Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.K.Rowling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.K.Rowling. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

„Wołanie kukułki” J. K. Rowling, czy jak kto woli Robert Galbraith



W lipcu ubiegłego roku, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że autorem książki „The Cuckoo’s Calling” nie jest debiutujący Robert Galbraith, ale kobieta, która dała światu Harry’ego Pottera – J.K.Rowling. Zanim ludzkość poznała prawdę, powieść przez trzy miesiące sprzedała się w liczbie ok. 1500 egzemplarzy (!) i to pomimo ogólnie dobrych recenzji (acz nie zachwycających). Mało tego: kilkanaście wydawnictw odrzuciło maszynopis, twierdząc, że nie może sobie pozwolić na wydawanie nikomu nieznanego autora. Zgodziło się dopiero wydawnictwo Sphere Books (ale potem mieli niespodziankę:)

Książka pewnie jeszcze długo pozostałaby niezauważona, gdyby nie wścibska redaktorka „The Sunday Times”, która przeczytawszy powieść, doszła do wniosku, że jest ona zbyt dobra, jak na debiut i zleciła śledztwo. Podobno analizowano nawet język utworu, poza tym sypnął ktoś bliski prawnikom Rowling. I nagle boom! Rowling napisała nową książkę! Rzesze fanów Harry’ego Pottera zrobiły swoje i „Wołanie kukułki” momentalnie awansowało w serwisie Amazon z miejsca 4709 na 1!!!

Świetnie skrojona akcja marketingowa, czy Rowling naprawdę chciała się sprawdzić? Osobiście skłaniam się ku tej drugiej opcji. Pisarka przyznała, że zależało jej na obiektywnych recenzjach i uniknięciu medialnego szumu.

Ja cieszę się jednak, że prawda wyszła na jaw, bo inaczej nigdy nie sięgnęłabym po „Wołanie kukułki”, które dostarczyło mi kilku godzin prawdziwej przyjemności. Rowling potrafi.

czwartek, 18 lipca 2013

„Trafny wybór” J.K. Rowling, czyli książka, którą musiałam przeczytać



„Wybór niesie za sobą ryzyko: podejmując decyzję, trzeba porzucić wszystkie inne możliwości”.

Na początek będę się czepiać. Tytuł. Polski. Fatalny! Do takiego wniosku doszłam w trakcie lektury. Bo czyż nie bardziej adekwatnie do treści byłoby dosłownie przetłumaczyć tytuł oryginału? „Tymczasowy wakat” brzmi, jak dla mnie, całkiem dobrze. Może nie  jest to tytuł trafny marketingowo, ale przecież nowa książka autorki Harry’ego Pottera wcale nie potrzebuje reklamy. Ba, śmiem twierdzić, że ta historia i bez nazwiska Rowling, by się obroniła, choć jej sukces zapewne nie byłby równie spektakularny.

Do opowieści o małych miasteczkach mam ogromny sentyment. Lubię ten specyficzny klimat, to, że dokładnie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą, że jedno zwyczajne zdarzenie może zburzyć od lat budowany porządek. Z takich historii zawsze można zrobić coś fajnego, a gdy do akcji wkracza Rowling po prostu musi być dobrze. Ta kobieta ma niesamowity talent gawędziarski, świetne pomysły i ogromną odwagę. Jestem przekonana, że krytycy by ją zjedli, gdyby jej najnowsza powieść okazała się klapą. A jednak mając na sobie piętno Harry’ego Pottera, Rowling bierze pióro do ręki i pisze. Pisze i zadziwia! „Trafny wybór” wciąga, intryguje i niepokoi, a autorka pokazuje, że poza wspaniałą wyobraźnią, posiada też cięty język. Rowling potrafi!