XXI wiek, świat po III wojnie światowej, brak wojen, morderstw i gwałtów, ale też miłości, śmiechu i wzruszenia. Wszelkie emocje zostały zakazane, a odczuwanie jest natychmiast tępione.
Przedstawiciele najwyższych władz doszli do wniosku, że posiadanie jakichkolwiek odczuć jest niebezpieczne i prowadzi do zbrodni. Po zagładzie, jaką przyniosła ze sobą III wojna światowa, postanowiono wyeliminować u obywateli emocje. W tym celu stworzono lek – Prozium, mający przeciwdziałać najgroźniejszej chorobie – ludzkim uczuciom. O porządek w Libri dbają mnisi Grammatonu, specjalnie stworzeni do odnajdywania osób, które wciąż czują. Zadaniem stróży prawa jest natychmiastowa likwidacja wszystkich i wszystkiego, co mogłoby zagrozić nowemu porządkowi. Znamienna jest scena, w której oddział Prestona pali Mona Lisę, najważniejsze dzieło Leonarda da Vinci. Co bowiem szczególnie nas porusza i skłania do refleksji? Szeroko pojęta sztuka, a więc: muzyka, literatura, malarstwo...
Głównym bohaterem filmu jest jeden z najwyższych rangą mnichów – John Preston (w tej roli zachwycający Christian Bale), którego poznajemy jako bezwzględnego urzędnika, nie wahającego się wydać partnera, gdy zaczyna go podejrzewać o odczuwanie. Nawet bardziej przerażający niż ojciec jest Robbie, syn Johna, który szkoli się, by być mnichem i zachowuje się jak maszyna. Na polecenie Ojca Preston walczy z rebeliantami i zabija wszystkich, łamiących prawo. Do czasu. Zmiana w bohaterze nastąpi, gdy podczas jednej z akcji, odkryje sekretny schowek, a w nim muzykę Beethovena i miniaturkę Wieży Eiffla, jednej z najważniejszych budowli minionych czasów.
„Ciężka” architektura Berlina, w której kręcono „Equilibrium”, suche dialogi, panujący reżim sprawiają, że z ekranu bije wszechogarniająca pustka. Tak wyglądałby nasz świat, gdybyśmy jak roboty wypełniali swoje powinności, nie zachwycali się zachodem słońca czy przeczytanym wierszem. Przerażające, prawda? Nie wyobrażam sobie żyć w miejscu, w którym ludziom brak wrażliwości na sztukę. Film tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nasze życie byłoby bezwartościowe i zwyczajnie puste, gdybyśmy nie mogli czytać, słuchać i oglądać, i przede wszystkim kochać...

Pomimo, że film jest bardzo klimatyczny i oryginalny, trzeba pamiętać, że to przede wszystkim kino science-fiction. Polecam osobom, które są ciekawe, jak wyglądałby świat bez nadmiaru patosu, a także tym, którzy po prostu lubią oglądać sztuki walki, w tym wydaniu z bronią w ręku.
Ocena: 7,5/10.
Nie przepadam za tym gatunkiem, ale z tego co wiem to mój brat bardzo chciał zobaczyć ten film :)
OdpowiedzUsuńA ja uwielbiam ten film, widziałam go z pięć razy jak nie więcej, i mogłabym obejrzeć znów. Bardzo mi się podobał i dałabym mu 8 albo nawet 9 punktów.
OdpowiedzUsuńBrzmi ciekawie, choć nie jestem zwolenniczką bijatyk i strzelanin w filmach.
OdpowiedzUsuńOjojoj, III wojna światowa! Choć nie jestem zwolenniczką walk z bronia (wolę wschodnie sztuki walki) obejrzę.
OdpowiedzUsuń