„Na końcu i tak wszystko będzie dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec”.
Powyższe
słowa zwykł powtarzać grupie emerytów Sonny Kapoor, idealista i właściciel
Hotelu Marigold. Jego marzeniem było stworzyć miejsce, gdzie ludzie chętnie
będą przyjeżdżać na starość, by znaleźć spokój, odpoczynek i odmienić
swoje życie. Plany chłopaka urzeczywistniają się, gdy niespodziewanie na progu
hotelu zjawia się gromadka seniorów, przygotowana na luksusy. Jak się jednak okaże,
ani Sonny nie jest gotowy na realizację swojego marzenia, ani goście na rozpoczęcie
nowego życia z dala od Anglii.
„Hotel
Marigold” w reżyserii Johna Maddena („Dług”, „Zakochany Szekspir”) to komedia
romantyczna, w której średnia wieku bohatera to lat 60. Brytyjczycy pokazują,
że starość nie powinna kojarzyć się tylko z chorobami, samotnością i zbliżającą
się śmiercią, ale też może przynieść nieoczekiwaną radość i spełnienie.
Bohaterowie tworzą bogatą galerię osobowości: mamy więc wrogo nastawioną do
Hindusów Muriel, wdowę na wydaniu, erotomana, zwaśnione małżeństwo, starego
kawalera i kobietę, szukającą ukojenia po śmierci męża.

