sobota, 5 maja 2012

"Wielki Gatsby" - książka i film


Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (...) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Jako, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam książkę i obejrzałam film, zdecydowałam się połączyć recenzje w jedną. Najpierw jednak krótko o treści:
            Historię Gatsby’ego poznajemy z perspektywy Nicka Carrawaya, początkującego maklera o niezbyt wysokim statusie społecznym. Z okien domu obserwuje on przyjęcia, odbywające się u tajemniczego Gatsby’ego. W końcu sam zostaje zaproszony na jedno z nich. Podglądając, jak się bawi elita, Nick jest świadkiem wielu rozmów o gospodarzu, z których dowiaduje się o sensacyjnych rzeczy. Szybko jednak okazuje się, że nikt z gości tak naprawdę nie zna Gatsby’ego, a opowiadane przez kolejne osoby historie wykluczają się nawzajem. Wkrótce mężczyźni się zaprzyjaźnią i okaże się, że powodem, dla którego wielki Jay Gatsby zainteresował się skromnym maklerem, jest jego kuzynka Daisy – kobieta, z  którą łączył go w przeszłości płomienny romans. Kilka lat temu Gatsby był zbyt biedny, by móc ożenić się z Daisy, ale czy teraz, gdy stał się bogaty, ich miłość będzie możliwa? Jak zareaguje kobieta na pojawienie się byłego kochanka?  Czy pieniądze wystarczą, by Daisy się rozwiodła? I jaką rolę odegra w tym wszystkim Nick?

KSIĄŻKA: napisana jest pięknym językiem, jest pełna refleksji i przemyśleń autora. Fabularnie powieść Fitzgeralda nie zachwyca, a całość przywodzi na myśl romans. Akcja toczy się leniwie i jest mało ciekawa, nie jest to jednak kolejna banalna historia miłosna. Jest tu coś więcej, a mianowicie porywające opisy Ameryki lat XX. Czytając wkraczamy w epokę jazzu, w której przyjęcia i przestępstwa zdarzały się równie często. Autor malowniczo i niezwykle żywo opisał świat, w którym pieniądz otwierał każde drzwi. Oszałamiająca kariera Gatsby’ego nikogo nie dziwi, brak dobrego urodzenia rekompensował mu całkowicie stan konta. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego, dlatego po lekturze byłam zawiedziona. Nawet najmądrzejsze zdania i najpiękniejsze opisy nie sprawią, że czytelnik poczuje się zainteresowany po prostu słabo poprowadzoną fabułą. Duży plus za zakończenie, naprawdę robi wrażenie.

Ocena: 6/10.

FILM: pod względem fabularnym podobał mi się. Jest to jeden z tych przypadków, kiedy ekranizacja jest lepsza od literackiego pierwowzoru. Dla jasności: obejrzałam wersję z 1974 roku z Robertem Redfordem, Mią Farrow i scenariuszem Francisa Forda Coppoli. To, co w książce nużyło, na ekranie oglądało się z przyjemnością. Fim jest wierną ekranizacją książki, a niektóre dialogi są wręcz żywcem z niej wyjęte. Największe wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia z przyjęć u Gatsby’ego, świetnie oddano atmosferę lat. 20 poprzez stroje, muzykę i sceny tańców, które oglądałam z przyjemnością. Nie mogłam oprzeć się myśli, że wtedy to ludzie umieli się bawić, nie to, co teraz. Trochę denerwowało, że postacie pozbawione są właściwie ekspresji, a Mia Farrow jako Daisy była bardzo irytująca. I dobrze, bo dokładnie tak wyobrażałam sobie tę trzpiotkę, czytając. Szkoda tylko, że film jest jedynie odtworzeniem wydarzeń i brak w nim jakiejś głębszej myśli, którą przesycona jest książka.

Ocena: 7,5/10.

            „Wielki Gatsby” to historia człowieka, który zdobył ogromny majątek, by zasłużyć na miłość ukochanej Daisy. Coś Wam to może przypomina? Wokulski z „Lalki” Bolesława Prusa zrobił dokładnie to samo, co Gatsby. Dorobił się, mając nadzieję, że pieniądze pozwolą mu kupić miłość Izabeli. Jak wiemy, tak się jednak nie stało. Obie te postacie są tragiczne, a ich los zbieżny.

            Z książki Fiztgeralda wyłania się ciekawy obraz społeczeństwa lat 20. XX wieku, które ocenia ludzi po zasobności portfela. Akceptują Gatsby’ego, dopóki mogą za darmo bawić się na przyjęciach w jego ogromnym domu. Gdy dochodzi do tragedii, wszyscy jednak bez wahania odwracają się od niego i pozostawiają samemu sobie. Nick, oberwujący i komentujący zdarzenia, jest przerażony hipokryzją Daisy i jej męża. W „Wielkim Gatsbym” bogata część społeczeństwa przedstawiona jest w negatywnym świetle, autor demaskuje obłudę i zakłamanie bogaczy, przeciwstawiając im postać Nicka, który choć biedny, pomaga przyjaciołom, jak tylko potrafi.

Na koniec pozwolę sobie na drobny żart: jeśli macie ochotę trochę pomyśleć, przeczytajcie książkę, a jeśli jesteście ciekawi fabuły, obejrzyjcie film.

Na grudzień bieżącego roku przewidziana jest premiera kolejnej ekranizacji "Wielkiego Gatsby'ego" z Leonardo Di Caprio w tytułowej roli.

„Wielki Gatsby” został umieszczony na liście BBC: 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią.

2 komentarze:

  1. A co byś poleciła dla osoby zainteresowanej filmem i książką? Najpierw przeczytać a później obejrzeć czy na odwrót? Bo tak czy inaczej cała fabuła brzmi dla mnie ciekawie;)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjnie: najpierw książka, potem film.

      Usuń