Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia C. Andrews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia C. Andrews. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2013

Kandydat do najgorszej książki roku 2013: „Kto wiatr sieje” Virginia Cleo Andrews



Czwarta część sagi o Dollangangerach w niczym nie przypomina tak lubianych i zachwalanych przez czytelników „Kwiatów na poddaszu”. Historia kazirodczej miłości Cathy i Chrisa już dawno straciła cały urok. Kolejne części czytało się jednak z mniejszą lub większą przyjemnością, bo fabuła była sprawnie poprowadzona i wciąż potrafiła zaciekawić. Inaczej rzecz się w przypadku powieści „Kto wiatr sieje”, która wydaje mi się być napisana na siłę, po to jedynie, by nie zostawić sagi niedokończonej.

Akcja książki rozpoczyna się kilkanaście lat po wydarzeniach, opisanych w poprzednim tomie. Cathy i Chris są już po pięćdziesiątce, a ich dzieci dorosły i próbują poukładać sobie życie. Jory jest tancerzem, żonatym z śliczną Melody, Bart po skończeniu z wyróżnieniem Harvardu poświęca się przywróceniu świetności Foxworth Hall, a Cindy jest trzpiotowatą szesnastolatką, poznająca smak pierwszej miłości i seksu. Szczęście rodziny jest jednak tylko pozorne. Bart nadal ma problemy psychiczne i popada w coraz większy fanatyzm religijny, który wzmaga jeszcze pojawienie się wuja Joela, cudownie ocalałego brata Corrine. 

niedziela, 25 listopada 2012

„A jeśli ciernie” Virginia Cleo Andrews - pozytywne zaskoczenie



O tyle o ile pierwszą częścią sagi o Dollangangerach zachwycali się niemalże wszyscy czytelnicy, to już jej kontynuacja spotkała się z krytyką wielu blogerów, którzy zarzucali „Płatkom na wietrze” m.in.: absurdalną fabułę i przesadny erotyzm. Ja, jak zapewne pamiętacie, zaliczam się właśnie do tych, którzy dość nisko ocenili drugą część sagi. Nie mniej jednak, gdy tylko pojawiła się okazja, sięgnęłam po „A jeśli ciernie” – ciekawość okazała się być silniejsza niż zniesmaczenie. I jak się okazało – było warto!

Akcja powieści rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach, opisanych w poprzednim tomie. Cathy i Chris żyją razem jak małżeństwo, wychowując razem Jory’ego i Barta oraz adoptowaną córeczkę Cindy. Do ich szczęśliwego życia powracają jednak cienie przeszłości wraz z wprowadzeniem się do sąsiedniego domu tajemniczej staruszki. Bart, przekonany, że rodzice go nie kochają, zbliża się do kobiety i poznaje tajemnicę, która całkowicie go odmienia. 

Narratorami książki są na przemian Bart i Jory, co jest nowością w porównaniu do wcześniejszych części, kiedy to historię poznawaliśmy z relacji Cathy. Ku mojemu zadowoleniu zmienił się także styl, jakim napisana jest powieść. Fabuła nadal jest hipnotyzująca i niebywale wciągająca, ale język bohaterów nie jest już tak denerwująco naiwny. Pani Adrews udało się stworzyć wrażenie, że opowieść naprawdę snuje dwóch chłopców, co mnie pozytywnie zaskoczyło.

To, że wydarzenia, przeżyte w dzieciństwie, w zasadniczy sposób wpływają na dorosłe życie, wiadomo nie od dziś. Cathy jest idealnym przypadkiem osoby, która nie potrafi zapomnieć o przeszłości. Nadal trawi ją nienawiść do matki, a czas spędzony na poddaszu powraca w sennych koszmarach. Jak się okaże, trudno jest się także uwolnić od własnych genów. Historia rodziny Dollangangerów zatoczy koło, a za tragedię i grzechy rodziców odpowiedzą dzieci.

niedziela, 2 września 2012

„Płatki na wietrze” Virginia Cleo Andrews, czyli dalsze losy Dollangangerów i małe rozczarowanie



Pamiętacie moje zachwyty nad „Kwiatami na poddaszu”? Jeśli nie, zapraszam tutaj. Druga część sagi o Dollangangerach rozpoczyna się w chwili ucieczki z Foxworth Hall. Bohaterowie trafiają do domu doktora Sheffielda, który nie tylko udziela im niezbędnej pomocy, ale też zapewnia dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa. Wydawać, by się mogło, że rodzeństwo wreszcie zazna szczęścia, niestety przeszłość nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Książka, podobnie jak jej poprzedniczka, wciąga od pierwszej strony. Od lektury nie sposób się oderwać. Z ciekawością i coraz większym zdumieniem śledziłam dalsze losy Cathy, Chrisa i Carrie. „Płatki na wietrze” to jednak nie pozycja bez wad. Przede wszystkim wiele do życzenia pozostawia styl autorki. O tyle o ile w poprzedniej części narratorką była dwunastoletnia Cathy, to tu mamy już do czynienia z dziewczyną niemalże dwudziestoletnią. Nie wiem, czy opowiadanie historii w tak naiwny i banalny sposób, było celowym zamysłem pisarki, czy też po prostu tak pisze? Mam nadzieję, że wyklaruje się to w kolejnych częściach sagi. Z tego, co czytałam „A jeśli ciernie” będą pisane z perspektywy dwóch chłopców, książka powinna więc być zgoła inna niż „Kwiaty na poddaszu” i „Płatki na wietrze”.

środa, 11 lipca 2012

„Kwiaty na poddaszu” Virginia Cleo Andrews i wyniki konkursu


„Coraz częściej myślę o nas jako o kwiatach na poddaszu. Papierowych kwiatach. Narodzeni w jasnych barwach, ciemniejących z każdym dniem długiego, ponurego, męczącego, koszmarnego czasu, który spędziliśmy jako więźniowie nadziei i ofiary zachłanności”.

Są takie tajemnice, których lepiej nie odkrywać. Wydarzenia, o których lepiej nie pamiętać. A jednak mimo koszmarnych doświadczeń Catherine Dollanganger postanawia opowiedzieć historię swojej rodziny. Na sagę o Dollangangerach składa się pięć części: „Kwiaty na poddaszu”, „Płatki na wietrze”, „A jeśli ciernie...”, „Kto wiatr sieje...” i „Ogród cieni”. Już pierwsza część jest tak wciągająca, zaskakująca i porywająca, że nie sposób się od niej oderwać. Książka tak zachwalana przez bloggerów i mnie się ogromnie podobała. Po kolejne części sięgnę więc bez wahania.

            O czym właściwie jest ta historia? Po tragicznej śmierci pana Dollangangera, jego żona i czwórka dzieci zostają pozbawieni środków do życia. Pani Dollanganger, nawykła do luksusów i nie potrafiąca robić właściwie nic, zwraca się o pomoc do obrzydliwie bogatych rodziców. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że państwo Foxworth wyrzekli się córki po tym, jak poślubiła swego wuja. Przerażona kobieta nie potrafi przyznać się ojcu, że z kazirodczego związku narodziły się dzieci. Wraz z matką ukrywa potomstwo na poddaszu, gdzie mają pozostać do śmierci dziadka. Uwięzione rodzeństwo żyje w ciągłym strachu przed babcią, która zrobi wszystko, by pozbyć się „diabelskiego nasienia”.