sobota, 2 lutego 2013

„Świat w pigułce, czyli Teksas jest większy od Francji” Piotr Kraśko, czyli reportaże z podróży



„Opowieść o Włoszech można zacząć od rzymskiego Koloseum, miasteczka Corleone na Sycylii, spotkania z gondolierem w Wenecji, wartego dziesiątki milionów jachtu w Portofino, fabryki ferrari w Modenie, pizzerii w Neapolu, gdzie po raz pierwszy przyrządzono Margheritę, widoku na katedrę w Mediolanie, jaki wyłania się nagle po wyjściu na plac z drugiej strony(…)”.

Piotr Kraśko potrafi – to pierwsze, co nasunęło mi się na myśl po przeczytaniu „Świata w pigułce”. A dlaczego tak twierdzę? Bo nie spodziewałam się, że reportaże Kraśki będą ciekawsze od relacji Pawlikowskiej, Wojciechowskiej, a nawet Cejrowskiego! A tak właśnie jest.

Na książkę składają się opisy podróży do Włoch, Szwecji, obu Ameryk, Afryki i na Bliski Wschód. O każdym miejscu autor potrafi nie tylko ciekawie napisać, ale też zwrócić uwagę na mało znane fakty. Nie jest to więc sztampowa relacja, kładąca nacisk głównie na kulturę i historię kraju. U Kraśki znajdziemy dużo anegdot i dygresji, jest tu sporo szczegółów, ale dotyczących niewielkiej ilości tematów. Reporter skupił się na dokładnym przedstawieniu kilku opowieści, co z jednej strony pozwala sporo się dowiedzieć, ale pozostawia też ogromny niedosyt. Relacja z Włoch zajmuje raptem 50 stron, a z Szewecji nieco ponad 30! Sami widzicie, że nie jest tego zbyt wiele. 

Nie mniej jednak, „Świat w pigułce” jest bardzo interesującą lekturą. To, czego możecie się spodziewać to przede wszystkim: rzetelność opisów i dużo humoru. Kraśko opisuje także swoje przygody i rozmowy ze znajomymi z całego świata. Co ciekawe, wielu ludzi kojarzy Lecha Wałęsę i pyta, jak to się stało, że człowiek, który obalił komunizm, nie został ponownie prezydentem.

Z kolei nieźle się uśmiałam, czytając:

„Macie szczęście, przyszła „fala upałów”. Dwa dni temu było -50 stopni Celsjusza, teraz jest tylko -40. Bardzo przyjemnie”.

Autor pisze, że, co prawda, początkowo był w szoku, gdy zobaczył na Alasce dzieci, biegające w krótkich spodenkach, ale słusznie zauważa, że człowiek jest w stanie się przyzwyczaić do każdych, nawet najbardziej ekstremalnych warunków. Po pewnym czasie sam rozpinał kurtkę, gdy temperatura spadła do -30 stopni.

Mnie najbardziej przypadły do gustu reportaże z Włoch i Szwecji, pewnie dlatego, że uwielbiam Europię i chcę ją dogłębnie poznać, i zwiedzić. Nie mogę sobie darować, że nie wiedziałam przed wyjazdem do Rzymu, gdzie można się napić najlepszej kawy. Cóż, pozostaję mi powrócić do Wiecznego Miasta i wykorzystać tę wiedzę. 

Jeśli jesteście ciekawi, kim naprawdę jest Dancing Queen, co wspólnego z bohaterem Indian ma pewien Polak, gdzie znajduje się najdroższy hotel świata i najsłynniejszy bar w Ameryce, siegnijcie po „Świat w pigułce”. Kraśko gwarantuje świetną rozrywkę, ekscytującą przygodę i rzetelne informacje. A ja polecam, bo to naprawdę dobra lektura.

Ocena: 8,5/10.

23 komentarze:

  1. Cóż, myślę, że to jednak nie jest książka dla mnie. Wszelkiego rodzaju reportaże, relacje i przewodniki bardzo mnie nudzą...
    Pozdrawiam!;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam przekonana do Pana Kraśki jako pisarza, ale chyba się myliłam. Bardzo lubię książki podróżnicze, a jeśli, jak piszesz, relacje Kraśki są ciekawsze od Cejrowskiego i Wojciechowskiej to muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Kraśko bardziej przypadł do gustu, bo nie leje wody i pisze konkrety.

      Usuń
  3. Jakoś nigdy nie pomyślałam o tym, żeby sięgnąć po reportaże Kraśki, ale może czas to zmienić. Szkoda tylko, że tak mało stron poświęcono na poszczególne kraje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś doczekamy się wersji rozbudowanej:)

      Usuń
  4. Ale narobiłaś mi ochoty! :) Kojarzę kilka książek pana Kraśko, ale szczerze mówiąc jakoś unikałam ich wzrokiem, gdy nadarzała się okazja przeczytania którejkolwiek, muszę to zmienić!

    A tak a propos różnic temperatur przypomniała mi się opowieść koleżanki, która wybrała się na wakacje do Włoch. Rano, gdy chciała wyjść z hotelu, jakaś mieszkanka tego kraju doradziła jej, żeby ubrała długie spodnie, bo będzie zimno - i biedna chodziła przez cały dzień w jeansach przy 28-stopniowym upale :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :P No tak dla nich to pewnie chłodno. Gdy ja byłam, temperatura w cieniu wynosiła 40 stopni i naprawdę podziwiałam tych wszystkich przystojnych Włochów, którzy chodzili w garniturach i się nie pocili. Musieli mieć ubaw z nas turystów, którzy chodziliśmy pod parasolami, wyrozbierani, z butelkami wody pod pachą, a i tak się z nas lało. I nie, nie udało mi się przyzwyczaić. Choć, gdy temperatura spadła to 35 stopni, uznałam, że jest jakby trochę chłodniej :D

      Usuń
  5. Lubię książki podróżnicze, ale Kraśko jako autor jednej z nich mnie zaskoczył.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie, nie, nie, że lepszy od Wojciechowskiej to się nie zgodzę. :)
    Ale muszę przyznać, że Kraśko pisze naprawdę zajmująco. Szkoda tylko, że te teksty są takie krótkie. Chętnie poczytałabym więcej, a tak - biorę wydanie kieszonkowe i zanim się obejrze, już jest koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się nie podobają te wydania kieszonkowe, dlatego cieszę się, że udało mi się taki zbiór dorwać w bibliotece.

      No ja wolę Piotrka od Martynki, ale to już rzecz gustu :)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Fajnie by było, gdyby napisał coś dłuższego na temat jednego państwa/regionu. No, chyba, że wtedy zaczęłoby się wodolejstwo, to lepiej nie.

      Usuń
    3. Zgadzam się, wtedy lepiej nie, chociaż myślę, że akurat on ma jeszcze dużo ciekawych historii w zanadrzu.

      Usuń
  7. Cenię sobie Piotra Kraśko, ale tego rodzaju książki czytam rzadko. Jeśli już mowa o czymś takim, to wolę oglądać takie podróże na ekranie. Jedyny wyjątek to Cejrowski, którego mogę też czytać.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również wolę oglądać programy podróżnicze, bo opowiastki o miejscach można połączyć z ich obrazami. Niestety niewiele ich ciągle w Polsce.

      Usuń
  8. Tego się po tym panu nie spodziewałam, szczerze mówiąc. Na mojej półce leży jego książeczka o Szwecji dodawana swego czasu do magazynu National Geographic. Teraz nie będę już dłużej zwlekać, żeby po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na Twoją opinię;)

      Usuń
  9. Nie jestem wielką fanką książek podróżniczych, ale nie czytałam jeszcze żadnej która wyszła spod pióra Kraśko. Skoro Ty jesteś pozytywnie zaskoczona, to moze powinnam spróbować? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam wiele książek podróżniczych m.in. Pałkiewicza, Cejrowskiego, Halika. Kraśko niestety nie, ale jestem ciekawa jego talentu pisarskiego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm zaskoczyłaś mnie tą recenzją, bo szczerze mówiąc jakoś nie wierzyłam w Kraśkę! Mój błąd jak widać! Jak trafie na jakąś promocję to na pewno kupią którąś z jego książek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też bym była w wielkim szoku, gdyby zobaczyła na Alasce dzieci, biegające w krótkich spodenkach:-) Na samą myśl już mi się zimno zrobiło.
    Ciekawy reportaż. Piotra Kraśko lubię, więc chętnie zapoznam się z jego dziełem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam jakiś czas temu "Świat według reportera. USA" autorstwa Kraśki i zgadzam si z Twoją opinią - jego teksty są bardzo wciągające. Fajnie i ciekawie pisze o Ameryce i Amerykanach, skupia się też na interesujących szczegółach, o których wcześniej nie miałam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy książeczka opatrzona jest również w ilustracje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, choć jest ich mało i są słabe w porównaniu np. do książek Pawlikowskiej. Po Kraśkę się sięga bardziej dla treści niż oprawy wizualnej.

      Usuń