Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cate Blanchett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cate Blanchett. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2013

Hobbit: Niezwykła podróż/The Hobbit: An Unexpected Journey



Przed seansem „Hobbita” trzeba uświadomić sobie jedno: to nie jest prequel „Władcy Pierścieni”, nawet jeśli sprawia takie wrażenie. Peter Jackson nie tylko zekranizował kolejną książkę Tolkiena, ale też znacznie wzbogacił akcję, rozszerzając ją o najmniej znaczące wątki. Mamy zatem dużo dobrze opowiedzianych historii, świetnie wpisujących się w fabułę. Tolkien napisał „Hobbita” z myślą o dzieciach, a Jackson dodał tej opowieści mroczny akcent, dzięki czemu powstało dzieło kompletne. Niestety muszę zgodzić się z opiniami, że na „Hobbita” wystarczyłby i jeden film, góra dwa. No ale skoro reżyser postanowił nie tylko zekranizować książkę, ale i odsłonić przed nami tajemnice Śródziemia, jego wybór nie dziwi. 

„Hobbit” skradł moje serce już od pierwszych minut, kiedy na ekranie pojawiło się idylliczne Shire, rozległa się charakterystyczna melodia z „Władcy Pierścieni” i kamera skierowała się na starego Bilbo Bagginsa, który rozsiadł się wygodnie i rozpoczął spisywanie przygody swojego życia. I tak cofamy się o wiele, wiele lat wcześniej, by dowiedzieć się, w jaki sposób pierścień trafił do Bilba i jakie wojny targały Śródziemiem przed czasami Froda.

niedziela, 9 września 2012

Aviator/The Aviator



Film o człowieku, dla którego nie było rzeczy niemożliwych; o milionerze, który nie cofnął się przed niczym, by zdobyć to, czego chce; o chłopcu, który nigdy nie wyzwolił się z obsesji, jaką zaszczepiła w nim matka. Kim był Howard Hughes? Reżyserem, wizjonerem, awiatorem – i w każdej z tych ról był nieprzeciętny, osiągając to, o czym inni mogą tylko marzyć.

Martin Scorsese po raz kolejny udowodnił, że potrafi nie tylko kręcić filmy, ale też opowiadać historie. Jego „Aviator” to dzieło kompletne, w którym brak jakichkolwiek zgrzytów. Niemalże 3 godziny filmu przemijają szybko i pozostawiają po sobie to dziwne uczucie smutku, gdy coś nam się tak bardzo podobało, że koniec jest niemile widziany. Mam ochotę rozszarpać na strzępy członków Akademii, którzy nie tylko nie nagrodzili „Aviatora” Oscarem, ale też do tej pory nie dali go DiCaprio, który, bądźmy szczerzy, jest najlepszym aktorem swojego pokolenia. Ba, za „J. Edgara” aktor nie dostał nawet nominacji, choć ta należała mu się bezsprzecznie. Był o niebo lepszy niż Clooney w „Spadkobiercach” czy Pitt w „Moneyball”. Czuję się oszukana, a wybory szanownej komisji w ostatnich latach pozostawiają wiele do życzenia. 

sobota, 2 czerwca 2012

Utalentowany pan Ripley/The Talented Mr Ripley


Przez cały seans tego filmu miałam otwartą buzię i ogromne oczy. Naprawdę jestem pod wrażeniem i to wszystkiego: gry aktorskiej, zdjęć, oprawy muzycznej i przede wszystkim genialnej fabuły! Wydaje mi się, że nazywanie jej takową, nie będzie przesadzone. „Utalentowany pan Ripley” to pełna napięcia historia człowieka, który ma pewien niezwykły talent: potrafi stać się kimś innym. I jest w tym naprawdę dobry.

Opowieść zaczyna się, gdy pan Herbert Greenleaf oferuje Tomowi Ripley’owi pieniądze w zamian za sprowadzenie do Ameryki jego, przebywającego we Włoszech, syna – Dicka. O wcześniejszym życiu Toma nie wiemy wiele, ale wiemy, że potrafi doskonale kłamać. W momencie dotarcia do słonecznej Italii, poznania młodego Greenleafa i zasmakowaniu w jego stylu życia, Ripley nie cofnie się przed niczym, by nadal móc prowadzić beztroski i wygodny żywot, tak jak Dickie.