Jesień oznacza nie
tylko to, że pora zakończyć błogie wakacyjne lenistwo i wrócić do szkoły, ale
jest też ważnym wydarzeniem dla każdego serialomaniaka i to aż z dwóch powodów.
Po
pierwsze we wrześniu odbywa się rozdanie nagród Emmy, czyli
takich telewizyjnych Oscarów. Przypomnijmy, że w tym roku najważniejszą
statuetkę zdobył serial „Breaking Bad”
i trudno się z Amerykańską Akademią Telewizyjną nie zgodzić w tej kwestii:
sezon finałowy był wyśmienity, a i sama produkcja to prawdziwa perełka.
Scenarzyście – Vincowi Gilliganowi – udało się stworzyć bohatera z krwi i
kości, który z sezonu na sezon zmieniał się tak bardzo, że w ostatnich
odcinkach trudno było w Walterze Whitcie rozpoznać nieporadnego nauczyciela
chemii, jakim był, zanim wszystko się zaczęło. Z kolei drugi powodu zapewne się domyślacie: nowości. I chociaż ostatnimi
czasy coraz wyraźniej zaciera się utarty podział na wprowadzanie nowych
produkcji tylko wiosną i jesienią, to jako serialomaniaczka bardzo czekam na rozpoczęcie sezonu jesiennego, bo z reguły właśnie wtedy powstają najciekawsze produkcje (a może po prostu najlepiej się je ogląda?). I tak też włączyłam ostatnio pilotażowe odcinki trzech seriali: „Hostages”, „Masters of
sex” i „Sleepy hollow”. Czy znalazłam coś dla siebie? O tym możecie przeczytać
poniżej.
