„Ludzie myślą, że niebo to rajski ogród, gdzie mogą bujać w obłokach, beztrosko włóczyć się nad rzeką czy po górach. Ale sama tylko sceneria, bez pocieszenia, byłaby pusta, pozbawiona jakichkolwiek treści. Największym darem Boga jest to, że będziesz mógł zrozumieć, co zdarzyło się w twoim życiu, że zostanie ci wyjaśniony jego sens. To jest ten wieczny pokój, do którego dążysz.”
Któż
z nas nie zastanawia się, jak wygląda życie po śmierci? Od małego słyszeliśmy
to, co od pokoleń jest powtarzane na całym świecie: jak będziesz niegrzeczny,
pójdziesz do piekła, tylko grzeczne dzieci idą do nieba. Ale skąd właściwie
możemy wiedzieć, że w ogóle coś jeszcze nas czeka, że po ostatnim zamknięciu
oczu nie ma pustki? Nigdy się tego nie dowiemy, ale mimo to wierzymy, że niebo
istnieje, bo inaczej nasze życie nie miałoby sensu, a to byłoby zbyt trudne do
przyjęcia.
„Pięć
osób, które spotykamy w niebie” przedstawia jedną z możliwych wizji życia po
śmierci. Głównym bohaterem książki jest Eddie, weteran wojenny, pracujący w
wesołym miasteczku. Historię Eddiego poznajemy w chwili, gdy tak naprawdę się
skończyła: mężczyzna umiera i trafia do nieba. Tam czeka go spotkanie z 5
osobami, które pozwolą mu zrozumieć sens życia i udzielą cennych lekcji.