Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Judie Dench. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Judie Dench. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Kulturalne migawki #2



Książka:


„Cyrk nocy” Erin Morgenstern: miałam zostać oczarowana, poznać ponadczasową miłosną historię i magiczne chwile w niezwykłym cyrku, tymczasem przez większość lektury czułam się dość znudzona, a czarów, ponad te oczywiste, nie doświadczyłam. Piękny pomysł został znowu zmarnowany... Fabuła jest pełna niespójności, a postaci pozbawione życia. Bardzo chciałabym się dowiedzieć trochę więcej o kulisach pojedynku dwóch magów, o innych rozgrywkach,  a także zrozumieć, dlaczego właściwie rywalizacja nie może zostać przerwana. Wreszcie: o co chodziło w przepowiedniach Isobel i kim właściwie byli Szkrab i Gismo? To wszystko nie są niedopowiedzenia autorki, które czyniłyby książkę bardziej tajemniczą czy magiczną, a ewidentny brak pomysłu na zgrabne poprowadzenie fabuły. Trochę średnio jak na tak zachwalaną książkę. Ocena: 6/10.


„Wiedeńska gra” Carla Montero: debiut autorki „Szmaragdowej tablicy”, która jakoś nie porwała mojego serca, ani umysłu, pewnie odpuściłabym sobie, gdyby nie ten Wiedeń w tytule, miasto, które uwielbiam i w którym chciałabym mieszkać. Niestety nawet przepiękny Wiedeń nie uratował w moich oczach tej książki. Przez większość lektury zastanawiałam się po co w ogóle „Wiedeńska gra” została napisana? Styl Montero jest beznadziejny, o wiele gorszy niż w „Szmaragdowej tablicy” i na każdym kroku czuć, że to debiut, do tego bardzo nieudany... Fabuła bez sensu, ciągnie się jak flaki z olejem. Szpiegostwo, intrygi? Zapomnijcie o tym, co przeczytaliście na okładce i nastawcie się raczej na powieść, napisaną bez żadnego zamysłu, całkowicie niepotrzebną. Zdecydowanie nie zostanę fanką pani Montero. Ocena: 2/10.

sobota, 6 lipca 2013

Pani Henderson/Mrs. Henderson Presents



Co może zrobić ze sobą 70-letnia wdowa? Zając się szydełkowaniem, czytaniem książek, dobroczynnością? A może by tak kupić teatr? Znudzonej pani Henderson wydaje się to być znakomitym pomysłem.

Podczas jednej z przejażdżek po Londynie, w 1930 roku, Laura Henderson zobaczyła potencjał w podupadającym Pałacu de Luxe, który niezwłocznie kupiła i postanowiła przekształcić w teatr – Windmill. A jako, że na biznesie zbytnio się nie znała, zatrudniła znanego impresario Viviana van Damma, z którego pomocą udało jej się zrewolucjonizować londyński światek artystyczny. Wystawiane w Windmill Theatre rewiodewile były inspirowane pokazami tanecznymi w Moulin Rouge i Folies Bergeres. Jako, że angielska obyczajowość nie była jednak tak swobodna jak francuska, Henderson i van Damm mieli za zadanie nie tylko przyciągnąć widza, ale też znaleźć sposób na cenzurę. I tak wpadli na pomysł urozmaicenia spektakli odrobiną golizny, tworząc z nagich modelek nieruchome tło dla właściwego show. Tymczasem wybucha II Wojna Światowa, a władze zamykają wszystkie publiczne placówki…

czwartek, 10 stycznia 2013

Hotel Marigold/The Best Exotic Marigold Hotel



„Na końcu i tak wszystko będzie dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec”.

Powyższe słowa zwykł powtarzać grupie emerytów Sonny Kapoor, idealista i właściciel Hotelu Marigold. Jego marzeniem było stworzyć miejsce, gdzie ludzie chętnie będą przyjeżdżać na starość, by znaleźć spokój, odpoczynek i odmienić swoje życie. Plany chłopaka urzeczywistniają się, gdy niespodziewanie na progu hotelu zjawia się gromadka seniorów, przygotowana na luksusy. Jak się jednak okaże, ani Sonny nie jest gotowy na realizację swojego marzenia, ani goście na rozpoczęcie nowego życia z dala od Anglii.
 
„Hotel Marigold” w reżyserii Johna Maddena („Dług”, „Zakochany Szekspir”) to komedia romantyczna, w której średnia wieku bohatera to lat 60. Brytyjczycy pokazują, że starość nie powinna kojarzyć się tylko z chorobami, samotnością i zbliżającą się śmiercią, ale też może przynieść nieoczekiwaną radość i spełnienie. Bohaterowie tworzą bogatą galerię osobowości: mamy więc wrogo nastawioną do Hindusów Muriel, wdowę na wydaniu, erotomana, zwaśnione małżeństwo, starego kawalera i kobietę, szukającą ukojenia po śmierci męża.

poniedziałek, 7 maja 2012

Jane Eyre


                     Muszę przyznać, że nowa ekranizacja „Jane Eyre” o wiele bardziej podobała mi się niż ta z 1996 roku, gdzie aktorka, odtwarzająca główną rolę potrafiła zrobić nie więcej niż jedną minę. Tymczasem Mia Wasikowska stanęła na wysokości zadania i stworzyła postać prawdziwą i przekonującą.

Jane Eyre chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, jestem pewna, że miłośniczki Jane Austen znają i twórczość sióstr Bronte, których powieści są równie porywające (o ile nie bardziej). No ale dla przypomnienia: Jane jest sierotą, oddaną przez ciotkę do Zakładu Lowood, gdzie zdobywa wszechstronne wykształcenie i odkrywa w sobie pasję do malarstwa. Mijają lata, panna Eyre dostaje posadę guwernantki małej Adele, podopiecznej Edwarda Rochestera, właściciela ogromnej posiadłości – Thornfield. Pan domu okazuje się być bardzo porywczy i dumny, a młoda guwernantka od początku budzi jego zainteresowanie. Jej śmiałe poglądy i otwarty umysł budzą podziw Rochestera. Wkrótce wbrew obyczajom i konwenansom rodzi się między nimi uczucie. Zakochana Jane nie zna jednak tajemnicy, którą skrywa jej chlebodawca.

środa, 18 kwietnia 2012

J. Edgar

Film zdecydowałam się obejrzeć ze względu na Leonardo Di Caprio, którego uważam za bardzo dobrego aktora. Nie sądziłam, że opowieść o twórcy potęgi FBI tak mi się spodoba. Tematyka wydawała mi się mało ciekawa, wręcz nudna. Tym milej byłam zaskoczona, gdy poczułam się wciągnięta w film.

John Egar Hoover był dyrektorem FBI w latach 1924-1972, urzędował za 8 prezydentów USA. Akcja filmu toczy się w dwóch przedziałach czasowych: w latach powstawania potęgi FBI i pod koniec życia Hoovera, gdzie widzimy go jako starszego mężczyznę, mającego trudności w dogadaniu się z panującą władzą. Film ukazuje przede wszystkim J. Edgara jako człowieka całkowicie pochłoniętego pracą. Nie brak jednak też scen, ukazujących jego życie prywatne, które zdają się potwierdzać plotki, jakie krążyły na jego temat, a więc: skrywany homoseksualizm i upodobanie do crossdressingu. Warte uwagi są też relacje Edgara z matką, w którą wcieliła się Judie Dench.

sobota, 11 lutego 2012

Cranford, czyli konserwatywne angielskie miasteczko


              Serial powstał na podstawie powieści Elizabeth Gaskell, opublikowanej po raz pierwszy w czasopiśmie „Household Words” i przedstawia rok z życia mieszkańców Cranford.

               Bohaterami „Cranford” są przede wszystkim kobiety w średnim wieku, stojące na straży tradycji i broniące dobrych obyczajów. Panny Matty i Deborah Jenkyns, panna Pole oraz pani Rose z takim samym zapałem zajmują się komentowaniem zachowania mieszkańców Cranford, jak i niesieniem pomocy tym, którzy jej potrzebują. Nie zawahają się podać kotu środek przeczyszczający, jeśli przyczyni się to do odzyskania koronki, chętnie zeswatają pary, jak i zdecydowanie przeciwstawią się wszelkim zmianom, które ktoś zechce wprowadzić w mieście. Największym autorytetem Cranford, dotyczącym stosunków społecznych, jest panna Deborah, która zauważy nawet najmniejsze naruszenie etykiety i zasad dobrego wychowania. Mary, która zamieszkuje u sióstr Jenkyns, poznaje od nich nienaruszalne zasady, wokół których toczy się życie w miasteczku. Wizyty mogą być składane tylko pomiędzy 12.00 a 15.00 i nie mogą trwać dłużej niż 15 minut, dlatego też składając rewizytę trzeba dyskretnie spoglądać na zegarek, by nie przekroczyć kwadransu i nie okazać się źle wychowanym.