wtorek, 10 września 2013

„Dziewczyny w podróży” Jennifer Bagget, Holly C. Corbett, Amanda Pressner, czyli o tym, jak odbyłam podróż dookoła świata, nie wychodząc z domu



Tytułowe „dziewczyny w podróży” zrobiły coś na co ja pewnie nigdy się nie odważę: rzuciły pracę, chłopaków, bezpieczne życie w Nowym Jorku, spakowały plecaki i ruszyły w roczną podróż dookoła świata. Na chwilę przed 30-stką poczuły, że to jest odpowiedni i być może ostatni moment, by zmienić coś w swoim życiu i zacząć wszystko od nowa, odkurzyć zapomniane marzenia, zrealizować wyznaczone cele i nader wszystko – dogadać się ze sobą. Tak rozpoczyna się pełna przygód, radości i zabawy, ale także smutku i tęsknoty,  podróż dookoła świata.

Jennifer i Amanda zaprzyjaźniły się na studiach i udały w podróż po Europie, w czasie której równie dużo zwiedzały, jak i imprezowały. Po uzyskaniu dyplomu Jen dostała pracę w telewizji, a Amanda w jednym z kobiecych pism, gdzie poznała Holly. Dziewczyny zaczęły spędzać czas we trójkę i tak odkryły, że łączy ich pasja do podróżowania. Chyba Holly pierwszy rzuciła pomysł wyprawy dookoła świata, co zgrało się w czasie z problemami Jen z chłopakiem i pomysłem Amandy na pisanie reportaży z podróży. I tak dwa lata później wsiadły w samolot do Limy i rozpoczęły przygodę swojego życia.

Nie zawsze było im łatwo: początkowa ekscytacja szybko zamieniła się w przemęczenie i tęsknotę za rodziną i ukochanymi. Adaptacji nie ułatwiały także karaluchy w hostelach, dziura w ziemi, służąca za toaletę w Kenii, agresywny taksówkarz i wszechobecni złodzieje. Była świetna zabawa, imprezy do rana i poznawanie nowych ludzi, ale nie zabrakło też kłótni i zgrzytów. Podróż umocniła przyjaźń Jen, Amandy i Holly, ale była też dla niej ogromną próbą. Dziewczyny miały inne oczekiwania wobec wyprawy, inne rzeczy chciały przeżyć i osiągnąć: podczas, gdy Jen i Amanda lubują się w imprezach do białego rana, Holly nie widzi sensu w ciągłej zabawie, zamiast doświadczaniu nowego. Jen chce odbyć wolontariat w Kenii, Amanda pisać, a Holly zrobić kurs nurkowania i jogi. Jakoś w tym całym rozgardiaszu udało im się jednak odnaleźć siebie i własną drogę w życiu, pogodzić się z tym kim są i kim nigdy nie będą, i w końcu nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą.
 
dziewczyny w Peru

„Dziewczyny w podróży” okazały się być ujmującą, zabawną i pouczającą opowieścią o życiu, podróży i akceptacji. Opisy odwiedzanych miejsc i przygód przeplatają się z przemyśleniami autorek, ich marzeniami i tęsknotami. Podobało mi się, że nie jest to jedna ciągła opowieść, ale trzy odrębne, acz łączące się ze sobą, historie. Czytając miałam wrażenie, że każdą z dziewczyn trochę poznałam i chyba najbardziej polubiłam Holly, która wydaje się mi być ciepłą i dobrą osobą, myślącą przede wszystkim o innych. Szczególnie zaciekawił mnie wolontariat, jaki autorki odbyły w Kenii. Nie zabrakło też wędrówek śladami Inków, rowerowej wycieczki wokół Angkor Wat w Kambodży, leniuchowania na plażach w Indonezji, zabawy w Brazylii, objazdówki po Australii i Nowej Zelandii… 

Holly, Amandy i Jennifer nie nazwałabym jednak prawdziwymi podróżniczkami. Dość wspomnieć, że dziewczyny dwukrotnie wracały do Stanów w czasie wyprawy, wynajmowały lokalnych przewodników i sporadycznie sypiały w eleganckich hotelach. Powiedziałabym raczej, że „Dziewczyny w podróży” to relacja z wyprawy trzech turystek, może trochę nietypowych, ale jednak turystek. Czy to źle? Bynajmniej – dzięki szczerej relacji i sposobie bycia autorek czytelnikowi łatwiej się z nimi utożsamić i snuć plany o własnej podróży dookoła świata. Szkoda tylko, że publikacji brakuje zdjęć, które są dla mnie niezbędnym dodatkiem do książek podróżniczych.
 
Nowa Zelandia, Emerald Lake
Można je za to pooglądać na ich stronie internetowej.

Ocena: 8,5/10.

19 komentarzy:

  1. Też nazwałabym je raczej turystkami niż podróżniczkami i jednak trochę mi zabrało w tej książce opisów poszczególnych miejsc, ale pomysłu i odwagi zazdroszczę, a same "Dziewczyny w podróży" czytało mi się całkiem nieźle :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to idealna ksiązka na wakacje;)

      Usuń
  2. Czytałam już kiedyś recenzję tej książki :) Może kiedyś sama ją przeczytam. Na razie nadrabiam recenzenckie zaległości i oglądam filmy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O tej książce słyszałam już bardzo dawno temu i co roku obiecuję sobie, że przeczytam ją na wakacjach, bo okładka jest przecudna <3 Cóż... W tym roku nie zdążyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzy mi się taka wyprawa, chociaż wyobrażam sobie, że musi być to niełatwe doświadczenie. Książka minie zaciekawiła, ale sporą wadą jest to, że nie ma w niej zdjęć - nie lubię skakać po internecie i czytać jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i niełatwe, ale na pewno ekscytujące.

      Usuń
  5. Może być ciekawie, chociaż brak zdjęć to dość poważna wada, bo w takich książkach zdjęcia ilustrujące opisane miejsca są równie ważne jak tekst.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, jak ja zazdroszczę ludziom odwagi i tej szczypty szaleństwa potrzebnej do takiego wyzwania! Z wielką chęcią przeczytam o przygodach dziewczyn:)
    P.S. Nie rozumiem tylko, jak można - podróżując po świecie - całymi dniami imprezować??? Dla mnie to strata czasu :P
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, ale każdy robi to, co lubi:)

      Usuń
  7. Jak to bez zdjęć? dziwne... ale książkę chętnie bym przeczytała :) kusi szczególnie ta perspektywa trzech różnych osób, lubię takie zabiegi w książkach podróżniczych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka dla mnie:) Teraz czytam "Książkę o pięknej podróży" Danuty Gryki i jakoś niekoniecznie fajnie się z nią podróżuje, ale jeszcze nie oceniam i zbytnio nie krytykuję, bo wiele stron przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie słyszałam o tej książce... Czekam więc, aż o niej napiszesz.

      Usuń
  9. Właśnie od razu pomyślałam, że łatwo się z takimi dziewczynami utożsamić. Nie są idealnymi surwiwalowacami, którzy potrafią rozpalić ognisko na morzu. To super, że zachowują się jak normalni ludzie, którzy mają chwile słabości (?), jeśli można to w ogóle nazwać słabością.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mało kto by się na coś takiego odważył, choć na pewno każdy z nas przynajmniej raz o czymś takim marzył, żeby rzucić wszystko i wyruszyć w taką podróż. Widać, że w tej książce jest pasja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm...rzucić wszystko i objechać świat. Czasem też mam na to ochotę. ;) Ale tylko czasem i przez chwilę (mówię tu o rzuceniu wszystkiego). :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech, marzenie: rzucić wszystko i wyruszyć w świat. Bardzo bym tego chciała, oddać się podróżom, poznawać nowe kultury i odkrywać różne zakątki świata. Na razie muszą mi wystarczyć książki i programy (około)podróżnicze.
    Już od dawna mam tę książkę na oku, nawet nie przeszkadza mi fakt, że jest to raczej relacja turystek, a nie podróżniczek z prawdziwego zdarzenia - w końcu każdy od czegoś zaczynał ;) Razi mnie tylko brak fotografii...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. O, nie spodziewałam się, że ta książka może być taka dobra. Będę poszukiwać. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię taka tematykę, chętnie zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń