środa, 4 stycznia 2012

"Atrofia" Lauren DeStefano, czyli jak źle napisać dobrą książkę

„Atrofia” to pierwsza część trylogii Chemiczne światy, debiut literacki Lauren DeStefano. Po książkę sięgnęłam zachęcona pochlebnymi recenzjami na kilku stronach. Niestety, ale nie podzielam wszechobecnego zachwytu nad tą pozycją. Nie powiem, pomysł na historię bardzo dobry, natomiast gorzej u autorki z wykonaniem. Co u DeStefano razi, to prosty i naiwny język. Chociaż może nie powinnam się do tego czepiać, skoro to powieść adresowana do młodzieży. Nie mniej jednak, Harry Potter jest na wyższym poziomie literackim.

           Akcja książki dzieje się po III Wojnie Światowej w Ameryce Północnej, jedynym kontynencie, który pozostał na Ziemi. Jako, że dzieci poczęte naturalnie były niedoskonałe, wyniszczone społeczeństwo zaczęło produkować embriony bez najmniejszych obciążeń genetycznych. Coś jednak poszło nie tak: po pierwszym idealnym pokoleniu, kolejne zostają zainfekowane przez wirusa, wskutek czego dziewczynki rzadko dożywają 20 lat, a chłopcy 25. W związku z tym młode dziewczęta są porywane i zmuszane do poligamicznych małżeństw, co ma zapewnić przetrwanie gatunku.

Główną bohaterką książki jest Rhine, która wraz z Jenną i Cecily, musi poślubić Lindena. Dziewczyny mieszkają w ogromnej posiadłości, nie mając żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Rywalizują między sobą o Lindena, który wybierze spośród nich pierwszą żonę, a ta będzie miała liczne przywileje, m.in. będzie mogła towarzyszyć mężowi w bankietach, a więc wychodzić na zewnątrz. Wszelkie relacje międzyludzkie, jakie pojawią się w rezydencji, są skazane na porażkę. Towarzyszy im świadomość nieuchronnej śmierci, wirus bowiem może zaatakować w każdej chwili. 

Fabuła książki jest naprawdę wciągająca i ciekawa. Autorka kreuje przyszłość w czarnych barwach i pokazuje, co mogłoby się stać, gdybyśmy spróbowali zrealizować marzenia o nieśmiertelności. Pyta: a jeśli coś pójdzie nie tak, czy jesteśmy świadomi konsekwencji? Świat w „Atrofii” wyraźnie się rozpada, powietrze jest zanieczyszczone, woda skażona, a naukowcy zniszczyli gatunek ludzki. Rhine o Europie uczy się z książek, zaciekawiona przegląda mapy i albumy krajoznawcze. Nigdy nie będzie mogła zwiedzić Paryża czy Rzymu, bo Europa już nie istnieje, zniknęła przez ludzką próżność i głupotę. Zdesperowani naukowcy próbują ochronić Amerykę przed tym samym losem. Katastroficzna wizja świata bazuje na lęku przed śmiercią i przedstawia go poprzez nienaturalny tok myślenia nastolatków, którzy nigdy naprawdę nie wejdą w dorosłość. Jest to książka refleksyjna i stawiająca trudne pytania.

„Atrofia” zraziła mnie stylem, jakim jest napisana. Rozumiem, że powieść dla młodzieży nie powinna być zbyt wyrafinowana, ale żeby aż tak? Prosty język autorki zmęczył mnie bardziej niż „Potop”, a to nie lada wyczyn. I nie zrozumcie mnie źle, pod względem treści, książka naprawdę mi się podobała, nie mniej jednak uczta literacka to nie była. I tak się teraz zastanawiam, czy sięgnąć po kolejne części, bo jednak jestem ciekawa, co się dalej wydarzy. A dylemat jest, bo chociaż historia zrobiła na mnie wrażenie, to żadnego z bohaterów ani trochę nie polubiłam.

Ocena: 5/10.

6 komentarzy:

  1. Jej, jaka ta książka wydaje się być ciekawa... Dotychczas na recenzje tej pozycji nie zwracałam większej uwagi i byłam przekonana, że "Atrofia" traktuje o aniołach ;) Prosty język, mówisz? Trudno, i tak przeczytam, bo mnie szalenie zaciekawiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. No czytaj, czytaj, ciekawa jestem Twojej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ejże, Potopu się proszę nie czepiać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sorry, zapomniałam, że to Twoja ulubiona książka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę się naprawdę przyjemnie czytało i zgadzam się z tobą język był zbyt prosty. Mimo, że pomysł był świetny autorce nie udało się, takie powierzchowne użycie tematu. Bohaterów można było bardziej rozbudować. "Atrofia" to książka do której na pewno nie wrócę, ale mogę polecić na nudne zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Potop jest tak swietna ksiazka ze czytalem go 10 razy, inne ksiazki sienkiewicza tez powtarzalem zwlaszcza jesli chodzi o trylogie, bardziej plastycznie pisze chyba tylko sapkowski albo podobnie

    OdpowiedzUsuń