera, Amelii i Ebena.

niedziela, 9 grudnia 2012

100 KSIĄŻEK wg BBC: „Pięć osób, które spotykamy w niebie” Mitch Albom



„Ludzie myślą, że niebo to rajski ogród, gdzie mogą bujać w obłokach, beztrosko włóczyć się nad rzeką czy po górach. Ale sama tylko sceneria, bez pocieszenia, byłaby pusta, pozbawiona jakichkolwiek treści. Największym darem Boga jest to, że będziesz mógł zrozumieć, co zdarzyło się w twoim życiu, że zostanie ci wyjaśniony jego sens. To jest ten wieczny pokój, do którego dążysz.”


Któż z nas nie zastanawia się, jak wygląda życie po śmierci? Od małego słyszeliśmy to, co od pokoleń jest powtarzane na całym świecie: jak będziesz niegrzeczny, pójdziesz do piekła, tylko grzeczne dzieci idą do nieba. Ale skąd właściwie możemy wiedzieć, że w ogóle coś jeszcze nas czeka, że po ostatnim zamknięciu oczu nie ma pustki? Nigdy się tego nie dowiemy, ale mimo to wierzymy, że niebo istnieje, bo inaczej nasze życie nie miałoby sensu, a to byłoby zbyt trudne do przyjęcia.

„Pięć osób, które spotykamy w niebie” przedstawia jedną z możliwych wizji życia po śmierci. Głównym bohaterem książki jest Eddie, weteran wojenny, pracujący w wesołym miasteczku. Historię Eddiego poznajemy w chwili, gdy tak naprawdę się skończyła: mężczyzna umiera i trafia do nieba. Tam czeka go spotkanie z       5 osobami, które pozwolą mu zrozumieć sens życia i udzielą cennych lekcji.

niedziela, 25 listopada 2012

„A jeśli ciernie” Virginia Cleo Andrews - pozytywne zaskoczenie



O tyle o ile pierwszą częścią sagi o Dollangangerach zachwycali się niemalże wszyscy czytelnicy, to już jej kontynuacja spotkała się z krytyką wielu blogerów, którzy zarzucali „Płatkom na wietrze” m.in.: absurdalną fabułę i przesadny erotyzm. Ja, jak zapewne pamiętacie, zaliczam się właśnie do tych, którzy dość nisko ocenili drugą część sagi. Nie mniej jednak, gdy tylko pojawiła się okazja, sięgnęłam po „A jeśli ciernie” – ciekawość okazała się być silniejsza niż zniesmaczenie. I jak się okazało – było warto!

Akcja powieści rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach, opisanych w poprzednim tomie. Cathy i Chris żyją razem jak małżeństwo, wychowując razem Jory’ego i Barta oraz adoptowaną córeczkę Cindy. Do ich szczęśliwego życia powracają jednak cienie przeszłości wraz z wprowadzeniem się do sąsiedniego domu tajemniczej staruszki. Bart, przekonany, że rodzice go nie kochają, zbliża się do kobiety i poznaje tajemnicę, która całkowicie go odmienia. 

Narratorami książki są na przemian Bart i Jory, co jest nowością w porównaniu do wcześniejszych części, kiedy to historię poznawaliśmy z relacji Cathy. Ku mojemu zadowoleniu zmienił się także styl, jakim napisana jest powieść. Fabuła nadal jest hipnotyzująca i niebywale wciągająca, ale język bohaterów nie jest już tak denerwująco naiwny. Pani Adrews udało się stworzyć wrażenie, że opowieść naprawdę snuje dwóch chłopców, co mnie pozytywnie zaskoczyło.

To, że wydarzenia, przeżyte w dzieciństwie, w zasadniczy sposób wpływają na dorosłe życie, wiadomo nie od dziś. Cathy jest idealnym przypadkiem osoby, która nie potrafi zapomnieć o przeszłości. Nadal trawi ją nienawiść do matki, a czas spędzony na poddaszu powraca w sennych koszmarach. Jak się okaże, trudno jest się także uwolnić od własnych genów. Historia rodziny Dollangangerów zatoczy koło, a za tragedię i grzechy rodziców odpowiedzą dzieci.

niedziela, 11 listopada 2012

„Gorzka czekolada” Lesley Lokko - mogło być lepiej



Sięgając po „Gorzką czekoladę” ghańsko-szkockiej pisarki, Lesley Lokko, miałam nadzieję na przyjemne, ale też niebanalne czytadło. Tymczasem otrzymałam zwyczajną obyczajówkę, owszem dobrze napisaną, ale jednak nie wyróżniającą się niczym spośród innych tego typu książek.

Książka przedstawia historie trzech młodych kobiet, które, choć pochodzą ze skrajnie różnych środowisk, mają ze sobą wiele wspólnego. Wszystkie przechodzą właśnie trudny okres dojrzewania i podejmują decyzje, które diametralnie zmienią ich życie. Laura, pochodząca z podupadłego arystokratycznego rodu, zachodzi w ciążę i jest zmuszona opuścić rodzinne Haiti; Ameline, dziewczyna bez nazwiska, porzuca codzienną rutynę i zostaje pokojówką; Melanie, córka gwiazdy rocka, uwodzi ojczyma, czym niszczy relacje z matką. Na naszych oczach bohaterki przeistoczą się z nastolatek w kobiety i nauczą się żyć w zgodzie ze sobą, poznają miłość, ale też smak cierpienia. Każda z nich będzie przeżywać wzloty i upadki, i przekona się, że życie dalekie jest od ich młodzieńczych wyobrażeń.

czwartek, 1 listopada 2012

„Na plebanii w Haworth” Anna Przedpełska-Trzeciakowska, czyli porywająca biografia



4 lipca 1846 roku z Haworth wyruszyły w świat rękopisy debiutanckich powieści sióstr Brontë: „Profesor” Charlotty, „Wichrowe wzgórza” Emilii i „Agnes Grey” Anny. Tak uwielbiane przez czytelników na całym świecie „Wichrowe wzgórza” prawdopodobnie nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie upór Charlotty. Anna i Emilia okazywały niechęć wobec publikacji i nie uczyniłyby w tej sprawie nic, jeżeli to im przyszłoby decydować. 

W czerwcu 1847 roku znalazł się wydawca, który zgodził się opublikować „Wichrowe wzgórza” i „Agnes Grey”. Żadne wydawnictwo nie okazało jednak najmniejszego zainteresowania „Profesorem”, który został wydany dopiero, gdy Charlotta osiągnęła literacki sukces. Tak pokrótce rysuje się droga do sławy sióstr Brontë, które zadebiutowały jako mężczyźni: Currer, Ellis i Acton Bellowie. Prawda wyszła na jaw dopiero na skutek pewnego niemiłego incydentu, choć już wcześniej podejrzewano, że pod pseudonimami kryją się kobiety.


„Dla Emilii sztuka była manifestacją jej wewnętrznych doświadczeń, dla Anny była aktem wiary, dla Charlotty stała się zawodem". 

środa, 5 września 2012

„Miłość Peonii” Lisa See - o życiu kobiet w XVII-wiecznych Chinach



„Rozmawiałyśmy o Yu Niang, która zakochała się w operze, mając trzynaście lat, a umarła cztery lata później, nie wypuszczając z ręki wydrukowanej wersji Pawilonu. Wielki Tang Xianzu przyjął wieść o śmierci dziewczyny z głębokim smutkiem i napisał kilka wierszy na jej cześć. Niedługo po odejściu Yu Niang wiele innych dziewcząt przeczytało historię, rozchorowało się z miłości i także umarło z nadzieją, że prawdziwa miłość odnajdzie je na tamtym świecie i przywróci im życie.”


Tak jak przez Europę przeszła fala samobójstw po ukazaniu się „Cierpień młodego Wertera” Goethego, tak w XVII-wiecznych Chinach wraz z ukazaniem się „Pawilonu Peonii” Tanga Xianzu pojawiło się zjawisko chorych z miłości panien, które najczęściej zagładzały się na śmierć. Lisa See, zafascynowana twórczością chińskich kobiet tamtych czasów i ich obsesjami, postanowiła napisać książkę – i tak powstała jedyna w swoim rodzaju powieść – „Miłość Peonii”.

Książka przedstawia losy młodej dziewczyny imieniem Peonia. Bohaterkę poznajemy w przeddzień jej 16. urodzin, a także mającego się wkrótce odbyć ślubu. Ponieważ Peonia należy do wyższych sfer, nie wolno jej opuszczać domu. Świat poznaje więc poprzez lekturę książek, w tym jej ukochanego dzieła – „Pawilonu Peonii”. Dziewczyna niczego nie pragnie równie mocno jak poznać smak prawdziwej miłości, takiej jaka stała się udziałem Du Liniang, bohaterki „Pawilonu”. Szybko popada w obsesję, nie dostrzegając czegoś bardzo istotnego…

niedziela, 2 września 2012

„Płatki na wietrze” Virginia Cleo Andrews, czyli dalsze losy Dollangangerów i małe rozczarowanie



Pamiętacie moje zachwyty nad „Kwiatami na poddaszu”? Jeśli nie, zapraszam tutaj. Druga część sagi o Dollangangerach rozpoczyna się w chwili ucieczki z Foxworth Hall. Bohaterowie trafiają do domu doktora Sheffielda, który nie tylko udziela im niezbędnej pomocy, ale też zapewnia dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa. Wydawać, by się mogło, że rodzeństwo wreszcie zazna szczęścia, niestety przeszłość nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Książka, podobnie jak jej poprzedniczka, wciąga od pierwszej strony. Od lektury nie sposób się oderwać. Z ciekawością i coraz większym zdumieniem śledziłam dalsze losy Cathy, Chrisa i Carrie. „Płatki na wietrze” to jednak nie pozycja bez wad. Przede wszystkim wiele do życzenia pozostawia styl autorki. O tyle o ile w poprzedniej części narratorką była dwunastoletnia Cathy, to tu mamy już do czynienia z dziewczyną niemalże dwudziestoletnią. Nie wiem, czy opowiadanie historii w tak naiwny i banalny sposób, było celowym zamysłem pisarki, czy też po prostu tak pisze? Mam nadzieję, że wyklaruje się to w kolejnych częściach sagi. Z tego, co czytałam „A jeśli ciernie” będą pisane z perspektywy dwóch chłopców, książka powinna więc być zgoła inna niż „Kwiaty na poddaszu” i „Płatki na wietrze”.

środa, 11 lipca 2012

„Kwiaty na poddaszu” Virginia Cleo Andrews i wyniki konkursu


„Coraz częściej myślę o nas jako o kwiatach na poddaszu. Papierowych kwiatach. Narodzeni w jasnych barwach, ciemniejących z każdym dniem długiego, ponurego, męczącego, koszmarnego czasu, który spędziliśmy jako więźniowie nadziei i ofiary zachłanności”.

Są takie tajemnice, których lepiej nie odkrywać. Wydarzenia, o których lepiej nie pamiętać. A jednak mimo koszmarnych doświadczeń Catherine Dollanganger postanawia opowiedzieć historię swojej rodziny. Na sagę o Dollangangerach składa się pięć części: „Kwiaty na poddaszu”, „Płatki na wietrze”, „A jeśli ciernie...”, „Kto wiatr sieje...” i „Ogród cieni”. Już pierwsza część jest tak wciągająca, zaskakująca i porywająca, że nie sposób się od niej oderwać. Książka tak zachwalana przez bloggerów i mnie się ogromnie podobała. Po kolejne części sięgnę więc bez wahania.

            O czym właściwie jest ta historia? Po tragicznej śmierci pana Dollangangera, jego żona i czwórka dzieci zostają pozbawieni środków do życia. Pani Dollanganger, nawykła do luksusów i nie potrafiąca robić właściwie nic, zwraca się o pomoc do obrzydliwie bogatych rodziców. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że państwo Foxworth wyrzekli się córki po tym, jak poślubiła swego wuja. Przerażona kobieta nie potrafi przyznać się ojcu, że z kazirodczego związku narodziły się dzieci. Wraz z matką ukrywa potomstwo na poddaszu, gdzie mają pozostać do śmierci dziadka. Uwięzione rodzeństwo żyje w ciągłym strachu przed babcią, która zrobi wszystko, by pozbyć się „diabelskiego nasienia”.

środa, 27 czerwca 2012

„W cieniu pałacu zimowego” John Boyne, czyli historia ostatnich Romanowów


            Od lat pozostaję zafascynowana historią ostatnich Romanowów. Zaczęło się dobrych parę lat temu, gdy obejrzałam film dokumentalny, rekonstruujący ich ostatnie dni. W gwoli przypomnienia: car Mikołaj II, jego żona Aleksandra Fiodorowna oraz piątka dzieci: wielkie księżniczki Olga, Tatiana, Maria i Anastazja oraz carewicz Aleksy zostali rozstrzelani w 1917 roku przez bolszewików, ich zwłoki zostały rozebrane, oblane kwasem, poćwiartowane i wrzucone do nieczynnych szybów. Ciała odnaleziono dopiero wiele lat później, a oficjalny pogrzeb odbył się 16 lipca 1998 roku w Petersburgu. Ciekawą postacią był także znajdujący się w ścisłym otoczeniu carycy Grigorij Rasputin, który miał niemały wpływ na rodzinkę Romanowów. Więcej o życiu kontrowersyjnego mnicha można się dowiedzieć z książki „Rasputin” Jacka Wilamowskiego

Powieść Johna Boyne’a, autora bestsellera „Chłopiec w pasiastej piżamie”, przedstawia ostatnie lata panowania Romanowów z perspektywy nastoletniego chłopca, który niespodziewanie został ochroniarzem carewicza Aleksego. Bohatera poznajemy jako rosyjskiego emigranta, mieszkającego w Londynie z ukochaną Zoją. Georgij przywołuje wspomnienia z przełomowych okresów swojego życia. Opowiada czytelnikowi o swojej pierwszej miłości, zafascynowaniu Petersburgiem i rodziną carską, a także o życiu po emigracji z żoną Zoją. Boyne jedynie dotyka tematu abdykacji cara i rewolucji, swoją uwagę skupiając na wydarzeniach prywatnych. 

środa, 23 maja 2012

100 książek wg BBC: „Sprzysiężenie osłów” John Kennedy Toole, czyli tragikomedia


To moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością Johna Kennedy’ego Toole’a. Dlaczego, spytacie? Czy aż tak mi się nie podobało? Wręcz przeciwnie: „Sprzysiężenie osłów” to błyskotliwa, inteligentna książka, której kontynuację chętnie bym przeczytała. Niestety, nie jest to możliwe, ponieważ autor popełnił samobójstwo w 1969 roku, po tym jak nikt nie chciał wydać „Sprzysiężenia” właśnie. Do publikacji doprowadziła dopiero w 1980 roku matka pisarza, która nie poddała się, dopóki nie znalazła chętnego wydawcy. W następnym roku książka została uhonorowana Nagrodą Pulitzera.

„Sprzysiężenia osłów” nie da się streścić w kilku słowach, ale można opowiedzieć co nieco o głównym bohaterze, czego spróbuję się podjąć. Ignacy Reilly to tłuścioch, jakich mało, pozostający wciąż na utrzymaniu matki, pomimo skończonych 30 lat. Poza obżeraniem się i dokuczaniem rodzicielce, i sąsiadom, Ignacy pisze „Akt oskarżenia ludzkości”, który ma otworzyć ludzkości oczy na wszechogarniającą głupotę i zacofanie.  Jednak jedno, pozornie błahe wydarzenie, doprowadzi do „serii niefortunnych zdarzeń”, która skończy się tragicznie nie tyle dla samego bohatera, co dla wszystkich, którzy się z nim zetkną. Sam Ignacy, przekonany, że Fortuna się od niego odwróciła, zostaje zmuszony do znalezienia pracy. Czy rynek jest jednak gotowy na przyjęcie takiego pracownika? I czy jest miejsce na świecie dla rewolucyjnych poglądów Ignacego?

wtorek, 13 marca 2012

„Historyk” Elizabeth Kostova - w poszukiwaniu grobu Draculi

Młoda dziewczyna znajduje w bibliotece ojca tajemniczą książkę i list zatytułowany „Mój Drogi i Nieszczęsny Następco”. Zaintrygowana zaczyna prosić ojca o opowiedzenie jej historii, związanej z tymi dwoma przedmiotami. Nie wie, że przypadkowe odkrycie spowoduje lawinę nieodwracalnych zdarzeń, za którymi stał będzie sam Dracula.

W „Historyku” poznajemy losy trzech pokoleń naukowców, próbujących odnaleźć grób Vlada Palownika, któremu później nadano przydomek Dracula. Profesor Rossi, Paul i Helen wyruszą w niesamowitą podróż po Europie, a ścigać ich będą najprawdziwsze wampiry. Książka ma formę powieści szkatułkowej, zdarzenia, przedstawiane achronologicznie,  poznajemy z listów lub wspomnień bohaterów.

                     Fanką powieści o wampirach nie jestem, zwłaszcza słynnej sagi „Zmierzch”, ale coś  mnie przyciągnęło do książki Kostovy, określanej jako wybitna i monumentalna. Rozpoczynając czytanie, byłam więc entuzjastycznie nastawiona, niestety trochę się rozczarowałam. No, ale po kolei.