„Chcę szukać w starych miastach i starych krajach zapachu dawnych czasów, który się tam jeszcze unosi.”
Jeden z bohaterów „Przeminęło z wiatrem” nie może
odnaleźć się w czasach, jakie nastały po zakończeniu wojny secesyjnej i
przywołuje pojęcie zmierzchu bogów. Romantyk i myśliciel, Ashley Wilkes,
nie potrafił zapomnieć o bogatym i sielskim Południu, w jakim dorastał i tak
naprawdę umarł wraz z przegraną wojsk Konfederacji. Jego rozmówczyni, Scarlett
O’Hara, osoba nad wyraz praktyczna, nie mogła zrozumieć uczuć Ashleya
i wszystkich tych, którzy żyli przeszłością. Była kobietą z głową na karku,
upartą jak osioł, bezczelną i wyrachowaną, i to pozwoliło jej nie tylko przetrwać,
ale też całkiem nieźle się urządzić w nowej rzeczywistości. Tylko ona mogła w
sukni uszytej z zasłon matki i kapeluszu z piórami, wyrwanymi kogutowi,
próbować uwieść mężczyznę. Wojna secesyjna mogła zniszczyć Południe, ale nie
Scarlett O’Harę.
„Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell to
wielowątkowa powieść z bogatym tłem społeczno-historycznym. Losy głównych
bohaterów są pretekstem do przedstawienia upadku Południa, okrucieństwa wojny i
różnych życiowych postaw, jakie można było przyjąć. Gdzieś pomiędzy narodzinami i śmiercią, biedą i bogactwem,
zabawą i łzami, głodem i przepychem, rodzi się niezwykła miłość, która stanie
się siłą i motorem napędowym jej nosicieli. To jak bardzo okrutny i zmienny
jest los, i jak szybko wszystko przemija świetnie oddaje tytuł powieści, pod
którym kryją się co najmniej dwa znaczenia.