sobota, 12 maja 2012

„Podróż Bena” Doris Lessing - o poszukiwaniu tożsamości


„Podróż Bena” jest kontynuacją „Piątego dziecka”, książki, którą jestem niezmiennie zachwycona. Oczekiwania wobec powieści miałam więc duże. Na wstępie zdradzę tylko, że owszem, podobało mi się i że byłam dość zaskoczona drogą, jaką autorka poprowadziła losy Bena.

W „Piątym dziecku” pożegnaliśmy Bena jako nastolatka, sprawiającego problemy wychowawcze. W kontynuacji książki Ben ma już 18 lat, a wygląda na 40, nadal ma trudności z dostosowaniem się do życia w społeczeństwie i, co ciekawe, żyje na własną rękę, z dala od rodziny. Jest to więc opowieść zgoła inna od „Piątego dziecka”, a Ben jest jedyną postacią, łączącą oba utwory. Możecie więc śmiało sięgnąć po „Podróż Bena”, nawet jeśli nie czytaliście pierwszej części.

Książka przedstawia Bena jako wrażliwego i dobrego młodzieńca, który jednak nie radzi sobie z życiem w „cywilizowanym” społeczeństwie. Na każdym kroku oszukiwany i poniżany, spotyka też ludzi, którzy odnoszą się do niego życzliwie i starają się mu pomóc. Jedną z takich osób jest biedna staruszka, która karmi chłopaka, pomimo tego, że sama nie ma za wiele. Bena poznajemy więc głównie poprzez jego reakcję na otaczającą rzeczywistość. Wiele wnoszą też wypowiedzi innych bohaterów. Okazuje się, że Harriet (matka Bena, niewystępująca jednak w „Podróży Bena”) miała sporo racji, co do tego kim jest jej syn. Ona pierwsza zobaczyła w nim coś pierwotnego, nie ograniczając się jedynie do nazywania go niedorozwiniętym. Ben ma 18 lat i spore trudności z wykonywaniem najprostszych rzeczy, chociażby takich jak robienie zakupów. Ma za to świetny wzrok i słuch, każdy las zna jak własną kieszeń. Niektórzy nazywają go yeti i wyśmiewają, inni poznawszy go lepiej, widzą, jaki chłopak jest nieszczęśliwy w obcym świecie, w którym nie ma podobnych mu ludzi. Kim jest więc Ben? Książka przynosi odpowiedź na to pytanie, odpowiedź, której nie otrzymali czytelnicy w poprzedniej części.

czwartek, 10 maja 2012

„Szklana zupa” Jonathan Carroll, czyli drugie spotkanie z Vincentem Ettrichem


Pamiętacie, jak niedawno zachwycałam się „Białymi jabłkami” Carrolla? Pisałam, że na pewno przeczytam kontynuację książki, jak tylko wpadnie w moje ręce. Tak też się stało. Entuzjastycznie nastawiona zasiadłam więc do lektury „Szklanej zupy”, powieści, która mnie zaciekawiła, ale też trochę rozczarowała. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie dalej.

Krótko o treści: Vincent Ettrich nadal próbuje sobie przypomnieć, czego nauczył się po śmierci. Czasu ma coraz mniej, wkrótce bowiem urodzi się Anjo, a Chaos wysyła coraz trudniejszych przeciwników, mających skłonić Isabelle do przejścia w zaświaty i urodzenia tam dziecka. Nie tylko pojawiają się nowi bohaterowie, ale też sporo dowiadujemy się o starych. Akcja toczy się szybko i nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia.

„Część naszego życia polega na poszukiwaniu tej jednej osoby, która zrozumie naszą historię. Często okazuje się, że wybraliśmy niewłaściwie. Człowiek, o którym sądziliśmy, że rozumie nas najlepiej, odnosi się do nas później ze współczuciem, obojętnością albo wręcz antypatią. Z kolei ludzie, których obchodzimy, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy nas rozumieją i tych, którzy wybaczają nam najgorsze grzechy. Rzadko zdarza się trafić na kogoś, kto ma obie te cechy naraz”.

poniedziałek, 7 maja 2012

Jane Eyre


                     Muszę przyznać, że nowa ekranizacja „Jane Eyre” o wiele bardziej podobała mi się niż ta z 1996 roku, gdzie aktorka, odtwarzająca główną rolę potrafiła zrobić nie więcej niż jedną minę. Tymczasem Mia Wasikowska stanęła na wysokości zadania i stworzyła postać prawdziwą i przekonującą.

Jane Eyre chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, jestem pewna, że miłośniczki Jane Austen znają i twórczość sióstr Bronte, których powieści są równie porywające (o ile nie bardziej). No ale dla przypomnienia: Jane jest sierotą, oddaną przez ciotkę do Zakładu Lowood, gdzie zdobywa wszechstronne wykształcenie i odkrywa w sobie pasję do malarstwa. Mijają lata, panna Eyre dostaje posadę guwernantki małej Adele, podopiecznej Edwarda Rochestera, właściciela ogromnej posiadłości – Thornfield. Pan domu okazuje się być bardzo porywczy i dumny, a młoda guwernantka od początku budzi jego zainteresowanie. Jej śmiałe poglądy i otwarty umysł budzą podziw Rochestera. Wkrótce wbrew obyczajom i konwenansom rodzi się między nimi uczucie. Zakochana Jane nie zna jednak tajemnicy, którą skrywa jej chlebodawca.

sobota, 5 maja 2012

"Wielki Gatsby" - książka i film


Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (...) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Jako, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam książkę i obejrzałam film, zdecydowałam się połączyć recenzje w jedną. Najpierw jednak krótko o treści:
            Historię Gatsby’ego poznajemy z perspektywy Nicka Carrawaya, początkującego maklera o niezbyt wysokim statusie społecznym. Z okien domu obserwuje on przyjęcia, odbywające się u tajemniczego Gatsby’ego. W końcu sam zostaje zaproszony na jedno z nich. Podglądając, jak się bawi elita, Nick jest świadkiem wielu rozmów o gospodarzu, z których dowiaduje się o sensacyjnych rzeczy. Szybko jednak okazuje się, że nikt z gości tak naprawdę nie zna Gatsby’ego, a opowiadane przez kolejne osoby historie wykluczają się nawzajem. Wkrótce mężczyźni się zaprzyjaźnią i okaże się, że powodem, dla którego wielki Jay Gatsby zainteresował się skromnym maklerem, jest jego kuzynka Daisy – kobieta, z  którą łączył go w przeszłości płomienny romans. Kilka lat temu Gatsby był zbyt biedny, by móc ożenić się z Daisy, ale czy teraz, gdy stał się bogaty, ich miłość będzie możliwa? Jak zareaguje kobieta na pojawienie się byłego kochanka?  Czy pieniądze wystarczą, by Daisy się rozwiodła? I jaką rolę odegra w tym wszystkim Nick?

KSIĄŻKA: napisana jest pięknym językiem, jest pełna refleksji i przemyśleń autora. Fabularnie powieść Fitzgeralda nie zachwyca, a całość przywodzi na myśl romans. Akcja toczy się leniwie i jest mało ciekawa, nie jest to jednak kolejna banalna historia miłosna. Jest tu coś więcej, a mianowicie porywające opisy Ameryki lat XX. Czytając wkraczamy w epokę jazzu, w której przyjęcia i przestępstwa zdarzały się równie często. Autor malowniczo i niezwykle żywo opisał świat, w którym pieniądz otwierał każde drzwi. Oszałamiająca kariera Gatsby’ego nikogo nie dziwi, brak dobrego urodzenia rekompensował mu całkowicie stan konta. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego, dlatego po lekturze byłam zawiedziona. Nawet najmądrzejsze zdania i najpiękniejsze opisy nie sprawią, że czytelnik poczuje się zainteresowany po prostu słabo poprowadzoną fabułą. Duży plus za zakończenie, naprawdę robi wrażenie.

Ocena: 6/10.

czwartek, 3 maja 2012

Drezno i Moritzburg - fotorelacja z wycieczki


Tegoroczną majówkę udaliśmy się z M. do Drezna i Moritzburga. Mieliśmy tylko 2 dni do dyspozycji, a że do Drezna z mojego miasta jedzie się 1h i 40 minut, to zdecydowaliśmy się na wyjazd właśnie tam.

Szczerze mówiąc jestem jeszcze zmęczona (chodziliśmy praktycznie przez 2 dni non stop, robiąc jedynie dwie przerwy w ciągu dnia na kawę/piwo i obiad, poza tym 30 stopni też swoje zrobiło), mam stopy starte do krwi i nie chce mi się zbytnio pisać, dlatego zdecydowałam się na krótką fotorelację z najważniejszymi zabytkami Drezna.

 DZIEŃ I:

Frauenkiche