piątek, 7 września 2012

Wszystko jest iluminacją/Everything is Illuminated



Iluminacja to taki stan umysłu, w którym człowiek zbliża się do poznania prawdy poprzez wewnętrzne oświecenie. Coś takiego zdarza się jednemu z bohaterów debiutanckiego filmu Liev Schreibera i przynosi mu nieoczekiwane ukojenie.

 „Wszystko jest iluminacją” to adaptacja powieści Jonathana Safrana Foera, przedstawiająca podróż w poszukiwaniu korzeni. Jonathan, Amerykanin żydowskiego pochodzenia, przybywa na Ukrainę z zamiarem odnalezienia tajemniczej Augustyny, kobiety, związanej z jego dziadkiem. Na miejscu okazuje się, że jego tłumaczem jest słabo mówiący po angielsku dres, a szoferem niewidomy staruszek. 

czwartek, 6 września 2012

Mój TOP na MaKsA!



Armalkolit zaprosiła mnie do zabawy, która ma na celu stworzenie listy ulubionych czytadeł. Przyznam szczerze, że jest to zadanie nader trudne. Jak zaczęłam myśleć, jakie książki mnie bez reszty pochłonęły i nie zaliczały się przy tym do literackich arcydzieł, to przyszły mi na myśl głównie powieści, związane mniej lub bardziej z dzieciństwem. No ale zobaczcie sami, zapraszam!

Cykl o Harrym Potterze – jestem przekonana, że ta seria znalazła się w wielu zestawieniach. Z swojej strony dodam, że „Harry Potter i Czara Ognia” to jedyna książka, jaką musiałam odłożyć na bok, bo bałam się ją dalej czytać (chodzi mi o sceny na cmentarzu, Sami Wiecie Kto wychodzący z kotła…).

„Dzieci z Bullerbyn” – moja ulubiona lektura szkolna. Przeczytałam ją wiele razy, za każdym razem, śmiejąc się równie głośno.

„Mała księżniczka” – uwielbiam tę historię! Zawsze bałam się panny Minchin i czekałam, aż ktoś w końcu zabierze Sarę z jej pensji.

środa, 5 września 2012

„Miłość Peonii” Lisa See - o życiu kobiet w XVII-wiecznych Chinach



„Rozmawiałyśmy o Yu Niang, która zakochała się w operze, mając trzynaście lat, a umarła cztery lata później, nie wypuszczając z ręki wydrukowanej wersji Pawilonu. Wielki Tang Xianzu przyjął wieść o śmierci dziewczyny z głębokim smutkiem i napisał kilka wierszy na jej cześć. Niedługo po odejściu Yu Niang wiele innych dziewcząt przeczytało historię, rozchorowało się z miłości i także umarło z nadzieją, że prawdziwa miłość odnajdzie je na tamtym świecie i przywróci im życie.”


Tak jak przez Europę przeszła fala samobójstw po ukazaniu się „Cierpień młodego Wertera” Goethego, tak w XVII-wiecznych Chinach wraz z ukazaniem się „Pawilonu Peonii” Tanga Xianzu pojawiło się zjawisko chorych z miłości panien, które najczęściej zagładzały się na śmierć. Lisa See, zafascynowana twórczością chińskich kobiet tamtych czasów i ich obsesjami, postanowiła napisać książkę – i tak powstała jedyna w swoim rodzaju powieść – „Miłość Peonii”.

Książka przedstawia losy młodej dziewczyny imieniem Peonia. Bohaterkę poznajemy w przeddzień jej 16. urodzin, a także mającego się wkrótce odbyć ślubu. Ponieważ Peonia należy do wyższych sfer, nie wolno jej opuszczać domu. Świat poznaje więc poprzez lekturę książek, w tym jej ukochanego dzieła – „Pawilonu Peonii”. Dziewczyna niczego nie pragnie równie mocno jak poznać smak prawdziwej miłości, takiej jaka stała się udziałem Du Liniang, bohaterki „Pawilonu”. Szybko popada w obsesję, nie dostrzegając czegoś bardzo istotnego…

niedziela, 2 września 2012

„Płatki na wietrze” Virginia Cleo Andrews, czyli dalsze losy Dollangangerów i małe rozczarowanie



Pamiętacie moje zachwyty nad „Kwiatami na poddaszu”? Jeśli nie, zapraszam tutaj. Druga część sagi o Dollangangerach rozpoczyna się w chwili ucieczki z Foxworth Hall. Bohaterowie trafiają do domu doktora Sheffielda, który nie tylko udziela im niezbędnej pomocy, ale też zapewnia dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa. Wydawać, by się mogło, że rodzeństwo wreszcie zazna szczęścia, niestety przeszłość nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Książka, podobnie jak jej poprzedniczka, wciąga od pierwszej strony. Od lektury nie sposób się oderwać. Z ciekawością i coraz większym zdumieniem śledziłam dalsze losy Cathy, Chrisa i Carrie. „Płatki na wietrze” to jednak nie pozycja bez wad. Przede wszystkim wiele do życzenia pozostawia styl autorki. O tyle o ile w poprzedniej części narratorką była dwunastoletnia Cathy, to tu mamy już do czynienia z dziewczyną niemalże dwudziestoletnią. Nie wiem, czy opowiadanie historii w tak naiwny i banalny sposób, było celowym zamysłem pisarki, czy też po prostu tak pisze? Mam nadzieję, że wyklaruje się to w kolejnych częściach sagi. Z tego, co czytałam „A jeśli ciernie” będą pisane z perspektywy dwóch chłopców, książka powinna więc być zgoła inna niż „Kwiaty na poddaszu” i „Płatki na wietrze”.

sobota, 1 września 2012

„Mildred Pierce”, czyli historia kobiety



Nie jest tajemnicą, że HBO to (obok BBC) stacja, która robi najlepsze seriale. Tak jest i tym razem. 5 nagród Emmy i 16 nominacji mówią same za siebie. „Mildred Pierce” to wręcz fenomenalny mini-serial z genialną Kate Winslet w tytułowej roli. Dawno żadna telewizyjna produkcja nie wywarła na mnie tak dużego wrażenia. Bo „Mildred Pierce” to klasa sama w sobie.

Serial przedstawia historię kobiety, która odważyła się odmienić swoje życie. Rzecz dzieje się w latach 30. w Stanach Zjednoczonych. Mildred, zmęczona romansami męża, wyrzuca go z domu. Aby utrzymać siebie i dwie córki, będzie musiała zacząć pracować. Spora odmiana jak dla 40-letniej kury domowej, w dodatku należącej do wyższej klasy średniej. Niemało problemów przysporzy bohaterce także starsza córka, Veda.