Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walter Moers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walter Moers. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 marca 2014

Kulturalne migawki


Książka

„Rumo i cuda w ciemnościach” Walter Moers: uwielbiam cudowną wyobraźnię Waltera Moersa i niezwykły świat, jaki stworzył dla czytelników – Camonię. Byłam już w „Mieście Śniących Książek”, i próbowałam wyplątać się z paktu z przeraźnikiem w Sledwai, tym razem nogi zaniosły mnie do Wolpertingu, miasta zamieszkanego przez niezwykłe istoty, które zadziwiają rozumem i siłą. Jednym z wolpertingów jest Rumo, który podążając za Srebrną Nicią zostaje porwany na Czarcie Skały przez bandę wszystkożernych cyklopów. Tam spotyka robakina Szmejka. I wtedy wszystko się zaczyna. Po raz kolejny Moers oczarował mnie, choć może już nie tak, jak przy dwóch poprzednich książkach. Podziwiam jego wyobraźnię, Camonia jest miejscem równie dopracowanym jak Śródziemie Tolkienia. Na każdym kroku na czytelnika czekają nowe niespodzianki, do odkrycia wciąż jest bardzo wiele! „Rumo i cuda w ciemnościach” to jedna z tych książek, które zachwycą i małych, i dużych. Mam nadzieję, że kiedyś coś jeszcze o Camonii Moers napisze, patrząc na jego bibliografię widzę, że zamilkł kilka lat temu... Niestety. 

Film

„Czas na miłość”: w ostatnich latach trudno trafić na naprawdę dobrą komedię romantyczną. Wybierając jednak na piątkowy wieczór film Richarda Curtisa, twórcy takich hitów jak: „To właśnie miłość”, „Notting Hill” czy „Dziennik Bridget Jones”, byłam spokojna. Po prostu czułam pod skórą, że ten facet mnie nie zawiedzie. I już od pierwszych minut seansu okazało się, że Curtisowi znowu się udało. Fabuła wygląda następująco: w dniu 21. urodzin ojciec zdradza Timowi rodzinny sekret: wszyscy mężczyźni w ich rodzinie mogą podróżować w czasie. Nasz bohater, uroczy rudzielec, ma tylko jedno marzenie: poznać wielką miłość. Jak się okaże, możliwość cofnięcia się w czasie do dowolnej chwili życia, bardzo ułatwi mu zadanie. W końcu czy nie byłoby fajnie poprawić nieudaną randkę lub uratować komuś skórę? Przepis na komedię romantyczną wydaje się więc prosty: wziąć Richarda Curtisa, dodać Rachel McAdams, a całość podawać wraz z nieporadnym młodzieńcem, który swoim urokiem kupi serca damskiej części widowni. „Czas na miłość” okazał się być bardzo dobrą rozrywką z pięknym przesłaniem, mówiącym o tym, że radości życia trzeba się po prostu nauczyć. Nie jest to może opowieść na miarę starych filmów Curtisa, ale i tak najlepsza komedia romantyczna ostatnich lat. 

Serial

Obejrzałam dziś finał ostatniego sezonu „The Good Wife". Miałam się świetnie bawić, jedząc obiad, a tymczasem omal nie zadławiłam się kotletem... Cóż za emocjonująca końcówka! Nie będę tu spoilerować, ale nie wyobrażam sobie, jak ten serial dalej będzie wyglądał po odejściu X...

środa, 23 stycznia 2013

„Kot alchemika” Walter Moers - rzecz o Sledwai



Witajcie w Sledwai, najbardziej schorowanym miejscu w całej Camonii, a może i na świecie! Miasteczku, w którym aptek i lekarzy jest więcej niż sklepów z żywnością, gdzie nikt się nie śmieje, lecz każdy biadoli i życzy sobie, i innym szybkiego powrotu do zdrowia. Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie nawet domy wyglądają na chore, a ich mieszkańcy? Eh, szkoda gadać! Próżno szukać drugiego zbiorowiska tak zasmarkanych i zakichanych ludzi! I chociaż przeraźnice robią, co mogą, by uzdrowić sledwańczyków, to nie mają szans w starciu z miejskim przeraźnikiem Eisspinem, żywym uosobieniem najgorszych koszmarów…

W tym mieście zarazków wydarzyła się właśnie kolejna tragedia: zmarła stara Florcia, osieracając krotka Echo. Zapytacie, co ja piszę? Przecież kroty już dawno wyginęły! A rzekomo jedyne, co po nich zostało, to ich dalecy potomkowie koty, istoty jednak wielce niedoskonałe. Jeden krot jednak ocalał i żył sobie spokojnie w Sledwai, do czasu, aż stanął na drodze przeraźnika, a ten niczego na świecie nie pragnął równie mocno, jak krociego tłuszczu, który połączony z innymi składnikami umożliwiłby mu życie wieczne… Zmizerniały i wygłodniały Echo zawiera z Eisspinem diabelski pakt, którego zwieńczeniem ma być poderżnięcie mu gardła.