Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Złote Globy 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Złote Globy 2014. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Zniewolony/12 Years a Slave



O rasizmie w kinie było już sporo. Zwłaszcza ostatnio. Mam wrażenie, że jeszcze jeden film, poświęcony temu zagadnieniu i temat się wyczerpie. Naturalnie więc, że po małym rozczarowaniu tak zachwalanym „Kamerdynerem”(recenzja wkrótce), miałam obawy wobec „Zniewolonego”, o którym mówi się, że zgarnie Oscary. Już abstrahując od tego, czy jest to dobre kino (a jest), szczerze mam nadzieję, że jednak tej najbardziej prestiżowej nagrody nie będzie. Byłoby to zbyt oczywiste, a po zeszłorocznym nagrodzeniu „Operacji Argo” chyba więcej oscarowych oczywistości nie zniosę. Dlaczego w minionym roku nie wygrał film, który był prawdziwym powiewem świeżości, jeśli chodzi o rasizm – „Django” Quentina Tarantino? Jeśli Akademia nie była gotowa nagrodzić opowieści o takim niewolniku, to dlaczego miałaby postąpić sztampowo i dać Oscara „Zniewolonemu”? Wierzę, że w tym roku nie będzie przewidywalnie i wstrzymywanie oddechu na dźwięk „and the winner is” będzie jak najbardziej na miejscu.

Reżyser recenzowanej produkcji, Steve McQueen, to ten facet, który dał światu „Wstyd” z rewelacyjnym Fassbenderem. Wcześniej był „Głód” (również z Fassbenderem), a teraz mamy „Zniewolonego” (o dziwo, również z Fassbenderem!). Jako, że tego drugiego jeszcze nie widziałam, nie pokuszę się o poszukiwanie różnych prób, jakim reżyser poddaje tego znakomitego aktora w swoich kolejnych dziełach. Nie, będzie obiektywnie o najnowszym dziecko McQueena, dziecku, które brutalnie rzucone w znudzony świat, próbuje wyjść z próby zwycięsko.

niedziela, 12 stycznia 2014

Złote Globy 2014!



Jutro rano pierwsze, co zrobię po przyjściu do pracy, to wejście na filmweb i sprawdzenie, jakie filmy zostały nagrodzone Złotymi Globami – nie mogę się doczekać! A tymczasem pobawię się we wręczanie statuetek, chociaż nie wiem, czy ma to sens, bo wielu produkcji jeszcze nie widziałam (Polsko, dlaczego nawet w tym jesteś taka opóźniona?!). Nie czuję więc takich emocji, jak przed Oscarami, gdy mam już wszystko obejrzane i swoje wyraźne typy. Złote Globy wręczę więc ulubieńcom, tak po prostu J

No to zaczynamy!

NAJLEPSZY FILM DRAMATYCZNY:
„Zniewolony. 12 Years a Slave"
„Kapitan Phillips"
„Grawitacja"
„Tajemnica Filomeny"
„Wyścig"

Tak się składa, że w głównej filmowej kategorii nie widziałam jedynie „Tajemnicy Filomeny”, mogę więc już trochę powiedzieć o nominacjach. I tak: „Grawitacja” mnie niemiłosiernie wynudziła, według mnie ten film powinien być jedynie nominowany w technicznych kategoriach. „Zniewolony”, „Kapitan Phillips” i „Wyścig” to równie dobre produkcje, chociaż nie pójdę w ślady krytyków i na pewno nie wybiorę „Zniewolonego”, bo nic nowego ta historia sobą nie reprezentuje (więcej niedługo w mojej recenzji, która już powinna być, ale nie dałam rady L  Gdyby nominowano „Konsera” w ogóle nie miałabym problemu z wyborem, a tak mogę jedynie kierować się...wyliczanką?

czwartek, 9 stycznia 2014

„Dancing on the Edge”, czyli zachwycam się, oj, zachwycam!



Perełka! Arcydzieło! Czysta przyjemność!

Chcę mi się krzyczeć z radości po obejrzeniu „Dancing on the Edge”, bo od czasu premiery „Mad Men” w 2007 roku, nie zachwycałam się tak bardzo żadnym serialem.

Chcę mi się płakać ze smutku, bo to tylko mini-serial, doskonała i przemyślana historia, zamknięta jedynie w 5 odcinkach; przygoda krótka, acz intensywna i zaskakująca całą gamą przeżyć.

Chyba nie mogło być lepiej...

Stephen Poliakoff (ten facet, który zrobił „Wspaniały rok 1939”, film, który polecałam tu) jest chyba mistrzem w tworzeniu gęstej, tajemniczej atmosfery, opowiadaniu historii, w których nie wiadomo do końca, co wydarzyło się naprawdę, a co jest tylko urojeniem; pisaniu bohaterów, którzy, choć twardo stąpają po ziemi, zaczynają snuć pokręcone teorie.

sobota, 4 stycznia 2014

Wyścig/Rush



Brawura czy opanowanie? Czerpanie z życia pełnymi garściami czy poukładana egzystencja? Hunt czy Lauda?

Chyba nie zwróciłabym uwagi na ten film, gdyby nie cała masa pozytywnych recenzji, nominacja do Złotego Globa i wszechobecne przekonanie, że to produkcja na miarę Oscara. Formuła 1? Nie, dziękuję. Dla „Wyścigu” zrobiłam jednak wyjątek, co okazało się znakomitym wyborem.

Film przedstawia kulisy rywalizacji Jamesa Hunta i Nikiego Laudy podczas sezonu w 1976 roku. W „Wyścigu” nie brakuje także kolorowej atmosfery lat 70. i rozbudowanej psychologii postaci, dzięki czemu można mówić o bardzo dobrym, wielowymiarowym obrazie, który spodoba się zarówno zagorzałym fanom Formuły 1, jak i laikom, takim jak ja.

Reżyser, Ron Howard („Piękny umysł”, „Kod da Vinci”), z tą niezwykła historią (momentami, aż nie dowierzałam, że prawdziwą) poradził sobie znakomicie. Pokazując, że wyścig nie toczył się tylko na torze, ale także poza nim, stworzył film o dwóch silnych osobowościach, skrajnie od siebie różnych, ale związanych jedną wielką pasją: miłością do sportu i rywalizacji.

sobota, 23 listopada 2013

Kapitan Phillips/Captain Phillips



Końcówka filmu. Na ekranie Hanks pisze list pożegnalny, na sali idealna cisza. Ja ze łzami w oczach, prawie wstaję z siedzenia, serce w gardle i taki potworny strach z cyklu: „ale jak to, przecież mamy XXI wiek!”.
 
W 2009 roku cały świat żył wydarzeniami, przedstawionymi w tym filmie. Każdy doskonale zna zakończenie, a mimo to „Kapitan Phillips” trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty i niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, a odtwórca głównej roli, Tom Hanks, stworzył kolejną niezapomnianą postać, postać na miarę Forresta Gumpa.

Akcja filmu zaczyna się z chwilą przygotowań kapitana Richarda Phillipsa do kolejnego rejsu. Przed rozpoczęciem właściwej części tej historii, reżyser pomału wprowadza widza w świat bohaterów. Z jednej strony przedstawia kapitana Phillipsa, jego relacje z załogą, a także wartości, jakimi się w życiu kieruje; z drugiej poznajemy somalijskich piratów, ich motywy i niełatwą sytuację. Paul Greengrass nikogo nie ocenia, przedstawia fakty i zmusza do przemyśleń. Pewnie, że ofiarą jest Phillips, ale nie można zapominać, że bandyci też nie są jednoznacznie źli, za ich zachowaniem i wyborami stoi cały szereg czynników i uwarunkowań, w jakich się znaleźli. Dzięki wprowadzeniu do scenariusza pirackiej perspektywy, historia staje się wielowymiarowa i ciekawsza, 
a bohaterowie nie są czarno-biali.

sobota, 19 października 2013

Polowanie/Jagten



Jakoś nie słyszałam o tym filmie, gdy wchodził w marcu na ekrany polskich kin. Ostatnio na fali jest jednak Mads Mikkelsen, który świeci triumfy rolą w serialu „Hannibal”, i tak przeglądając jego filmografię trafiłam na „Polowanie” właśnie. Ocena 8,0 ponad 17 tys. użytkowników filmwebu wydała mi się wystarczającą zachęcająca do seansu. 

Rzecz dzieje się gdzieś w Danii, w zapyziałym miasteczku na prowincji. Kilkuletnia dziewczynka o wybujałej wyobraźni mówi dyrektorce przedszkola, że „nie lubi Lucasa i widziała jego siusiaka, który był sztywny jak kij”. Wspomniany Lucas jest jednym z opiekunów w miejscowym przedszkolu i od początku widać, że ma świetny kontakt z dziećmi. Widz nie ma złudzeń, że mała kłamie, by zwrócić na siebie uwagę i może trochę zemścić się na nauczycielu, który zbeształ ją za podarowanie mu serca. Jak jednak reaguje lokalna społeczność? Nietrudno się domyślić, że wybucha ogromny skandal, a oskarżony o pedofilię Lucas z lubianego i godnego zaufania człowieka zostaje zepchnięty na margines i powszechnie znienawidzony.