Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oscar - nominacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oscar - nominacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Kulturalne migawki #2



Książka:


„Cyrk nocy” Erin Morgenstern: miałam zostać oczarowana, poznać ponadczasową miłosną historię i magiczne chwile w niezwykłym cyrku, tymczasem przez większość lektury czułam się dość znudzona, a czarów, ponad te oczywiste, nie doświadczyłam. Piękny pomysł został znowu zmarnowany... Fabuła jest pełna niespójności, a postaci pozbawione życia. Bardzo chciałabym się dowiedzieć trochę więcej o kulisach pojedynku dwóch magów, o innych rozgrywkach,  a także zrozumieć, dlaczego właściwie rywalizacja nie może zostać przerwana. Wreszcie: o co chodziło w przepowiedniach Isobel i kim właściwie byli Szkrab i Gismo? To wszystko nie są niedopowiedzenia autorki, które czyniłyby książkę bardziej tajemniczą czy magiczną, a ewidentny brak pomysłu na zgrabne poprowadzenie fabuły. Trochę średnio jak na tak zachwalaną książkę. Ocena: 6/10.


„Wiedeńska gra” Carla Montero: debiut autorki „Szmaragdowej tablicy”, która jakoś nie porwała mojego serca, ani umysłu, pewnie odpuściłabym sobie, gdyby nie ten Wiedeń w tytule, miasto, które uwielbiam i w którym chciałabym mieszkać. Niestety nawet przepiękny Wiedeń nie uratował w moich oczach tej książki. Przez większość lektury zastanawiałam się po co w ogóle „Wiedeńska gra” została napisana? Styl Montero jest beznadziejny, o wiele gorszy niż w „Szmaragdowej tablicy” i na każdym kroku czuć, że to debiut, do tego bardzo nieudany... Fabuła bez sensu, ciągnie się jak flaki z olejem. Szpiegostwo, intrygi? Zapomnijcie o tym, co przeczytaliście na okładce i nastawcie się raczej na powieść, napisaną bez żadnego zamysłu, całkowicie niepotrzebną. Zdecydowanie nie zostanę fanką pani Montero. Ocena: 2/10.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Erin Brokovich



Historia Erin Brokovich to najlepszy przykład na to, jak życie może się odmienić, jeśli mamy w sobie sporo determinacji, a w głowie trochę oleju. Twórcy filmu pewnie trochę podkolorowali historię tej przebojowej rozwódki z trójką dzieci, która wywalczyła największe odszkodowanie w historii USA i stała się symbolem, działającego społecznie adwokata konsumentów. Na hollywoodzkość „Erin Brokovich” widz jednak chętnie przymyka oko, bo wie, że ma do czynienia z naprawdę dobrą produkcją.

Główną bohaterkę poznajemy w chwili, gdy świat wali się jej na głowę. Poza karaluchami w mieszkaniu Erin nie ma niczego: ani pracy, ani pieniędzy na jedzenie dla dzieci, ani nawet nikogo, kto by jej pomógł. Zwykle radzi sobie sama, używając cycków i ciętego języka. Szala się jednak przelewa, gdy sąd odmawia wypłacenia jej odszkodowania za wypadek. Zdesperowana kobieta przekonuje Eda, właściciela kancelarii adwokackiej Masry & Vititoe, by zatrudnił ją u siebie na okres próbny. Tam odkrywa, że gigantyczny koncern PG&E zanieczyścił wodę w Hinkley, małym miasteczku, którego mieszkańcom bardzo pogorszył się ostatnio stan zdrowia. 

niedziela, 24 marca 2013

Ray



Frank Sinatra określił go mianem „jedynego prawdziwego geniusza w biznesie muzycznym”. Zajął 2. miejsce na liście wykonawców wszech czasów i sam Jimi Hendrix tworzył pod wpływem jego twórczości. Kim był Ray Charles Robinson i jak to się stało, że odniósł tak ogromny sukces? Odpowiedź na te pytania możecie poznać, oglądając „Raya”, dramat biograficzny o życiu tego piekielnie zdolnego artysty. 

Film skupia się na najważniejszych wydarzeniach z życia muzyka, a więc utracie wzroku, narkotykach, licznych romansach i tym, co najważniejsze: początkach kariery. Niepowtarzalny klimat nadaje produkcji ścieżka dźwiękowa, wykorzystująca najlepsze utwory Raya Charlesa. Nie zabrakło takich hitów jak „Georgia On My Mind”, „Hit the Road Jack”, „I Can’t Stop Lovin’ You” czy What’d I Say”. Można także poznać kulisy powstania niektórych utworów, w tym przebojowego „Mess Around”, dzięki któremu Ray znalazł się na ustach wszystkich.

Ważną kwestią poruszoną w filmie jest uzależnienie artysty od narkotyków. W latach 50. i 60, a więc kiedy Ray zaczął odnosić pierwsze sukcesy, był to powszechny problem wśród muzyków. Dominowało hasło „Sex, Drugs and Rock’N’Roll”, które, choć spopularyzowali muzycy rockowi, stało się mottem wielu młodych ludzi. Co ciekawe, Ray miał 12 dzieci z 9 różnymi kobietami! Film przedstawia kilka, spośród licznych związków muzyka, skupiając się także na ukazaniu jego relacji z żoną i dziećmi. 

środa, 13 lutego 2013

Poradnik pozytywnego myślenia/Silver Linings Playbook



Emocjonujący, zabawny, dramatyczny – takimi słowami można określić nowy film Davida O. Russela, opowiadający o potrzebie akceptacji i miłości. Pod względem fabularnym jest bardzo dobrze, choć „Poradnik pozytywnego myślenia” pewnie nawet nie otarłby się o Oscary, gdyby nie wybitne kreacje aktorskie odtwórców głównych ról: Bradleya Coopera, Jennifer Lawrence i Roberta De Niro.

Film przedstawia historię Pata Solitano, cierpiącego na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Bohatera poznajemy w momencie wyjścia z szpitala psychiatrycznego, gdzie trafił wskutek agresywnego zachowania po przyłapaniu żony na zdradzie. Straciwszy wszystko, co można było: ukochaną, dom, pracę i zdrowie, próbuje odbudować swoje życie. Biega, chodzi do psychiatry i stara się żyć normalnie, i wtedy na jego drodze staje wykończona psychicznie po śmierci męża - Tiffany. Niezrozumiani przez rodzinę i znajomych, te dwa społeczne wyrzutki, uratować mogą się tylko poprzez wzajemne wsparcie i przyjaźń. To jednak jest nad wyraz trudne, gdy rany z przeszłości nie chcą się zagoić, a obsesja na punkcie pewnej piosenki Stieviego Wondera utrudnia powrót do rzeczywistości i normalne funkcjonowanie.

piątek, 8 lutego 2013

Wróg numer jeden/Zero Dark Thirty



11 września 2001 roku na zawsze zmienił historię świata. To jedna z najważniejszych dat współczesnej historii, dzień, który rozpoczął światową wojnę z terroryzmem, a Osamę Bin Ladena uczynił ucieleśnieniem wszelkiego zła, diabłem w ludzkiej skórze i najbardziej poszukiwanym człowiekiem na świecie – wrogiem numer jeden. 

We wrześniu 2001 roku rozpoczęłam naukę w gimnazjum, byłam więc jeszcze dzieckiem. 11 września na zawsze wrył się w moją pamięć. Było po 15, akurat wróciłam do domu ze szkoły i włączyłam telewizję, by obejrzeć jakiś serial. Skacząc po kanałach, natrafiłam na relację na żywo ze Stanów. Początkowo nie wiedziałam, co się dzieje. Nie docierało do mnie, że właśnie dokonał się największy zamach terrorystyczny w dziejach. Tego dnia nie odeszłam już od telewizora. Nie mogłam. Zahipnotyzowana patrzyłam w ekran i nie wierzyłam. Płakałam. Przed napisaniem tego posta ponownie obejrzałam wydanie wiadomości z 11 września 2001 roku, po tylu latach nadal nie umiem patrzeć na to spokojnie i budzi to we mnie tyle samo emocji. Pamiętam też szok, jaki wywołały we mnie zdjęcia, opublikowane w prasie. Zwłaszcza te na których widać było ludzi, wyskakujących z okien World Trade Center. Na widok fotografii Osamy Bin Ladena przechodzą mnie ciarki, do dziś i pomimo, że nie żyje.

czwartek, 7 lutego 2013

Bestie z południowych krain/Beasts of the Southern Wild




Zwykle trochę nieufnie podchodzę do filmów, które Amerykanie nazywają objawieniem. Jakoś niezbyt ufam ich filmowym gustom, co zresztą pokazują ostatnie ceremonie rozdania Oscarów. Akademia Filmowa podpadła mi już tyle razy, że w tym roku nie byłam entuzjastycznie nastawiona do zbyt wielu nominowanych produkcji. Nie wiem, czy widzieliście już „Lincolna”. Jeśli nie, tym lepiej, bo naprawdę nie warto. Dawno nie widziałam tak nudnego filmu z tak mierną grą aktorską, który w dodatku otrzymał 12 nominacji do Oscarów. Na pewno więc rozumiecie, że po obejrzeniu „Lincolna” bardzo się zniechęciłam do dalszego oglądania nominowanych filmów. Całe szczęście jednak udało mi się zebrać w sobie i obejrzeć w końcu „Bestie z południowych krain”. I muszę niechętnie zgodzić się z Amerykanami, uznającymi film w reżyserii Benha Zeitlina za najlepszy debiut ostatniej dekady.

Akcja „Bestii z południowych krain” toczy się w miejscu, zagrożonym powodzią, odseparowanym od suchego świata murem. W centrum wydarzeń znajduje się 6-letnia dziewczynka Hushpuppy, będąca jednocześnie narratorką historii. Hushpuppy często rozmawia z nieobecną matką, potrzebuje bliskości i ciepła, których nie daje jej chory ojciec. Mężczyzna wychowuje swoją córkę tak, by dała sobie radę w każdej sytuacji. Pomimo tego, że Hushpuppy ma dopiero 6 lat, ojciec traktuje ją jak dorosłą i stara się nauczyć niezależności od innych. 

piątek, 1 lutego 2013

Kon-Tiki



W 1947 roku pięciu Norwegów i jeden Szwed wyruszyli w niezwykłą podróż. 4 lata później film dokumentalny, który w czasie niej powstał, został nagrodzony Oscarem. 

Thor Heyerdahl, zainspirowany legendą, mówiącą o tym, że Polinezja została zaludniona z Ameryki Południowej, a nie z Azji, jak wcześniej sądzono, postanawia udowodnić swoją teorię. Pisze nawet pracę na ten temat, której jednak nikt nie chce wydać. Przekonany o słuszności swojej tezy, decyduje się odbyć podobną podróż jak legendarny Kon-Tiki setki lat temu. I tak ląduje na tratwie z drzewa balsy, mając nadzieję pokonać 8000km w ciągu 100 dni. 

„Kon-Tiki” to norwesko-duński faworyt do Oscara, będący fabularną wersją wyprawy z 1947 roku. Reżyser do dyspozycji miał książkę, napisaną przez Thora Heyerdahla, a także wspomniany już oscarowy dokument. Jak mu to wyszło? Z pewnością widowiskowo i dość ciekawie. 

piątek, 25 stycznia 2013

Nędznicy/Les Miserables 2012



Musicie wiedzieć, że uwielbiam musicale, dlatego też miałam ogromne oczekiwania wobec najnowszej adaptacji „Nędzników”. Moje ogromne wątpliwości budził przede wszystkim śpiewający Russel aka gladiator Crowe. Jednak już oglądając pierwszą scenę wiedziałam, że mam do czynienia ze spektakularnym widowiskiem z doskonałą muzyką i poprawnym śpiewem odtwórców głównych ról. Reżyser Tom Hooper udowadnia, że „śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej” i w ogóle „nie o to chodzi, jak co komu wychodzi”. Ważne, że „Nędznicy” budzą wiele różnych emocji i na długo zapadają w pamięć. „I dreamed a dream” w wykonaniu Anne Hathaway nie brzmi idealnie, ale wzrusza i budzi litość. I coś mi się wydaje, że aktorka Oscara za najlepszą rolę drugoplanową ma w kieszeni.

„Nędznicy” to 32. adaptacja klasycznej powieści Victora Hugo, opowiadająca historię Jean Valjeana, skazanego na 19 lat więzienia za kradzież bochenka chleba. Po uzyskaniu wolności były galernik znika bez śladu, czym doprowadza do wściekłości inspektora Javerta. Kilka lat później Valjean jest burmistrzem i pomaga biednej Fantine i jej córce Cosette. Gdy wydawać, by się mogło, że jego życie się ustabilizowało, los ponownie stawia na jego drodze Javerta.

piątek, 18 stycznia 2013

Django/Django Unchained



Gdy słyszymy Tarantino, myślimy: krew, świetne dialogi i nietuzinkowa fabuła. Można więc chyba powiedzieć, że Quentin Tarantino to już swoista marka, którą albo się uwielbia, albo nienawidzi. Jego filmy są tak charakterystyczne, że nawet gdyby puszczono nam fragment któregoś i nie wiedzielibyśmy, kto jest reżyserem, bez mrugnięcia okiem odpowiedzielibyśmy: tu widać robotę starego dobrego Quentina. 

Podobnie jak w „Bękartach wojny” Tarantino na tapetę wziął historię. Po spektakularnym spaleniu Trzeciej Rzeszy, przyszła pora na rozprawienie się z niewolnictwem w okresie przed wojną secesyjną. I tak zanim wybuchnie potyczka pomiędzy Północą a Południem, dr King Schultz (w tej roli nominowany do Oscara i absolutnie uwielbiany przeze mnie Christopher Waltz) uwolni jednego z niewolników i uczyni go łowcą głów. Django, obdarzony ciętym językiem i celnym okiem, pomaga Schultzowi w namierzeniu braci Brittle. Po wykonaniu zlecenia mężczyźni zaprzyjaźniają się i razem zabijają złych białych. Knują także misterną intrygę, mającą na celu odzyskanie ukochanej Django - Broomhildy - z plantacji zepsutego i obrzydliwie bogatego Calvina Candie.

piątek, 4 stycznia 2013

Kochanek królowej/En Kongelig Affære



W XVIII wieku Dania daleka była od prądów kulturowych i filozoficznych, właściwych oświeceniu. Kraj pozostawał pod wpływem pietyzmu, jednego z surowych odłamów luteranizmu, a na tronie zasiadał król-schizofrenik Chrystian VII Oldenburg. Do tego niespokojnego państwa w 1776 roku przybyła Karolina Matylda, córka księcia Walii i siostra króla Wielkiej Brytanii Jerzego III, by zostać żoną Chrystiana i królową Danii i Norwegii. Inteligentna, oczytana i pełna marzeń dziewczyna przeżyła szok, gdy spotkała swego przyszłego męża, do tego musiała dostosować się do życia w kraju z silną cenzura, gdzie czytanie wielkich myślicieli doby oświecenia było surowo zabronione. Królowej zabrano książki i pozostawiono samą sobie, podczas gdy król bawił się lub podróżował. Dopiero pojawienie się na dworze niemieckiego lekarza Johanna Friedricha Struensee wprowadziło znaczące zmiany. Król lubił Johanna i ufał mu, i za sprawą jego podszeptów zaczął interesować się polityką. Niemca polubiła też władczyni, wdzięczna, że uratował szczepionką życie jej synowi. Jak nietrudno się domyślić, to on jest tytułowym „kochankiem królowej”.

„Kochanek królowej” to historia romansu Karoliny Matyldy z Johannem Struensee, a także burzliwego przewrotu pałacowego. Na pierwszy plan wysuwa się jednak problematyka niezbędnych w zacofanej Danii reform, wielkich oświeceniowych idei i wpływu Struensee na Chrystiana VII. Film jest świetnym przykładem dramatu kostiumowego, w którym miłość staje się pretekstem do przedstawienia danego wycinka historii.

wtorek, 13 listopada 2012

Quiz Show



Czy zastanawialiście się kiedyś, czy teleturnieje, programy typu „Mam talent”, są ustawiane? Wyobrażacie sobie skandal, jaki miałby miejsce, gdyby okazało się, że z góry wiadomo, kto wygra, mało tego, że zwycięzca znał wcześniej pytania i odpowiedzi?

Coś takiego zdarzyło się w latach 50. w Stanach Zjednoczonych. Dużą popularnością wówczas cieszył się teleturniej „Twenty-One”, który opierał się na współzawodnictwie dwóch zawodników, zamkniętych w budkach z słuchawkami na uszach. Celem było jak najszybsze zdobycie 21 punktów, a więc oczka. Program każdego tygodnia przyciągał przed telewizory miliony widzów i co za tym idzie – olbrzymie pieniądze. Pewnie prawda nie wyszłaby na jaw, gdyby producenci nie postanowili pozbyć się obecnego rekordzisty – Herberta Stempela, niezbyt urodziwego Żyda. Stempel otrzymał jasne instrukcje: ma się pomylić w następnym odcinku, w przeciwnym razie zniknie z telewizji na zawsze. Na jego miejsce znaleziono przystojnego i błyskotliwego Charlesa Van Dorena, który już przed pierwszym programem otrzymał pytania i odpowiedzi. Iluzja trwała w najlepsze, dopóki rozżalony Stempel nie poszedł do prokuratury. Co było dalej, zapewne się domyślacie.

środa, 11 kwietnia 2012

Okruchy dnia/The Remains of the Day

O książce Kazuo Ishiguro pisałam już jakiś czas temu, teraz przyszła pora na film. Z uwagi na to, że już raz streszczałam treść „Okruchów dnia”, tym razem posłużę się opisem z filmwebu:

Fascynująca i perfekcyjnie zrealizowana ekranizacja trzeciej, uhonorowanej prestiżową nagrodą Booker Prize powieści Kazuo Ishigury, japońskiego pisarza mieszkającego od 40 lat w Anglii. Stevens to służący idealny. Jego życiową pasją i ambicją stała się troska o to, by w Darlington Hall wszystko funkcjonowało zgodnie z odwiecznymi zasadami. W imię osiągnięcia zawodowej perfekcji zrezygnował on całkowicie z życia osobistego i własnych zainteresowań. Wstydliwie też skrywa przed światem uczucie, jakim darzy ochmistrzynię, pannę Kenton.

                     Film Jamesa Ivory’ego mnie zauroczył. To, co w książce nudziło, na ekranie błyszczało. Jest to jeden z tych niewielu przypadków, kiedy X Muza jest górą.

sobota, 25 lutego 2012

Mój tydzień z Marilyn/My week with Marilyn

W swoim czasie najsłynniejsza kobieta świata, dziś legenda. Delikatna, wrażliwa, dziecinna – taki obraz Marilyn Monroe wyłania się z filmu „Mój tydzień z Marilyn”, będącego inteligentnym i poruszającym portretem aktorki.

Rok 1956, Londyn, Marilyn wraz z świeżo poślubionym mężem numer 3 przybywa do Londynu, by wcielić się w rolę Elsie w filmie „Książę i aktoreczka”. Jest to jej pierwsza wizyta w Europie i wzbudza ogromne zainteresowanie fanów i mediów. Zdarzenia poznajemy widziane oczami młodziutkiego Colina Clarka, który jest trzecim asystentem reżysera, a więc popychadłem. Colinowi to jednak nie przeszkadza – zrobi wszystko, by zaczepić się na stałe w branży filmowej. Pracując u boku Laurence’a Oliviera poznaje Marilyn Monroe, która od początku zaczyna go fascynować. Rozkapryszona gwiazda łyka pigułki dosłownie na wszystko: sen, odżywianie, energię i przysparza ekipie niemało problemów. Olivier przeklina godzinę, w której ją zatrudnił, nie może jednak zrezygnować z Marilyn, która, gdy gra błyszczy i przyciąga jak nikt inny.

czwartek, 23 lutego 2012

Spadkobiercy/The Descendants

 „Spadkobierców” ogląda się przyjemnie, nie mniej jednak nominacji do Oscara bym im nie dała.

Matt King jest zapracowanym prawnikiem, który w domu bardziej bywa niż mieszka. Jak grom z jasnego nieba spada na niego wiadomość, że jego żona miała wypadek i zapadła w śpiączkę. Matt musi nie tylko zmierzyć się z trudnościami, wynikającymi z wychowywania dwóch córek: dziesięcioletniej Scottie i siedemnastoletniej Alex, ale też ze zdradą małżonki, o której dopiero, co się dowiedział. Film opowiada w gruncie rzeczy o zwykłym facecie (no może nie takim zwykłym, w końcu to boski George :D), który spełniwszy się na polu biznesu, podejmuje znacznie trudniejsze wyzwanie: musi nawiązać kontakt z córkami i wybaczyć umierającej Elizabeth. Niby zwyczajna historia, która dzięki kilku dobrym aktorom, nabiera rumieńców, a całości dopełnia piękna sceneria Hawajów.

piątek, 17 lutego 2012

Hugo i jego wynalazek/Hugo

Oglądając „Hugona i jego wynalazek” z mojej twarzy nie schodził uśmiech. Cudowny, magiczny, jednocześnie baśniowy i bardzo prawdziwy – taki jest ten film. Do tego w tle Paryż lat 30. i przepiękna muzyka.

Hugo Cabret jest sierotą, mieszkającym na Dworcu Montparnasse, na co dzień nakręca zegary, chodzi do kina i naprawia tajemniczą maszynę, którą niegdyś z muzeum przyniósł jego ojciec. Jednak wciąż brakuje mu odpowiednich części, dlatego okrada sprzedawcę mechanicznych zabawek. Ten w końcu przyłapuje chłopca i odbiera mu notes, jedną z niewielu pamiątek po zmarłym ojcu. Tak krzyżują się losy Hugo i zagadkowego mężczyzny, który okaże się być dziwnie powiązany z maszyną. Czy bohater zdoła tchnąć życie w automaton i odnajdzie dom? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w kinie, ja więcej nie zdradzę.

sobota, 28 stycznia 2012

Moneyball

Przed seansem „Moneyball” byłam sceptycznie nastawiona. Myślałam, że opowieść o baseballu nie może być ciekawa i pewnie będzie to strata czasu. Po seansie poglądy miałam diametralnie odmienne: film nie tylko jest interesujący i dobrze się go ogląda, ale też zapada w pamięć. A Brad Pitt pokazuje po raz kolejny, że jest bardzo dobrym aktorem. Może w tym roku w końcu dostanie wymarzonego Oscara.

Yale, ekonomia i baseball

„Moneyball” to historia Billy’ego Beane’a, managera dość kiepskiego klubu – Oakland Athletics. Billy ma marzenie: chce stworzyć świetną drużynę niskim kosztem. Nie stać go na zakup najbardziej prestiżowych zawodników ze względu na to, że klub ma mocno ograniczony budżet. Athletics bardzo słabo wypadają w kolejnych meczach z ligowymi gigantami. Kolejne porażki sprawiają, że Beane zaczyna wierzyć, że można odnieść sukces za pomocą analizy statystycznej i matematyki. Spotkanie z Peterem Brandem okaże się być przełomem nie tylko dla Billy’ego i Athletics, ale też dla historii baseballu. Peter, absolwent ekonomii na Yale przedstawia Billy’emu rewolucyjną teorię, stworzoną przez Billy’ego Jamesa, ochroniarza w fabryce konserw.

środa, 30 listopada 2011

Służące/The Help

Akcja filmu toczy się w latach 60. w Jackson w stanie Mississipi. Jako, że jest to najbardziej konserwatywna część kraju, Murzyni wciąż są traktowani jak śmieci. Od czasów „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell nic się nie zmieniło. Zdaje się, że czas zatrzymał się w Jackson, chociaż niewolnictwo zniesiono dwa pokolenia wcześniej.
 
           „Służące” opowiadają przede wszystkim o próbie wyzwolenia się czarnoskórych służących, a także o utraconej godności i tym jak trudno żyć w społeczeństwie zdominowanym przez bezmyślne młode mężatki. Główną bohaterką jest Skeeter, 23-latka, która właśnie ukończyła studia. Skeeter marzy, by zostać pisarką i po powrocie do Jackson taka okazja w końcu się nadarza. Dziewczyna znajduje zatrudnienie w miejscowej gazecie, gdzie prowadzi „Domowe porady pani Myrtle”. Skeeter to jedyna z dobrze urodzonych panien, która ma większe ambicje niż znalezienie męża. Obserwując trudną sytuację służących w domach Południa, postanawia napisać książkę, złożoną z wywiadów z nimi. Film rozpoczyna scena, w której Aibileen opowiada młodej dziennikarce o swoim trudnym życiu w domu jednej z jej koleżanek.

Rewolucja obyczajowa zaczyna się od pomysłu najgorszej przedstawicielki swojego pokolenia – Hilly Hoolbrook. Hilly rozgłasza, że czarnoskóre służące przenoszą różne choroby, dlatego nie mogą korzystać z tych samych toalet, co biali państwo. Potem jest już tylko gorzej: osobne podręczniki dla dzieci białych i czarnych, osobne środki lokomocji, wszechobecna brutalność, także ze strony policji. To wszystko sprawia, że wciąz upokarzane służące chcą rozmawiać z Skeeter. Opowiadają swoje historie, przez które aż łezka kręci się w oku. Największą sympatię budzi Minnie, fenomenalnie zagrana przez Octavię Spencer. Minnie jest pełną energii kobietą, która nie boi się odegrać na byłej pani i z dumą walczyć o swoje prawo do bycia człowiekiem.
        
W "Służących" dominują kobiety, mężczyźni są tu jedynie tłem. Najlepszym przykładem drugoplanowej roli, odgrywanej przez mężczyzn, jest scena, gdy jedna ze służących prosi państwa o pożyczkę na studia synów. Usłyszawszy to pan domu, czym prędzej wychodzi, to jego żona bowiem rozwiązuje wszelkie problemy ze służbą. Jest też Stuart, konkurent Skeeter, który wydaje się sympatyczny, dopóki nie zostaje wydana książka. Wtedy Stuart usuwa się w cień, odchodzi, pytając uprzednio Skeeter, dlaczego to im zrobiła. On nie chce problemów, spokojny żywot u boku pięknej żony jest jedynym, czego pragnie. Tak więc męskie postacie to jedynie nic nieznaczący figuranci.
           
„Służące” to film spokojny, rozgrywający się bez zbędnego pośpiechu. Trudno znaleźć w nim słabe punkty. Podoba się wszystko: fabuła, zdjęcia, muzyka, a szczególnie gra aktorska. Pozostaje czekać na ogłoszenie tegorocznych nominacji do Oscarów i mieć nadzieję, że któraś z aktorek otrzyma, jeśli nie statuetkę, to przynajmniej nominację do tej najbardziej prestiżowej nagrody. Film rewelacyjny. Po prostu trzeba obejrzeć.


Ocena: 10/10.