sobota, 19 maja 2012

„Zorro. Narodziny legendy” Isabel Allende - poznaj tajemnice zamaskowanego bohatera!


„Pojawia się w najmniej spodziewanym momencie - zamaskowany, w czarnej pelerynie - i równie szybko znika, zostawiając jedynie swoistą wizytówkę: nakreślony trzema precyzyjnymi cięciami szpady znak [...]. Prawie nikt nie wie, że pod czarną maską kryje się młody hiszpański szlachcic Diego de la Vega, w którym otoczenie widzi jedynie zniewieściałego bawidamka, urokliwego, bo urokliwego, ale jednak łamagę”.

            Jako mała dziewczynka z zapartym tchem śledziłam przygody Zorro, które oglądać można było na TVP 1. W późniejszym czasie wciągnęło mnie również anime zatytułowane „Kaiketsu Zorro”. Z tymi wspomnieniami zasiadłam do lektury książki mojej ulubionej pisarki – Isabel Allende. „Zorro. Narodziny legendy” tak mnie wciągnęły, że zapomniałam nawet o obiedzie i na czas lektury porzuciłam oglądanie seriali. A co mi się tak podobało, dowiecie się za chwilę.

Isabel Allende przedstawiła w swojej książce historię chłopca, który stał się mężczyzną. Opowieść rozpoczyna się w chwili, gdy rodzice Diega de la Vegi spotkali się i zakochali. Z początkowych stronic można sporo się dowiedzieć o obyczajowości, panującej w Kalifornii pod koniec XVIII wieku oraz o zwyczajach Indian. Kolejne rozdziały to zapis historii dzieciństwa małego Diega i jego mlecznego brata Bernarda. Dzieciństwo, niestety, ma to do siebie, że szybko się kończy i tak jak każdy z nas dorósł, zbierając lepsze i gorsze doświadczenia, tak i przyszły Zorro musi odnaleźć siebie i zdecydować, jakim chce być człowiekiem. Przemiana Diega z „bawidamka” w bohatera dokona się w Barcelonie, gdzie także po raz pierwszy pojawi się tajemniczy, zamaskowany bohater, niosący pomoc biednym i uciśnionym.

            Podczas, gdy Zorro jest chytry i sprytny jak lis, Diego de la Vega jest ciamajdą i  hipochondrykiem. Diego zabiega przez wiele lat o względy pewnej pięknej panny, a Zorro bierze wszystkie kobiety, jakie mu się spodobają. W bohaterze książki Allende ukształtowały się więc dwie, wzajemnie wykluczające się, postawy. Bohater płaszcza i szpady nigdy nie zostanie zdemaskowany, bo nikt nie przypuszcza, że taka „sierota” jak panicz de la Vega może być jednocześnie nieustraszonym Zorro. Można więc powiedzieć, że wizerunek łamagi pomógł Diegowi w „karierze po godzinach” i odsunął od niego wszelkie podejrzenia.

            Książka podzielona jest na sześć odrębnych części, z których każda kolejna wciąga coraz bardziej. Zdarzenia fikcyjne przeplatają się z faktami historycznymi i tak poznajemy stosunki, panujące pomiędzy Francją a Hiszpanią podczas okupacji Napoleona na ten drugi kraj. Jako, że czytałam o tym w „Historii Hiszpanii” i pisałam w mojej pracy magisterskiej trochę na ten temat, wzmianka w „Narodzinach legendy” bardzo mi się spodobała; to było trochę tak jakbym poznała te wydarzenia przez pryzmat zwykłych ludzi, którzy przecież zawsze cierpią najwięcej podczas wojen.


            Narracja prowadzona jest od początku do końca przez tajemniczą osobę z otoczenia Diega, której tożsamość zostaje ujawniona dopiero w epilogu. Muszę przyznać szczerze, że tak zżerała mnie ciekawość z czyjej perspektywy, pisana jest ta fascynująca historia, że zajrzałam na ostatnią stronę i zaśmiałam się w duchu nad zamysłem autorki.

            „Zorro. Narodziny legendy” to powieść, która spodoba się nie tylko wielbicielom Zorro, ale też wszystkim, którzy lubują się w książkach przygodowych spod znaku płaszcza i szpady. Cieszę się, że poznałam tajemnice Zorro, teraz lepiej go rozumiem ;)

Ocena: 8/10.

PS Książkę można kupić w Dedalusie za 9 zł!

4 komentarze:

  1. Jak byłam mała, skrycie kochałam się w Zorro. ;D Nie czytałam książki, ale naoglądałam się również, tak jak Ty, filmów o nim. ;) Antonio Banderas w masce, który trzema ruchami szabli zrywa odzienia z kobiet...;D
    Legenda. A po książkę z pewnością sięgnę - nie ma innej opcji.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze jedno: bardzo proszę o zmianę naszego adresu w linkach, ponieważ przenosimy się z pergamin.blox.pl na szelest-kartki.blogspot.com - Byłybyśmy bardzo wdzięczne.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie czeka już jakiś czas an swoją kolej, może po tej recenzji ta kolej przyspieszę ;)

    OdpowiedzUsuń