czwartek, 8 marca 2012

Bezdroża/Sideways

W „Bezdrożach” wino leje się strumieniami: drogie i tanie, czerwone i białe. Jest piątym bohaterem filmu, językiem miłości, sposobem na życie. I to Ameryka, a nie Francja czy Włochy, jest jego królestwem.

„Bezdroża” to opowieść o dwóch przyjaciołach, którzy diametralnie się różnią. Miles wciąż czeka na swój literacki debiut i nie może dojść do siebie po rozwodzie, z kolei Jack jest dość podrzędnym aktorem i amatorem kobiecych wdzięków. Na tydzień przed ślubem Jacka, Miles zabiera go w męską podróż do słynącej z winnic doliny Santa Ynez. Miles chce spędzić czas z przyjacielem, smakując wino i grając w golfa. Odmiennie sprawę postrzega Jack: w wyprawie widzi szansę na ostatnie „dymanko” przed ślubem, dlatego jego uwagę zwracają wszystkie przedstawicielki płci pięknej, z którymi niemalże natychmiast nawiązuje flirt.

            Bohaterowie filmu będą musieli na nowo odkryć swoją przyjaźń. Okaże się nagle, że przeszkadza im sposób bycia kolegi, dlatego trudno im będzie zaakceptować się takimi, jakimi są. Nieustannie narzekający Miles i lekkomyślny Jack to przykład ludzi, którzy nigdy nie powinni się zaprzyjaźnić. Stało się jednak inaczej. Czy przyjaźń dwojga tak różnych osób przetrwa po kawalerskim tygodniu? I czy do ślubu Jacka w ogóle dojdzie?

środa, 7 marca 2012

„Błękitny zamek” Lucy Maud Montgomery - miejce utkane z marzeń i snów


Joanna Stirling właśnie skończyła 29 lat i do tej pory nie wyszła za mąż, co w jej czasach było uznawane za staropanieństwo. Tak więc Joanna, pieszczotliwie nazywana Bubą, na każdym kroku musi znosić złośliwe uwagi rodziny, która wprost uwielbia ją krytykować. Dziewczyna pokornie wypełnia polecenia matki i ciotki, nie śmiąc się im przeciwstawić. Ponieważ zabraniają jej czytać powieści, może jedynie zająć się lekturą książek przyrodniczych Johna Fostera, w których znajduje jednak ukojenie. Oczywiście matka i ciotka Tekla o tym nie wiedzą.
 
„Dopuszczalną, a nawet chwalebną rzeczą było czytać książki budujące, krzepiące umysł i wiarę, ale lektura, która sprawia uciechę, musiała być wysoce niebezpieczna”.

Dziewczyna pewnie wpadłaby w niemałą depresję, gdyby nie marzenie o Błękitnym Zamku, towarzyszące jej przez całe niemalże życie. Choć fizycznie tkwiła na Elm Street, duszą zawsze mieszkała w Błękitnym Zamku ze snów. Joanna więc bardziej egzystuje niż żyje. Wszystko jednak zmienia się w dniu, w którym udaje się do lekarza, który stwierdza u niej poważną chorobę serca i przepowiada rychłą śmierć.

niedziela, 4 marca 2012

Duża ryba/Big fish

Miniony tydzień spędziłam z filmami Tima Burtona. Obejrzałam te, które lubię najbardziej, a więc: „Sweeney Todda”, „Charliego i fabrykę czekolady”, „Edwarda Nożycorękiego” i „Gnijącą Pannę Młodą”, oraz jeden, który ma bardzo wysoką oceną na filmwebie (7,8), a którego do tej pory nie widziałam: „Dużą rybę”.

Akcja filmu toczy się równolegle w teraźniejszości i przeszłości. Część teraźniejsza skupia się na ukazaniu skomplikowanej relacji ojca z synem. Druga to już zbiór opowieści, snutych przez Edwarda Blooma (ojca), z których jedna jest dziwniejsza i bardziej nieprawdopodobna od drugiej. William, który przez całe życie pozostał w cieniu historii ojca, zrywa z nim kontakt. Dopiero na krótko przed śmiercią Edwarda przybywa, by pogodzić się z umierającym i poznać go lepiej. Jednocześnie próbuje udowodnić, że ojcowskie opowieści są niczym więcej niż zwykłymi bajkami.

sobota, 3 marca 2012

Subtelne portrety Vladimira Volegova

Ostatnio podczas przeszukiwania sieci, natrafiłam na piękny obraz. Zachwycona postanowiłam dowiedzieć się więcej o twórcy i obejrzeć więcej jego dzieł. Tak rozpoczęła się moja fascynacja Vladimirem Volegovem.

Pochodzący z Rosji Volegov malować zaczął w wieku 3 lat i od tego czasu nie rozstaje się z pędzlem. Jego kariera nabrała tempa po przeprowadzce do Moskwy, gdzie zyskał sławę, projektując plakaty i okładki płyt CD.

W 1990 roku Volegov porzucił dotychczasowe życie i rozpoczął podróże po Europie. Na ulicach takich miast jak Wiedeń, Berlin czy Barcelona, malował portrety, które zachwycają kolorami, zwiewnością i delikatnością. Obrazy Rosjanina nawiązują do najlepszych osiągnięć impresjonizmu.

czwartek, 1 marca 2012

„Rubinowe czółenka” Joanne Harris, czyli połączenie czekolady i odrobiny magii

Książka, będąca kontynuacją bestsellerowej „Czekolady”, na podstawie której powstał cudowny film z Juliette Binoche i Johnny’m Deeepem. Na wstępie zaznaczę, że „Czekolady” nie czytałam, więc nie mogę ocenić, czy „Rubinowe czółenka” są lepsze czy gorsze. Ale mogę powiedzieć, że mnie ta powieść zauroczyła i że spędziłam z nią magiczne chwile.

            Minęły 4 lata, Vianne Rocher i Anouk mieszkają w Paryżu, gdzie prowadzą skromną chocolaterie. Po tułaczce z miasta do miasta i podążaniu za zmiennym wiatrem, Vianne postanawia przerwać wędrówkę i znaleźć dom. Czy może być lepsze miejsce na nowy początek niż Paryż? Pewnie nie. Tak więc Vianne i Anouk stają się Yanne Charbonneau i Annie, rezygnują z czarów i wiodą pozornie zwyczajne życie. Po tym jak zdarzył się „Wypadek” i pojawili się Życzliwi, Vianne boi się, co może się zdarzyć, jeśli pomoże komuś magią. Zaczyna rozumieć sens słów, wypowiadanych przez jej matkę i szeptanych przez wiatr: życie za życie. Bycie matką skłania ją do poświęcenia własnego „ja” i ochrony córek: Anouk i Rosette, która urodziła się 4 lata temu (zgadnijcie, kto jest jej ojcem ;). Zdesperowana kobieta pozwala nawet adorować się bogatemu Thierry’emu, który nawet nie lubi czekolady. Vianne pragnie jednak stabilizacji, a czy ktoś może jej lepiej ją zapewnić niż prostoduszny i niewymagający mężczyzna? Na horyzoncie pojawi się też tajemnicza Zozie, która skradnie serce Anouk i tchnie nowe życie w chocolaterie.