Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 100 książek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 100 książek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

100 książek według BBC: „Myszy i ludzie” John Steinbeck



„My mamy przyszłość. Mamy do kogo otworzyć gębę, mamy kogoś, kto się choć trochę nami przejmuje. Ja mam ciebie, a ty masz mnie.”

Jak to możliwe, że tak krótko objętościowo książka (raptem 100 kilka stron w wydaniu polskim) wywołuje tak ogromne emocje? I to nieprzerwanie od niemalże 80 lat! Kolejne pokolenia czytelników biorą do rąk „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka i nie mogą wyjść z podziwu nad niesamowitą ekspresją tej nad wyraz prostej historii. Piszę to z przekonaniem, że mam do czynienia z powalającym na kolana, mieszającym w głowie arcydziełem.

Akcja powieści toczy się w latach 30. XX wieku. Dwóch przyjaciół wędruje po Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu pracy. Pozornie to kolejni bezrobotni, którzy mogą robić cokolwiek, byle zarobić na kawałek chleba. George i Lennie mają wspólne piękne marzenie: własny kawałek ziemi, ogródek warzywny i kilka królików. Poza tym mają siebie, mają do kogo otworzyć przysłowiową „gębę” i wiedzą, że zawsze mogą na siebie liczyć, a właściwie Lennie na George’a, ale to już całkiem inna historia...

Posłuchajcie... Było takich dwóch, co zawsze wszędzie razem łazili. Jeden bronił drugiego i dbali o siebie nawzajem. To nic, że Lennie jest upośledzony umysłowo, ważne, że ma George’a i wie, że on zawsze, ale to zawsze stanie po jego stronie. I tak mijają im lata. Przyjaciele wędrują od miasta do miasta, tu Lennie coś narozrabia, tam George ocali mu tyłek. Aż trafiają do gospodarstwa, gdzie rozegra się właściwa historia ich życia, ich przyjaźni, ludzkiego okrucieństwa i zaślepienia. Koniec mrzonek o lepszym życiu.

wtorek, 25 czerwca 2013

100 książek wg BBC: „Rok 1984” George Orwell



Przenieśmy się na chwilę w przeszłość, do Londynu w  roku 1984. Jesteśmy przybyszami z obcego kraju i jakimś cudem udało się nam przedostać przez wszechobecną kontrolę. Zakładamy charakterystyczny granatowy kombinezon i staramy się nie wyróżniać z tłumu. Każdy nasz krok jest śledzony przez Policję Myśli, a z licznych plakatów spogląda na nas Wielki Brat, potężny członek Partii, którego nikt nigdy nie widział. Może jakimś cudem uda nam się przeżyć tę niebezpieczną wyprawę i opowiedzieć potomnym to, co zobaczyliśmy. Może ktoś nam uwierzy. Może. Na razie jesteśmy zdani tylko na siebie i mamy pewność, że nie możemy zaufać nikomu, bo szpiedzy są wszędzie, a w obliczu tortur każdy w końcu „sypie”. 

Jakoś udaje się nam przedostać do Ministerstwa Prawdy, a tam zauważamy Winstona Smitha, przeciętnego pracownika archiwum. Jak się dowiadujemy zadanie Winstona polega na fałszowaniu przeszłości, manipulowaniu faktami tak, by były zgodne z aktualną polityką Partii. Mężczyzna zaciekawia nas na tyle, że zaczynamy go śledzić i tak odkrywamy jego zamiłowanie do reliktów przeszłości i prowadzenie pamiętnika, co, jak wiemy, grozi ewaporacją, czyli całkowitym wymazaniem z rzeczywistości… Poza patrzeniem jak Winston się pogrąża nie możemy zrobić nic, bo wszelka walka pozbawiona jest sensu. Wielki Brat jest wszędzie i nieustannie patrzy…

niedziela, 26 maja 2013

100 książek wg BBC: „Szklany klosz” Sylvia Plath



„Dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym wielkim, złym snem.”

Na pewną zwykłą dziewczynę spadł szklany klosz. Otoczył ją, zaburzył widzenie świata, rozmył kolory, pozbawił życie sensu, odebrał radość i nadzieję…

Po co się uczyć, skoro i tak umrę? Po co wstawać, skoro kiedyś się nie obudzę? Po co w ogóle żyć, skoro na końcu i tak czeka śmierć? 

19-letnia Esther Greenwood z Bostonu wiodła życie właściwe dziewczynie w jej wieku. Interesowała się chłopcami, uczyła, miała plany i marzenia. Jedno z nich się właśnie realizuje: Esther zdobyła stypendium w piśmie dla kobiet w Nowym Jorku. Wygórowana ambicja i rozczarowanie nowojorską rzeczywistością powodują jednak, że bohaterka zaczyna popadać w coraz większy marazm. Niemożność zaakceptowania teraźniejszości i niepewna przyszłość popychają Esther ku nieudanej próbie samobójczej.

środa, 24 kwietnia 2013

100 książek wg BBC: „Dziwny przypadek psa nocną porą” Mark Haddon



„Ludzie mówią, że zawsze trzeba mówić prawdę. Ale nie myślą tak na serio, ponieważ nie wolno mówić starym ludziom, że są starzy, nie wolno mówić nikomu, że dziwnie pachnie, a dorosłemu, że puścił bąka. Nie wolno też nikomu mówić „Nie lubię ciebie” chyba, że ten ktoś zrobił ci coś okropnego.”

Z Zespołem Aspergera po raz pierwszy zetknęłam się kilka lat temu w czasie seansu genialnej animacji „Mary i Max”. Jako, że wcześniej nic nie wiedziałam o tej chorobie, bardzo zdziwiła mnie dosłowność umysłu Maxa i co za tym idzie jego nieumiejętność właściwego funkcjonowania w społeczeństwie. Literalne rozumienie metafor jest także problemem z którym boryka się główny bohater książki Marka Haddona. 

Christopher ma 15 lat i poważne trudności z porozumiewaniem się z rówieśnikami czy sąsiadami, nie potrafi samodzielnie podróżować komunikacją miejską i staje się agresywny, gdy ktoś próbuje go dotknąć. Jest za to świetny z matematyki i fizyki, marzy, by zostać astronautą i dostrzega wiele rzeczy, których przeciętny człowiek nie widzi. Jego poukładane od A do Z życie burzy zabicie psa imieniem Wellington, którego Christopher bardzo lubił. Widząc, że do odnalezienia mordercy jego czworonożnego przyjaciela nie kwapi się nikt, postanawia samodzielnie przeprowadzić najprawdziwsze śledztwo i rozwiązać zagadkę. 

wtorek, 19 marca 2013

100 książek wg BBC: „Chłopiec z latawcem” Khaled Hosseini



„Nieprawdą jest, że czas leczy wszelkie rany. Nie leczy - rozdrapuje.”

Niektóre książki powinno się czytać w samotności i bardzo powoli smakować kolejne słowa, by przedwcześnie nie ugiąć się pod ich ciężarem. Do takich niełatwych i głęboko poruszających lektur należy „Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseini. Powieść ta, będąca literackim debiutem afgańskiego pisarza, jest doskonała i porażająca zarazem. Jej czytanie przynosi dużo smutku, trochę łez i iskierkę nadziei, że może kiedyś los się odmieni i będzie odrobinę lepiej…

Opowieść rozpoczyna się w roku 1975 w Kabulu. Poznajemy losy dwóch mlecznych braci: Amira i Hassana. Chłopców dzieli przede wszystkim pochodzenie i wykształcenie. Jeden jest synem powszechnie szanowanego i bogatego Baby, drugi służącym z zajęczą wargą, pogardzanym przez wszystkich Hazarą. Mimo wszystko wydaje się, że nic nie jest w stanie zniszczyć dzielącej ich przyjaźni. Do czasu, aż pewnego zimowego dnia jeden z nich się poświęci, a drugi, dręczony przez wyrzuty sumienia, nie będzie potrafił dalej żyć. Nie tylko jednak Amir i Hassan zmienią się na zawsze, ale też Afganistan, przeżywający kolejno sowiecką okupację i reżim talibów.

poniedziałek, 25 lutego 2013

100 książek wg BBC: „Buszujący w zbożu” J.D. Salinger (jak zachwyca, jak nie zachwyca)



„Jeśli rzeczywiście interesuje was ta historia, najpierw pewnie chcielibyście usłyszeć, gdzie się urodziłem, jak spędziłem zasrane dzieciństwo, czym się zajmowali moi rodzice, zanim sobie mnie zafundowali, i wszystkie te bzdety jak z „Davida Copperfielda”, ale – uprzedzam z góry – nie mam zamiaru się w to wdawać.”

Przed każdym spotkaniem z klasyką mam lekkiego stresa. Dlaczego? Od książki, wpisanej do kanonu i zachwalanej przez wielu, oczekuje się wiele. I tak też jest w przypadku „Buszującego w zbożu”. Spodziewałam się, że ta historia na zawsze zapisze się w mojej duszy lub przynajmniej powali mnie na kolana. Tak się jednak nie stało.

Książka stanowi zapis trzech dni z życia szesnastolatka, samotnie włóczącego się po Nowym Jorku. Naszego bohatera właśnie wyrzucono z kolejnej szkoły i przed powrotem do domu postanawia pobyć trochę sam ze sobą. Wynajmuje pokój w hotelu, chodzi do nocnych klubów, spotyka się z była dziewczyną, której nawet nie lubi i snuje dużo rozważań.

„Sam jestem, samiutki z sobą samym...”

niedziela, 6 stycznia 2013

100 książek wg BBC: „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell



 „Chcę szukać w starych miastach i starych krajach zapachu dawnych czasów, który się tam jeszcze unosi.” 

Jeden z bohaterów „Przeminęło z wiatrem” nie może odnaleźć się w czasach, jakie nastały po zakończeniu wojny secesyjnej i przywołuje pojęcie zmierzchu bogów. Romantyk i myśliciel, Ashley Wilkes, nie potrafił zapomnieć o bogatym i sielskim Południu, w jakim dorastał i tak naprawdę umarł wraz z przegraną wojsk Konfederacji. Jego rozmówczyni, Scarlett O’Hara, osoba nad wyraz praktyczna, nie mogła zrozumieć uczuć Ashleya i wszystkich tych, którzy żyli przeszłością. Była kobietą z głową na karku, upartą jak osioł, bezczelną i wyrachowaną, i to pozwoliło jej nie tylko przetrwać, ale też całkiem nieźle się urządzić w nowej rzeczywistości. Tylko ona mogła w sukni uszytej z zasłon matki i kapeluszu z piórami, wyrwanymi kogutowi, próbować uwieść mężczyznę. Wojna secesyjna mogła zniszczyć Południe, ale nie Scarlett O’Harę.

„Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell to wielowątkowa powieść z bogatym tłem społeczno-historycznym. Losy głównych bohaterów są pretekstem do przedstawienia upadku Południa, okrucieństwa wojny i różnych życiowych postaw, jakie można było przyjąć. Gdzieś pomiędzy narodzinami i śmiercią, biedą i bogactwem, zabawą i łzami, głodem i przepychem, rodzi się niezwykła miłość, która stanie się siłą i motorem napędowym jej nosicieli. To jak bardzo okrutny i zmienny jest los, i jak szybko wszystko przemija świetnie oddaje tytuł powieści, pod którym kryją się co najmniej dwa znaczenia.

niedziela, 9 grudnia 2012

100 KSIĄŻEK wg BBC: „Pięć osób, które spotykamy w niebie” Mitch Albom



„Ludzie myślą, że niebo to rajski ogród, gdzie mogą bujać w obłokach, beztrosko włóczyć się nad rzeką czy po górach. Ale sama tylko sceneria, bez pocieszenia, byłaby pusta, pozbawiona jakichkolwiek treści. Największym darem Boga jest to, że będziesz mógł zrozumieć, co zdarzyło się w twoim życiu, że zostanie ci wyjaśniony jego sens. To jest ten wieczny pokój, do którego dążysz.”


Któż z nas nie zastanawia się, jak wygląda życie po śmierci? Od małego słyszeliśmy to, co od pokoleń jest powtarzane na całym świecie: jak będziesz niegrzeczny, pójdziesz do piekła, tylko grzeczne dzieci idą do nieba. Ale skąd właściwie możemy wiedzieć, że w ogóle coś jeszcze nas czeka, że po ostatnim zamknięciu oczu nie ma pustki? Nigdy się tego nie dowiemy, ale mimo to wierzymy, że niebo istnieje, bo inaczej nasze życie nie miałoby sensu, a to byłoby zbyt trudne do przyjęcia.

„Pięć osób, które spotykamy w niebie” przedstawia jedną z możliwych wizji życia po śmierci. Głównym bohaterem książki jest Eddie, weteran wojenny, pracujący w wesołym miasteczku. Historię Eddiego poznajemy w chwili, gdy tak naprawdę się skończyła: mężczyzna umiera i trafia do nieba. Tam czeka go spotkanie z       5 osobami, które pozwolą mu zrozumieć sens życia i udzielą cennych lekcji.

wtorek, 23 października 2012

100 książek wg BBC: „Nowy wspaniały świat” Aldous Huxley



Czy świat, w którym wszyscy są szczęśliwi i nie mają żadnych problemów, ma rację bytu? Jak można żyć w społeczeństwie, w którym wszyscy są tacy sami i nie posiadają zdolności myślenia, najważniejszej cechy, odróżniającej człowieka od zwierzęcia? I kto chciałby żyć w świecie, nastawionym na konsumpcję i seks, a ogołoconym z miłości, przyjaźni i kultury przez duże K.?

Aldous Huxley napisał przerażającą antyutopię, która zaskakuje celnością spostrzeżeń. Pomimo tego, że książka została wydana w 1931 roku, wiele jej idei jest aktualnych po dzień dzisiejszy. Czyż nie żyjemy w świecie nastawionym na nieustanny rozwój technologiczny, a seks bez zobowiązań nie staje się coraz powszechniejszy? U Huxleya nie widok nagości budzi wstyd, ale miłość. Ludzie powstają w fabrykach w wyniku sztucznego zapładniania i klonowania. Żyją w ściśle zhierarchizowanym społeczeństwie, w którym każdy ma z góry określone miejsce. Nagradzana jest zwyczajność, a nietypowość surowo karana. Każdy, kto nie myśli szablonowo, kto ma własne zdanie, jest niebezpieczny i stanowi ogromne zagrożenie dla rozwoju ludzkości.


„Niech pan rozważy rzecz na zimno, panie Foster, a zobaczy pan, że nie ma potworniejszego przestępstwa nad nietypowe zachowanie. Morderstwo oznacza śmierć tylko jednostki, a czymże w końcu jest jednostka? [...] Nietypowość zagraża czemuś więcej niż tylko życiu jednostki; ono godzi w Społeczeństwo samo.”

piątek, 8 czerwca 2012

100 książek wg BBC: „Rebeka” Daphne du Maurier


 „Rebeka, zawsze Rebeka! Dokądkolwiek bym poszła, gdziekolwiek bym usiadła, nawet w moich myślach i w moich snach, spotykałam Rebekę. Znałam teraz jej figurę, długie, smukłe nogi, małe, wąskie stopy. Ramiona szersze od moich, zwinne, zgrabne ręce (...). Znałam zapach jej perfum, domyślałam się, jak brzmiał jej śmiech, jaki miała uśmiech. Rozpoznałabym jej głos wśród tysiąca innych głosów. Rebeka, zawsze Rebeka! Nigdy się od niej nie uwolnię”.

„Rebeka” to kolejna pozycja przeczytana przeze mnie w ramach listy 100 książek wg BBC. Nastawiona na znakomitą opowieść, nie zawiodłam się. „Rebekę”, wydaną w 1938 roku, czyta się szybko, niepostrzeżenie dochodząc do końca. Książka została sfilmowana po raz pierwszy w 1940 roku przez Alfreda Hitchcocka, film nagrodzono Oscarem. Co ciekawe, także słynne „Ptaki” powstały na podstawie jednego z opowiadań Daphne de Maurier. Jej książki cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem do dziś.

            Historię tytułowej Rebeki poznajemy z perspektywy młodej i naiwnej dziewczyny, która zostaje drugą żoną bogatego Maxima de Winter, dziedzica Manderley. Narratorka jest nie tyle naiwna, co przeraźliwie nieśmiała. Do chwili poznania pana de Wintera w Monte Carlo pracowała jako dama do towarzystwa u gburowatej pani van Hooper. Początkowo opowieść przypomina więc bajkę o Kopciuszku: biedna dziewczyna, której imienia nawet nie znamy, wychodzi za mąż za miliardera, a jej życie zmienia się diametralnie. Szczęście małżonków nie trwa jednak zbyt długi i kończy się z chwilą przybycia do Manderley, słynnej na całą Anglię posiadłości. Nowa, nieobyta i niedoświadczona, pani de Winter ewidentnie nie radzi sobie z prowadzeniem domu. Sytuację pogarsza fakt, że w całym domu nadal odczuwa się obecność Rebeki, zmarłej tragicznie pierwszej żony Maxima. Nie mogąc wytrzymać nieustannych porównań z piękną i przebojową Rebeką, bohaterka zaczyna wpadać w paranoję. Dręczona przez demoniczną panią Danvers, stopniowo dochodzi do tego, co naprawdę wydarzyło się przed rokiem w Manderley...

wtorek, 29 maja 2012

100 książek wg BBC: „Zabić drozda” Harper Lee, czyli arcydzieło


Ostatnio mam szczęście do książek, trafiają mi się same perełki, dlatego to będzie kolejna bardzo pozytywna recenzja. Zabierając się za czytanie „Zabić drozda” autorstwa Harper Lee, naprawdę nie przypuszczałam, że będę aż tak zachwycona. Cieszę się, że BBC zrobiło listę 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią, bo pewnie jeszcze długo nie sięgnęłabym po tę poruszającą, ważną i wstrząsającą powieść.

Narratorką i zarazem główną bohaterką jest siedmioletnia Skaut Finch. To właśnie z jej perspektywy poznajemy życie w Maycomb w Alabamie. Historia podzielona jest na dwie części: pierwsza to zapis dzieciństwa Skaut, jej brata – Jema i ich przyjaciela Dilla. Czytelnik wraz z dziećmi bawi się i przeżywa chwile grozy, przechodząc obok domu Boo Radleya. Obok tych, dla nas, błahych zdarzeń, autorka przedstawia sytuację, panującą w Alabamie w latach 30. ubiegłego wieku. Biali pogardzali czarnymi i uważali ich za ludzi drugiej kategorii, rasizm był wszechobecny. Jak mówi Atticus, ojciec Jema i Skaut, obywatele miasta, jeśli chodzi o Murzynów, tracą głowę i przestają być sobą, stają się zdolni do najgorszych czynów. Z kolei w drugiej części książki akcja toczy się wokół procesu czarnoskórego Toma Robinsona, oskarżonego o gwałt na białej kobiecie. Na obrońcę mężczyzny zostaje wyznaczony Atticus, co znacząco wpłynie na los jego rodziny.

„Jeśli istnieje tylko jeden rodzaj ludzi, to dlaczego nie możemy żyć ze sobą w pokoju? Skoro wszyscy są tacy podobni, czemu schodzą czasem z dobrej drogi i zaczynają gardzić sobą nawzajem?”

środa, 23 maja 2012

100 książek wg BBC: „Sprzysiężenie osłów” John Kennedy Toole, czyli tragikomedia


To moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością Johna Kennedy’ego Toole’a. Dlaczego, spytacie? Czy aż tak mi się nie podobało? Wręcz przeciwnie: „Sprzysiężenie osłów” to błyskotliwa, inteligentna książka, której kontynuację chętnie bym przeczytała. Niestety, nie jest to możliwe, ponieważ autor popełnił samobójstwo w 1969 roku, po tym jak nikt nie chciał wydać „Sprzysiężenia” właśnie. Do publikacji doprowadziła dopiero w 1980 roku matka pisarza, która nie poddała się, dopóki nie znalazła chętnego wydawcy. W następnym roku książka została uhonorowana Nagrodą Pulitzera.

„Sprzysiężenia osłów” nie da się streścić w kilku słowach, ale można opowiedzieć co nieco o głównym bohaterze, czego spróbuję się podjąć. Ignacy Reilly to tłuścioch, jakich mało, pozostający wciąż na utrzymaniu matki, pomimo skończonych 30 lat. Poza obżeraniem się i dokuczaniem rodzicielce, i sąsiadom, Ignacy pisze „Akt oskarżenia ludzkości”, który ma otworzyć ludzkości oczy na wszechogarniającą głupotę i zacofanie.  Jednak jedno, pozornie błahe wydarzenie, doprowadzi do „serii niefortunnych zdarzeń”, która skończy się tragicznie nie tyle dla samego bohatera, co dla wszystkich, którzy się z nim zetkną. Sam Ignacy, przekonany, że Fortuna się od niego odwróciła, zostaje zmuszony do znalezienia pracy. Czy rynek jest jednak gotowy na przyjęcie takiego pracownika? I czy jest miejsce na świecie dla rewolucyjnych poglądów Ignacego?

sobota, 5 maja 2012

"Wielki Gatsby" - książka i film


Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (...) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Jako, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam książkę i obejrzałam film, zdecydowałam się połączyć recenzje w jedną. Najpierw jednak krótko o treści:
            Historię Gatsby’ego poznajemy z perspektywy Nicka Carrawaya, początkującego maklera o niezbyt wysokim statusie społecznym. Z okien domu obserwuje on przyjęcia, odbywające się u tajemniczego Gatsby’ego. W końcu sam zostaje zaproszony na jedno z nich. Podglądając, jak się bawi elita, Nick jest świadkiem wielu rozmów o gospodarzu, z których dowiaduje się o sensacyjnych rzeczy. Szybko jednak okazuje się, że nikt z gości tak naprawdę nie zna Gatsby’ego, a opowiadane przez kolejne osoby historie wykluczają się nawzajem. Wkrótce mężczyźni się zaprzyjaźnią i okaże się, że powodem, dla którego wielki Jay Gatsby zainteresował się skromnym maklerem, jest jego kuzynka Daisy – kobieta, z  którą łączył go w przeszłości płomienny romans. Kilka lat temu Gatsby był zbyt biedny, by móc ożenić się z Daisy, ale czy teraz, gdy stał się bogaty, ich miłość będzie możliwa? Jak zareaguje kobieta na pojawienie się byłego kochanka?  Czy pieniądze wystarczą, by Daisy się rozwiodła? I jaką rolę odegra w tym wszystkim Nick?

KSIĄŻKA: napisana jest pięknym językiem, jest pełna refleksji i przemyśleń autora. Fabularnie powieść Fitzgeralda nie zachwyca, a całość przywodzi na myśl romans. Akcja toczy się leniwie i jest mało ciekawa, nie jest to jednak kolejna banalna historia miłosna. Jest tu coś więcej, a mianowicie porywające opisy Ameryki lat XX. Czytając wkraczamy w epokę jazzu, w której przyjęcia i przestępstwa zdarzały się równie często. Autor malowniczo i niezwykle żywo opisał świat, w którym pieniądz otwierał każde drzwi. Oszałamiająca kariera Gatsby’ego nikogo nie dziwi, brak dobrego urodzenia rekompensował mu całkowicie stan konta. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego, dlatego po lekturze byłam zawiedziona. Nawet najmądrzejsze zdania i najpiękniejsze opisy nie sprawią, że czytelnik poczuje się zainteresowany po prostu słabo poprowadzoną fabułą. Duży plus za zakończenie, naprawdę robi wrażenie.

Ocena: 6/10.

sobota, 21 kwietnia 2012

100 książek wg BBC: „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood, czyli przerażająca antyutopia


„Smaruję sobie masłem twarz, wcieram je w ręce. Nie ma już emulsji do rąk ani kremu do twarzy, przynajmniej dla nas. Takie rzeczy są uważane za przejawy próżności. Jesteśmy pojemnikami, liczy się tylko wnętrze naszych ciał (...). Jesteśmy dwunogimi łonami, niczym więcej: świętymi naczyniami, probówkami laboratoryjnymi”.

Wyobraźcie sobie świat, w którym odebrano kobietom wszelkie prawa. Zabroniono im czytać, pisać, myśleć. Ich rola została sprowadzona do rodzenia dzieci, stały się niczym więcej niż reproduktorkami. Natomiast gdy okazywało się, że są bezpłodne, nazywano je „niekobietami” i wysyłano do Kolonii, gdzie pracowały, sprzątając zwłoki lub odpady radioaktywne. Wkrótce też umierały. 

            Jak do tego doszło? Świat zaczął wymierać, ludzie nie mogli mieć dzieci, coraz częstsze były poronienia lub noworodki z poważnymi genetycznymi wadami. Przyczyniło się do tego rosnące zanieczyszczenie powietrza i wody, awarie elektrowni atomowych, wojny, a także zmiana stylu życia. Coraz mniej par decydowało się na dziecko, coraz częściej słyszało się o starzejących się społeczeństwach. Brzmi znajomo? Margaret Atwood w „Opowieści podręcznej” snuje przerażającą wizję kierunku, do którego nieuchronnie zmierza świat. Opisując reżim gileadzki przedstawia jedną z możliwości, którą podjęła ludzkość, by nie wymrzeć. Czytając książkę będziecie myśleć: to okropne, jak oni mogli. Warto się jednak też zastanowić, co dziś zrobiliby rządzący w podobnej sytuacji. Czy zmusiliby kobiety do rodzenia dzieci? A co z bezpłodnymi mężczyznami? Zachęcam do refleksji.

poniedziałek, 26 marca 2012

100 książek wg BBC: „Małe kobietki” Louisa May Alcott, czyli prosta powieść o dorastaniu

Gdy tylko zobaczyłam w bibliotece „Małe kobietki”, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Opowieść adresowana jest do dorastających dziewcząt, co nie znaczy, że i starsi czytelnicy nie ubawią się czytając, czy po prostu nie przypomną sobie dzieciństwa i cudownego filmu z Winoną Ryder i Kirtsen Dunst. Tak było w moim przypadku.

Czytelnik zastaje siostry March podczas przygotowań do Bożego Narodzenia. Są czasy wojny secesyjnej, co oznacza, że wszyscy zdrowi mężczyźni musieli opuścić rodziny i wyruszyć na front. Już w pierwszych wypowiedziach dziewczynek ujawniają się ich charaktery i tak: Jo jest porywcza i marzy, by zostać pisarką; Beth cicha i nieśmiała, dba o innych bardziej niż o siebie; Meg chce być bogata i mieć dużo ładnych rzeczy; Amy, najmłodsza z sióstr, jest niebywale rozpieszczona, wykazuje talent malarski. Początkowe spostrzeżenia okazują się być jak najbardziej trafne, podczas lektury utwierdzamy się w przekonaniu o tym, jakimi osobami są panny March. Najlepiej widać to w ich marzeniach:

„Miałabym stajnię pełną arabskich rumaków, pokoje pełne książek i pisałabym, maczając pióro w magicznym kałamarzu (...)”.

„A moje jest takie, żeby pozostać w domu, z ojcem i z mamą i pomagać im w ich obowiązkach - powiedziała Beth z zadowoleniem.
- I nie pragniesz niczego więcej? – zapytał Laurie.
- Chciałabym tylko, żebyśmy wszyscy byli zdrowi i pozostali razem – i nic więcej”.

sobota, 21 stycznia 2012

100 książek wg BBC: „Okruchy dnia” Kazuo Ishiguro, czyli wspomnienia kamerdynera (Nagroda Bookera 1989)

Po przeczytaniu rewelacyjnej powieści Ishiguro pt. „Nie opuszczaj mnie”, postanowiłam sięgnąć po kolejną pozycję tego autora. Mój wybór padł na „Okruchy dnia”, książkę, która już od dawna zalegała w moim schowku na stronie empiku. Niestety tym razem Ishiguro mnie nie oczarował, chociaż tematyka wydawała się pociągająca, a czytało się dość sprawnie.

 Głównym bohaterem, a zarazem narratorem „Okruchów dnia” jest Stevens, majordomus w podupadłym Darlington Hall. Stevensa poznajemy, gdy udaje się w podróż do Kornwalii, by odwiedzić tam dawną gospodynię domu – pannę Kenton. Mężczyzna z rozrzewnieniem wspomina czasy służby u lorda Darlingtona i porównuje z obecnymi, kiedy to znaczna część posiadłości została zamknięta przez nowego właściciela – Amerykanina Farradaya, który chciał jedynie kupić okazały angielski dom z najprawdziwszym kamerdynerem. W oczach Stevensa nowy pan nie może się równać z lordem Darlingtonem, nie mniej jednak bohater stara się służyć mu jak najlepiej, w tym celu z niemałym trudem opanowuje sztukę dowcipu