Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewan McGregor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewan McGregor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lipca 2012

Piosenki filmowe - krótkie zestawienie


            Na dobry film składa się coś więcej niż tylko ciekawa fabuła czy wybitna gra aktorska. Niezwykle ważne jest, by produkcję także dobrze nam się oglądało. A co lepiej buduje klimat niż nastrojowa muzyka i piękne zdjęcia? Dziś będzie o kilku piosenkach filmowych, które ostatnio lub od dawna grają w mojej duszy.

Ostatnio mój numer jeden to piosenka „Por el Amor de Amar” z filmu „Skóra,w której żyję":



 
Utwór wykonuje Concha Buika, artystka wciąż mało znana w Polsce. Osobiście zaczęłam jej słuchać nie tylko zainspirowana przejmującym wykonaniem „Por el Amor de Amar”, ale także za sprawą koncertu, jaki dała w ubiegłym roku podczas Ethno Jazz Festival we Wrocławiu. Niezapomniane przeżycie.

sobota, 23 czerwca 2012

Ostatnia miłość na Ziemi/Perfect sense


            Wyobraźcie sobie, jakbyście się czuli, gdybyście nagli nie czuli zapachu świeżo skoszonej trawy, smaku ulubionej potrawy. Życie nie smakowałoby tak dobrze, prawda? A co, gdybyście nagle przestali słyszeć i widzieć, i musieli żyć w społeczeństwie, w którym nikt nie słyszy i nie widzi.

„Ostatnia miłość na Ziemi” to kolejny film apokaliptyczny, produkcji blisko zarówno do „Contagion – Epidemii strachu”, jak i do „Melancholii”. W obrazie Davida Mackenziego wirus rozprzestrzenia się równie nagle i szybko jak w „Epidemii strachu”. Pewnego dnia ludzie stracili zmysł węchu. Podczas gdy naukowcy pracowali nad antidotum, przyszła kolejna tragedia: utrata smaku. Większość filmu jest bardzo przygnębiająca i depresyjna, a zdjęcia są ponure, utrzymane w stylistyce katastroficznej. Po nie więcej niż 20 minutach seansu widza ogarnia „melancholia”, by nie opuścić go już do samego końca. Jedynym promykiem nadziei jest rodząca się miłość pomiędzy Michaelem i Susan. Bohaterowie pewnie nie mogli się poznać w gorszym czasie, co nie oznacza jednak, że nie potrafią się odnaleźć w postapokaliptycznym świecie. Nie wiemy, czy jest to ostatnia miłość na Ziemi, ale wiemy, że jest prawdziwa i kojąca. Nikt przecież nie chce umierać w samotności.

niedziela, 4 marca 2012

Duża ryba/Big fish

Miniony tydzień spędziłam z filmami Tima Burtona. Obejrzałam te, które lubię najbardziej, a więc: „Sweeney Todda”, „Charliego i fabrykę czekolady”, „Edwarda Nożycorękiego” i „Gnijącą Pannę Młodą”, oraz jeden, który ma bardzo wysoką oceną na filmwebie (7,8), a którego do tej pory nie widziałam: „Dużą rybę”.

Akcja filmu toczy się równolegle w teraźniejszości i przeszłości. Część teraźniejsza skupia się na ukazaniu skomplikowanej relacji ojca z synem. Druga to już zbiór opowieści, snutych przez Edwarda Blooma (ojca), z których jedna jest dziwniejsza i bardziej nieprawdopodobna od drugiej. William, który przez całe życie pozostał w cieniu historii ojca, zrywa z nim kontakt. Dopiero na krótko przed śmiercią Edwarda przybywa, by pogodzić się z umierającym i poznać go lepiej. Jednocześnie próbuje udowodnić, że ojcowskie opowieści są niczym więcej niż zwykłymi bajkami.

czwartek, 19 stycznia 2012

Debiutanci/Beginners

„Debiutanci” to refleksyjny film o smutku, przemijaniu i przeszłości, która znacząco wpływa na działania bohaterów. Reżyser Mike Mills zadaje trudne pytania i nie daje łatwych odpowiedzi.

 Narratorem i głównym bohaterem filmu jest Olivier, utalentowany rysownik. Mężczyzna wciąż wraca do przeszłości, wspomina ojca, który dopiero po śmierci matki, ujawnił swój homoseksualizm i wkrótce potem zmarł. Hal nie tylko przyznał, że jest gejem przed sobą i całym światem, ale też znalazł szczęście u boku znacznie od niego młodszego Andy’ego. I choć przez całe niemalże życie wiedział on, że pociągają go mężczyźni, odważył się być szczęśliwy dopiero, gdy został wdowcem. Olivier dochodzi do wniosku, że choć człowiek przez wiele lat szuka odpowiedzi na to, kim jest, to dopiero na starość jest w stanie odnaleźć i pogodzić się z własnym „ja”, a wtedy jest już zazwyczaj za późno na spełnianie marzeń i bycie zwyczajnie szczęśliwym.