niedziela, 13 listopada 2011

To tylko seks/Friends with Benefits

             Najpierw studia, później kariera i gdzie tu znaleźć czas na miłość i romantyzm? W czasach pogoni za pieniądzem modnym zjawiskiem, zwłaszcza w Stanach, staje się „friends with benefits”, określane także jako „sex buddies” czy „fuck friends”. Dylan, bohater filmu „Friends with benefits” ( polski tytuł “To tylko seks”)  mówi: “Seks to akt fizyczny. Jak…gra w tenisa. Seks powinien być jak tenis”. On i jego przyjaciółka Jamie angażują się w „friendship with benefits”, układ bez komplikacji, emocji i zranionych uczuć po zakończonym związku. Na elektronicznej Biblii wypowiadają słowa przysięgi: „Żadnego związku. Żadnych uczuć. Tylko seks” i obiecują sobie wieczną przyjaźń. Czy taki układ, z pozoru idealny, może jednak funkcjonować?

            Dylan i Jamie zdecydowali się na zostanie „przyjaciółmi z bonusem”, bo mieli dość nieudanych związków. Nie chcąc się angażować, znaleźli, ich zdaniem, idealne rozwiązanie. Jako, że film z założenia jest komedią romantyczną, bohaterowie w końcu zakochują się w sobie, łamiąc przysięgę. Seks zbliżył ich do siebie, stał się ich drogą do miłości. Nie było romantycznych kolacji przy świecach i czułych słówek, ale były nowe pozycje seksualne, przyjaźń i kupa śmiechu. 

 W Polsce „friends with benefits” jest wziąż zjawiskiem egzotycznym. Nie od dziś wiadomo, że nie jesteśmy tak tolerancyjnym narodem jak Amerykanie. Dużych miast, gdzie taki układ mółby funkcjonować też nie mamy pod dostatkiem. Samantha z „Sex and the City” miałaby nie lada problem ze znajdywaniem coraz to nowych partnerów do erotycznych wygibasów. Poza tym ostatecznie zawsze któraś ze stron poczuje coś więcej albo zechce nawiązać emocjonalną więź z kimś innym, poznać miłość, a wtedy „sex buddy” może poczuć się dotknięty i odrzucony. Taki związek nie może trwać więcznie, jest jedynie odskocznią przed czymś ważniejszym, co przyjdzie później.

            Podsumowując: nie tylko seks się liczy, ale „Tylko seks” warto obejrzeć, gdyż jest to film zabawny i wbrew pozorom pouczający.

Ocena: 7/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz