sobota, 10 sierpnia 2013

Wakacji część druga: Tossa de Mar



Najwięcej czasu w planowaniu wakacji zajął mi wybór miejscowości na Costa Brava, w której mieliśmy zamiar poleniuchować na plaży i pokąpać się w morzu. I tu pomocne okazały się być relacje innych blogerów, a także fora podróżnicze i nie tylko. Po przeczytaniu bardzo wielu wypowiedzi na starcie odpadło Lloret de Mar, czyli imprezowa stolica Costa Brava, a co za tym idzie głośne i zatłoczone miejsce, w którym nijak nie zaznalibyśmy spokoju. Do finału przeszły dwie miejscowości: Blanes i Tossa de Mar, i jak widzicie w tytule postu ostatecznie wygrała Tossa, a to dlatego, że podobne miały tam być ładne widoki i nie tak dużo ludzi. Niestety ceny hoteli w Tossie były trochę droższe niż w Lloret, ale postanowiłam nie mówić o tym chłopakowi, co by go za bardzo serce nie bolało ;) (musicie wiedzieć, że każdy wyjazd od początku do końca organizuję ja, i gdy już wiem, ile całość będzie kosztować, mówię dopiero memu M.)

Po tym krótkim wstępie wróćmy do miejsca, w którym ostatnio się rozstaliśmy. Jesteśmy na dworcu Estacio Nord w Barcelonie i wsiadamy właśnie do autobusu firmy Sarfa, jadącego do Tossy. Podróż zajmuje ok. godziny, a jak się siądzie po prawej stronie przy oknie (tzn. nie tej, po której siedzi kierowca), można podziwiać naprawdę ładne widoki. Przed Tossą mieliśmy przystanek w Lloret, gdzie ku mojej uciesze wysiadł prawie cały autobus, w tym bardzo głośna grupa Włochów :)
 
Pierwsze kroki kierujemy oczywiście do hotelu, by się zameldować. Rzucamy bagaże, wkładamy stroje, bierzemy ręcznik i biegniemy na plażę, a ta, niespodzianka, znajdowała się 150 metrów dalej :))) 

Wypożyczamy leżaki i parasol, płacimy miłemu panu 18 euro (we Włoszech płaciliśmy 12) i instalujemy się na plaży. 

Patrzę, patrzę i nie wierzę! Tu jest tak pięknie! 



Ta woda...



Zamek... (mówiłam już jak uwielbiam zamki?;)



Pod wieczór idziemy na spacer po miasteczku. Wszędzie jest przeprzepięknie!




 W niektórych restauracjach mieli nawet menu po polsku!





 Chcę zamieszkać w tym domku!







 





 A to już inny dzień i inny spacer...



 Codziennie siadaliśmy na murku z takim widokiem i siedzieliśmy gapiąc się na zamek, i morze...









Tossa de Mar to dla mnie najpiękniejsza nadmorska miejscowość na świecie! Z ogromnym żalem opuszczaliśmy to prześliczne, przecudne i przeurocze miasteczko. 

Moje serce zostało w Tossie, muszę więc kiedyś do niej wrócić! :)))


Będzie jeszcze jeden wpis z wakacji, dotyczący naszego ostatniego dnia w Gironie.

A tych, którzy nie czytali części pierwszej, poświęconej Barcelonie, zapraszam tutaj.

17 komentarzy:

  1. Tossa wygląda cudownie, czuję, że mogłabym tam zamieszkać :) Moi rodzice byli w zeszłym roku w Lloret, ale pod koniec września i bardzo sobie chwalili, więc może trochę po sezonie nie jest tak źle. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam - sama organizowałaś wszystko, nie była to wykupiona wycieczka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze sama:) Nie jeżdżę z biurami podróży, bo nie lubię zwiedzać w grupie i się do niej dostosowywać. Są miejsca, które podobają mi się bardziej niż inne i w nich chce dłużej pozostać, a są takie od których od razu uciekam, bo karma nie ta, np. Sagrada Familia...

      Wakacje z biurem podróży jednak taniej wychodzą, są zniżki na wstępy i w hotelach, już nie wspominając o tym, że opcja all inclusive o wiele bardziej się opłaca niż jadanie w restauracjach. Ja nie lubię jednak się czuć uwiązana, na zorganizowaną wycieczkę pojechałabym jedynie poza Europę.

      Usuń
    2. Doskonale Cię rozumiem, też wolę organizować wyjazdy sama, ale czasem biura podróży mocno kuszą :) Jak na razie Hiszpania jest dla mnie za droga, ale w przyszłym roku kierunek Barcelona lub Londyn ;)

      Usuń
    3. Londyn też mnie kusi, ale na razie tam nie pojadę, bo taniej można euro kupić niż funty. Poza tym w Barcelonie było taniej niż w Paryżu czy Rzymie:)

      Usuń
  2. Jakie urokliwe miasteczko i cudowne widoki!
    Widzę, że obie lubimy wszystko zaplanować same, nie ma to jak zwiedzanie ma własną rękę :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, widoki wspaniale! Na pewno urlop był udany:)
    Ja także nigdy nie korzystam z biur podróży, zawsze sama organizuję wyjazd.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ klimatycznie, jakie urocze miejsce... ;) Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda gdybym miała wybrać tylko jedno miejsce z odwiedzonych przez was w te wakacje, zdecydowałabym się na Barcelonę, ale Tossa de Mar też wygląda świetnie, bardzo fotogeniczna miejscowość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez wybralibyśmy Barcelonę, ale Tossa to na pewno dobre miejsce na odpoczynek i ładne widoki:)

      Usuń
  6. Piękne! Cudowne! Chcę do tego morza!!
    Byłam w Lloret de Mar i rzeczywiście - imprezowa okolica, acz pływało się przyjemnie. Byłam tam na obozie młodzieżowym, więc to chyba mówi samo za siebie. Ciekawa przygoda, ale też wolałabym coś spokojniejszego na drugi raz.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś pięknego! też kiedyś leniuchowałam na Costa Brava, ale miasteczko, którego nazwy nie potrafię napisać, nie było tak urokliwe :) zapomniałaś na zdjęciach pokazać siebie i ukochanego :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, boję się, że na Costa Brava może nam nie wystarczyć czasu i funduszy. :(

    Jeśli się uda, to zajrzymy do Blanes, bo jest najbliżej Barcelony. ;)
    Zdjęcia zrobiłaś przepiękne. Jak oglądałam fotki z Tossy w necie, nie prezentowała się tak pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam piękne zdjęcia na jakimś blogu, niestety nazwy nie pamiętam :( W każdym razie na tym zamku podobno kilka sław się oświadczało, w tym jeden z piłkarzy Barcy.

      Kolega mówił,że w Blanes jest piekny ogród botaniczny, do którego zresztą mieliśmy pojechać, ale jak już się położylismy na tej plaży, tak leżeliśmy;)

      Usuń
    2. Na Barcelonę trzeba z 6 dni przeznaczyć, a i tak pewnie się wszystkiego nie zwiedzi (choć my byliśmy własnie tyle i nam się nie udało, ale to dlatego, że wpadłam w szał fotograficzny :P).

      Usuń
  9. Menu po polsku, a to ciekawe! Aż tylu Polaków tam przyjeżdża? Bardzo ładne zdjęcie wybrałaś na koniec :)
    Ciekawe jak pływa się w takiej ciepłej wodzie, ja miałam jak dotąd przyjemność korzystać jedynie z naszego chłodnego Bałtyku, jeśli chodzi o morza i naturalne zbiorniki wodne, a gdy byłam na Tropical Island w Niemczech, woda była za gorąca w stosunku do temperatury powietrza i zmarzłam! :D ale pewnie tam nie było takich problemów ;)

    OdpowiedzUsuń